Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Pisanie jako nieuleczalna choroba, Krzysztof Maciejewski

    artykul

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Pisanie jako nieuleczalna choroba

Krzysztof Maciejewski: Czy to prawda, że przyjechałeś do Polski na... ślub?

Graham Masterton: Za mąż wychodzi właśnie moja bliska przyjaciółka. Bardzo mi pomogła po śmierci żony. Niby prozaiczna rzecz, ale przez całe życie to Wiescka była pierwszym czytelnikiem fragmentów mojej twórczości. Bez niej wpadłem w pustkę, sam proces pisania stał się niekompletny. Wtedy właśnie moja przyjaciółka z Polski zaofiarowała się, że będzie czytać pierwsze wersje rozdziałów moich powieści i opowiadania. I tak właśnie zrobiła, twierdząc nawet, że to nic wielkiego. Ale dla mnie znaczyło to bardzo dużo. A teraz jest szczęśliwa, za chwilę będzie żoną ukochanego człowieka. I ja jestem szczęśliwy, że mogę tu być.

 

KM: No właśnie, niektórzy pisarze w trakcie pisania myślą o jednym, konkretnym czytelniku. Czy Ty też tak robisz, czy też raczej masz świadomość całej zaczytanej w Twoich książkach rzeszy ludzi?

GM: Złaszcza od kiedy wchodzę na Facebooka, mam świadomość tej masy czytelników :-). Każdego ranka spędzam na tym portalu mnóstwo czasu, odpowiadając na pytania, czy po prostu utrzymując kontakt. Wielu pisarzy traktuje swoich czytelników jak fanów, a ja bardziej widzę w nich przyjaciół. W końcu są to ludzie, którzy najpierw wydają pieniądze na moje książki, potem je czytają i wreszcie opowiadają mi, co o nich myślą. Oni wszyscy zasługują na moje odpowiedzi. Od czasów Facebooka moje pisanie stało się bardziej osobiste, gdyż uczestniczę w tej wymianie opinii nieomal na bieżąco. W tej chwili mam na Facebooku ponad 3 tys. znajomych, a wielu z nich jest właśnie z Polski.

 

KM: Czy zdarzyło Ci się kiedyś w przeszłości dokonać autocenzury pomysłów, które wydały się zbyt przerażające, albo za daleko idące?

GM: Wiele razy, szczególnie w przypadku opowiadań, przekraczałem raczej granice dobrego smaku, czy też może przesuwałem je w zupełnie nowe rejony. Czyniłem tak jednak celowo, jakby chcąc sprawdzić, na ile mogę się posunąć w atakowaniu zmysłów czytelnika. Tak naprawdę, jest to także sprawdzian umiejętności dla samego pisarza. Tworzenie ekstremalnych opowieści ma to do siebie, że muszą być one bardzo dobrze napisane. W innym przypadku pozostaną tylko i wyłącznie czymś obrzydliwym. Jeżeli umiesz napisać tego typu utwór, to jesteś dobrym pisarzem, niezależnie od moralności i brutalności. Wydaje mi się, że pierwszym opowiadaniem, w którym świadomie posunąłem się poza granice makabry był Eryk Pasztet. To taka kanibalistyczna opowieść o małym chłopcu z wielkim głodem, która została opublikowana w pierwszym numerze brytyjskiego pisma Frightness. Na okładce znalazł się zresztą wspomniany chłopiec w zakrwawionych okularach. W efekcie zakazano dystrybucji tego magazynu w największej sieci sprzedaży w Anglii. Pismo upadło – to chyba moja wina... Samo opowiadanie nadal pojawia się w wielu antologiach. W przyszłym roku z kolei wydany zostanie mój nowy zbiór opowiadań pod tytułem Figures of Fear, w którym znajdzie się sześć nowych tekstów. Jednym z nich będzie bardzo mocna opowieść pt. Obserwator, którą niektórzy znają już z książki Dziedzictwo Manitou.

 

KM: A który z Twoich pomysłów był najbardziej przerażający?

GM: Niedawno napisałem opowiadanie o małym, zasypiającym chłopcu, który patrzy na ubranie wiszące na drzwiach. Gdy gaśnie światło, to ubranie nagle spada na ziemię, biegnie korytarzem do sypialni jego rodziców i zabija ich. To bardzo silnie zakorzeniony lęk – wystarczy zapytać kogokolwiek o najstraszniejsze koszmary z dzieciństwa, by usłyszeć o tajemnych kształtach ubrań w ciemności. Gdy zasypialiśmy, każda kurtka wisząca na oparciu krzesła zmieniała się w przerażającego garbusa. Dlatego właśnie ten stosunkowo prosty pomysł jest tak przerażający – wszyscy nosimy te same lęki we własnych wspomnieniach.

 

KM: Napisałeś powieść Manitou w pięć dni. Ile stron piszesz przeciętnie w ciągu dnia?

GM: Różnie z tym bywa. Po śmierci Wiescki, gdy chciałem mocniej zająć się pisaniem, by nie myśleć o swojej stracie, napisałem 8 powieści w ciągu 2 lat. Niektóre z nich nie były długie – ot, 250-300 stron. Ale wystarczy podzielić ogólną liczbę stron przez liczbę dni... Teraz chcę trochę zwolnić tempo. A sama powieść Manitou powstała podczas kilkudniowej przerwy w pisaniu Magii seksu.

F. S. Fitzgerald powiedział kiedyś o pisaniu, że jest jak wstrzymywanie oddechu i pływanie pod wodą. Ja uważam, że przypomina ono raczej chorobę, nieuleczalną chorobę, od której nie ma odpoczynku. Tych kilka dni w Warszawie sprawi, że trochę odpocznę i zrelaksuję się.

 

KM: A czy dotknął Cię kiedyś przypadek twórczej blokady?

GM: Nigdy, przenigdy (śmiech). Mam w głowie więcej pomysłów, niż zdążę kiedykolwiek wykorzystać. Często wracam zresztą w swoim pisaniu do starych pomysłów, czego dowodem są całe serie – o Harrym Erskinie, Jimie Rooku, czy też bohaterach Wojowników Nocy. Mogę teraz zresztą zdradzić, że pracuję właśnie nad nową książką, której bohaterem będzie znów Harry Erskine, a motywem przewodnim mitologia indiańska.

 

KM: To wspaniała nowina...

GM: Miło mi, że mogę Ci ją przekazać. Poza tym mam jeszcze podpisaną umowę na dwie kolejne powieści z irlandzką policjantką Katie Maguire. Pierwszą z nich skończę w ciągu miesiąca, a kolejna ukaże się latem przyszłego roku. Lubię pisać dalsze ciągi przygód znanych bohaterów, ale wbrew pozorom wymagają one bardzo dużo pracy, także na etapie zbierania materiałów. Dlatego tak bardzo doceniam wyszukiwarkę Google. Ostatnio poszukiwałem informacji na temat udzielania pomocy rannemu psu. Zastanawiałem się, czy istnieje instytucja banku psiej krwi. I okazało się, że tak, znajdziemy w Anglii coś takiego. Nie wiem, czy wiesz, że u psów występuje osiem różnych grup krwi, podczas gdy u kotów – tylko dwie. To jedna z najmniej przydatnych rzeczy, jakich dowiedziałem się w życiu, ale przykład ten pokazuje, jak fascynujące jest pisanie książek.

 

KM: A co sądzisz o dzisiejszym rynku wydawniczym?

GM: Na pewno nie jest łatwo. Wydaje mi się, że wielu wydawców ze zbyt dużą ostrożnością podchodzi do tematu e-booków. Tymczasem pierwszy e-book z cyklu o Katie Maguire, którą wydałem w Anglii sprzedała się w liczbie 103 tys. egzemplarzy od marca, a drugi powoli dogania ten wynik. W Wielkiej Brytanii zostaną też wydane niebawem w wersji elektronicznej moje dawne poradniki seksuologiczne. Kobiety czytające je w pociągu wreszcie nie będą musiały skrywać ich okładek przed wzrokiem współpasażerów :-) Uważam, że rynek wydawniczy ulega zmianom w każdej sekundzie i jest to fascynujące. Wydaje mi się, że czytniki e-booków mają przed sobą świetlaną przyszłość. Ale wielu ludzi nadal lubi zapach świeżo wydrukowanej książki. Cóż, świat się zmienia. Odchodzi od nas cała generacja autorów horroru – James Herbert, Gary Brandner... Pojawiają się nowi twórcy, można powiedzieć, że gatunek staje się coraz bardziej międzynarodowy, także dzięki lepszej komunikacji, Internetowi.

 

KM: Jaka jest Twoja opinia na temat gatunkowego rozmywania się horroru? Coraz więcej w nim thrillera, fantasy, science-fiction...

GM: Ale takie jest też moje pisarstwo! W Wojownikach Nocy mamy do czynienia z olbrzymią dawką elementu nadprzyrodzonego, a w Bonnie Winter jest on tylko sugestią. Wydaje mi się, że nie mamy do czynienia z jakimś zagrożeniem, które sprawi, że gatunek zniknie, ale wręcz przeciwnie – z mnogością nowych możliwości. Już w noweli Edgara Allana Poe pt. Zabójstwo przy Rue Morgue mamy do czynienia z takim gatunkowym pomieszaniem – bo czy jest to horror, czy też może thriller, a może dziwna opowieść o gorylu? Nie nazwalbym tego zjawiska rozmywaniem, to raczej wymiana pomysłów. Ktoś może więc oprzeć się na pomyśle Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla i dodać do niej nowy wątek. W tym wszystkim chodzi przecież tylko o rozrywkę i o nic więcej.

Ale myślę bardzo usilnie nad pisaniem zupełnie innych książek, niż do tej pory. Sądzę, że wiele osób tym zaskoczę.

KM: Dziękuję za rozmowę.

 


Strony: 1 2
Wasze opinie

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos