artykul
"Jestem empatką" - wywiad z Małgorzatą Kalicińską
Ludwik Mańczak, 27.07.06


LM: Co z tą główną bohaterką? Lata z kwiatka na kwiatek, próbuje różnych układów niczym nastolatka. A to przecież dojrzała kobieta! Skąd w niej tyle energii?

MK: Sądzę, że to nie kwestia wieku, dojrzałości a energii właśnie. Mam taką teorię popartą długimi, nocnymi (umowne) kobiecymi pogaduszkami. Otóż my, kobiety przeżywamy inicjację seksualną czasami dwa razy. Pierwszy raz nie musi być fascynującym przeżyciem erotycznym, dyktowanym ciekawością, lękiem, że wszystkie "już" a ja nie. Drugi raz, to spotkanie się, odkrycie własnej seksualności. Umiejętność czerpania radości z erotyzmu.
Oczywiściem nie wszystkie tak przeżywają. Niektóre z nas, mają wszystko od razu. Gratulacje!
Kobieta, która nie odkryła swojej mocy erotycznej, ulegle "uprawia seks małżeński", jest z reguły słaba, nie wierzy we własne możliwości, wikła się w życie jak w sieć. Kobieta, która spotka, zrozumie swoją seksualność (daj Boże, miłość, mąż) staje się silna wewnętrznie. Moje rozmówczynie mówiły, że to jak miecz Jedi - MOC. Moja bohaterka nie lata, a szuka swojej mocy. W małżeństwie było mdło. W ramionach Grzesia obudziła swoją moc, teraz sprawdza, jak to działa i nie ma to nic wspólnego z wiekiem.
Mężczyźni to inaczej przeżywają. Sądzę, że jak już "posmakuja tego miodu", też sprawdzają jak to działa mniej lub bardziej odważnie. Gosia szuka też miłości. Głębokiej, erotycznej, ciepłej. Na to nie ma mądrych. Mądra i dojrzała Kathrin Hepburn kochała alkoholika Tacye'go, który niespecjalnie mi się podoba jako facet. Moja dojrzałość polega na tym, że ja już nie oceniam! Mogę akceptować lub nie. Nie oceniam. Nie śmiałabym! Każdy z nas to inny kosmos. Są osiemdziesięciolatkowie przeżywający kolejną miłość, jak nastolatki. To piękne!

LM: Jak to jest z pisarstwem? Niektórzy twierdzą, że musi być strasznie nudne, bo jednak wymaga pewnego skupienia, samotności i spędzania wielu godzin nad kartką papieru bądź przed monitorem.

MK: To jest super! Ja i moi bohaterowie, stwarzam ich, powołuję do życia. Kocham ich, nie lubię... To znakomite pole dla wyobraźni emocjonalnej.
Zawsze miałam bujną wyobraźnię. Teraz to kanalizuję. Frapujące, ciekawe doświadczenie. Chyba, że przychodzi "flauta". Boże! Pustka w głowie, pusta kartka - jaka męka!

LM: Jeśli chodzi o literaturę kobiecą, często takie pozycje określa się mianem lektury niewymagającej, kiczowatej, łatwej i przyjemnej. Ja trochę inaczej do tego podchodzę, bo dostrzegam w niej poza luźnym, żartobliwym stylem to, że niesie ona w sobie wartości, mówi o istotnych sprawach. Bo czy tylko poważne, smutne dramaty muszą nieść w sobie jakieś przesłanie?

MK: Jestem empatką. Boli mnie życie. Bieda, nieszczęścia. Pisze o tym Shuty, Oriana, Kuczok, Plath, Jelinek... Ja nie chcę tak. Nie mogę. Zanadto mnie boli nędza, dramat, krzywa psychika, wynaturzenia. Jest też życie zwyczajne, dobre i ciepłe. Nie zasługuje na opis? Niemedialne? Ano tak. Teraz modna jest "Krew, sperma i łzy". Całe nasze życie to literatura kobieca! Cała jego proza, codzienność, sprzątanie, jedzenie, przybijanie desek, mycie samochodu, zazdrość o powodzenie kolegi, operacja halluksów, niesienie drewna do pieca, spojrzenia przez okno, seks.... To wszystko jest prozą kobiecą. Opisywał to Wharton! Budowanie barki, jedzenie szynki pod rozmowę z synem, myśli jakie się ma, gdy sie patrzy na tyjącą i niemłodą żonę (miłe). On jest dla mnie największym, współczesnym pisarzem prozy kobiecej. Powoli przeżuwa chwile. Każdą. Bo to jest życie.
Ja też stenografuję życie. Powoli, powolutku ono płynie. Nudnawe bywa. "Dom nad rozlewiskiem" to nie jest scenariusz Jamesa Bonda. To tylko Gosia i jej życie. Raz to jest pocałunek, raz rosół, raz spadająca gałązka. Nudne? To czytajcie Koontza! On zważy Wam krew! (mnie zawsze!).

LM: Dziękuję za rozmowę!


Strony: 1 2
Wasze opinie
    news
Ankieta~Jiko, 03.04.11
Zapraszam czytelników, którzy zetknęli się z twórczością autorki, do wypełnienia ankiety:

http://www.ankietka.pl/ankieta/57361/powiesci-malgorzaty-kalicinskiej-w-ocenie-czytelnikow.html



dobry żart~empatka, 04.10.10
Kalicińska empatką? dobry żart. Chyba, że chodzi o forsę - wiem co mówię, to jedyna i faktyczna "empatia" tej Pani. Ma empatię gdy ma interes. Reszta to dobry blichtr, reklama i tupet. Jeśli p. Kalicińska jest empatką to ja jestem Wielkim Aleksandrem Macedońskim


Post scriptum~EwaLuna, 13.12.09
A mnie sie krew zwarzyła po zważeniu krwi Pani Kalicińskiej.


z sondaży ~sondaż, 22.10.09
„61,5 procenta widzów "Domu nad rozlewiskiem to panie. Śledzą go głównie kobiety (61,5 proc.). Aż 30 procent to osoby powyżej 60 roku życia.
Większość z widzów "Domu nad rozlewiskiem" to mieszkańcy wsi ( 40 procent) i niewielkich miejscowości (24, 5 procent), a 39 procent to emeryci. Serial nie trafia do osób z wyższym wykształceniem. Z 4,5 miliona widzów "Domu nad rozlewiskiem" tylko 15 procent ma ukończone studia. Największą grupę stanowią osoby z wykształceniem podstawowym (47 procent) i średnim (31 procent). „
http://www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,7164166,Juz_wiemy_kto_oglada_Dom_nad_rozlewiskiem__Emerytki.html



empatka??~Jasia, 15.10.09
niezły bajer...... wywiad Kalicińskiej ? b. dobrze odrobiona w domu lekcja - ciekawa czy mama polonistka pomagała ...te wszytskie nazwiska...ktos kto tak dobrze znałby literature jak mówi o sobie K. z pewnościa posługiwałby sie bogatszym slownictwem. A czy empatka? - ja wiem, ze to niezły kit. Pani K. jest empatka tylko wtedy gdy jej sie to oplaca.



Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos