artykul
Relacja z 22. Wrocławskich Targów Dobrych Książek
Kamil Nowak, 10.12.2013

Veni, vidi, vici

 

Veni

 

Moje wyczekiwanie na rozpoczęcie WTDK 2013, jak przystało na mola książkowego (zgaduję, że to synonim "aspołeczniaka"), można było porównać do małego szaleństwa. Miesiąc wcześniej skrupulatnie oznaczyłem sobie w kalendarzu dni 5-8 grudnia 2013 jako zajęte. Oczywiście jak to zwykle bywa life’s a bitch i skończyło się na tym, że mój wypad na WTDK ograniczył się tylko do jednego dnia, inauguracyjnego rzec można. Spędziłem na targach zaledwie kilka godzin. W sumie lepsze to niż nic. Ale wracając do meritum sprawy… Przybyłem. Podekscytowany. Nie wiem czy z wypiekami na twarzy. Na zewnątrz było zimno, więc po dotarciu na miejsce gębulę miałem pewnie czerwoną jak dworcowy moczygęba. Wszak na rauszu byłem, tyle że literackim.

 

Jeszcze przed wejściem na targi moim oczom ukazuje się zbudowana z książek pokaźna konstrukcja z wielkim logo imprezy. Na szczęście odpowiednio wzmocniona i powleczona drutami. W przeciwnym razie długo by tam pewnie nie postała. Szybko foteczka, cyk, i już na schodach zmierzam ku literackim niebiosom, arkadii dla pijanych słowem. I wtedy to ujrzałem…

 

Rozpoczynam swoją przygodę

 

Vidi

 

…długą alejkę. Jakoś tak odrobinę pusta mi się wydała. Niby ktoś się tam kręcił, dalej jakieś pawilony, ale ogólnie tłumek lichy. Wcześnie było, pewnie dlatego. Wpierw patrzę na plan targów. Stoisk ponad setkę. Gdzie do cholery? Ludzi tak mało, że wyraz "gęsto" stanowiłby w tym momencie istny antonim sytuacji. Dopiero chwilę później miałem się przekonać co skrywają udostępnione do użytku sale… No dobrze, do rzeczy. Zaczynam swą podróż przez te bibliofilskie meandry. W pierwszym punkcie, do którego podchodzę prezentuje się moje ulubione wydawnictwo: Czarne. Zaraz obok Karakter, jeszcze nie odkryte przeze mnie, ale kuszące świetnymi tytułami. Nieopodal ustawiono pokaźny pawilon dla fanów literatury czeskiej, słowackiej i greckiej. Obsługa niezwykle miła. Pani Sprzedawczyni mówiąca po polsku z najprawdziwszym czeskim akcentem, prezentująca Krecika we wszelkich dostępnych rozmiarach... Uśmiech momentalnie pojawia się na mej lekko zmrożonej jeszcze twarzy.

 

Czarne i Karakter

 

Coś dla fanów literatury czeskiej, słowackiej i greckiej / Główna alejka

Krecik!

 

Niezwykle miła Pani Sprzedawczyni (niestety w książkowym szale zapomniałem zapytać o imię)


Strony: 1 2 3
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos