Czołowe zderzenie z Michnikiem
Ludwik Mańczak, 31.01.07
Nic nie można powiedzieć na pewno, bo nazwiska tych osób chroni ustawa o ochronie danych osobowych. Podobnie, jak i nazwiska tych, których Kwaśniewski odznaczył. I jak nazwiska byłych funkcjonariuszy zbrodniczych wydziałów bezpieki, prokuratorów, którzy tuszowali zbrodnie, sędziów, wydających fałszywe wyroki... Kiedy zorganizowano parę lat temu wystawę na której chciano pokazać zdjęcia zbrodniarzy stalinowskich - stalinowskich! - to okazało się, że pod grozą kary sądowej organizatorzy muszą pozaklejać ich twarze. To jest właśnie III RP - kraj, w którym ustawodawstwo służy ochronie rozmaitych podłości przed ujawnieniem.
W książce pisze Pan, że ludzie, którzy świetnie się nadają do walki z reżimem, niekoniecznie potrafią znaleźć się w sytuacji nowego ustroju. Lech Wałęsa przyczynił się niejako do rozwoju michnikowszczyzny, przyznając A.Michnikowi pieczę nad "GW". Sam zresztą też nie chciał rozprawić się z komunistami.
Spór między środowiskiem Michnika a Wałęsą miał charakter ambicjonalny i wybuchł w momencie, gdy Wałęsę próbowano odesłać do Gdańska jako "przywódcę jednego ze związków zawodowych", co było oczywiście przejawem strasznej pychy tego środowiska i jego braku kontaktu z rzeczywistością. Ale Wałęsa w przełomowej chwili podzielał przekonanie michnikowszczyzny, niewątpliwie wzmacniane, a może wręcz suflowane przez bezpiekę, że radykalna, czyli pozostająca poza wpływem Wałęsy i jego doradców część opozycji jest zagrożeniem dla Polski, takim samym, jak partyjny "beton", i że trzeba ją odsunąć od wpływów, zdezintegrować, po prostu zniszczyć. Doprowadziło to do działań tak haniebnych, jak np. współpraca z komunistami w operacji usunięcia z kraju przywódców "Solidarności Walczącej".
Obecna sytuacja polityczna jest daleka od idealnej. Realizacja programu wyborczego idzie niezwykle topornie, a o "odnowie moralnej" na razie nie może być mowy. Jak Pan ocenia, zmienia się na lepsze?
Zdecydowanie zbyt wolno. Niestety, jak często bywa w polityce, kiedy nowa ekipa doszła do władzy, to jej wola do dokonania zmian wyraźnie zmalała - przykładem lustracja. Ale sądzę, że nastroje społeczeństwa zmieniły się na tyle, iż nie ma już powrotu do tego, co było.
Niska frekwencja wyborcza świadczy m.in. o tym, że ludzie coraz mniej ufają politykom. Bo albo fałszywa lewica, albo nieprzewidywalni populiści, albo niesłowna prawica. I wybierają mniejsze zło, które dla każdego jest inne.
Demokracji trzeba się uczyć, i niestety jest to proces, który trochę czasu trwa. Nigdy nie mamy kandydata idealnego, zawsze przy urnie wyborczej idziemy na jakiś kompromis. Moim zdaniem ostatnie wybory pokazały, że Polacy mają już najgłębszy kryzys wiary w demokrację za sobą.

Strony: 1 2
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







