artykul
Hans Magnus Enzensberger - Poezja i Historia
Zdawać by się mogło, że poeta nawiązujący zbyt namiętny romans z historią musi zaprzepaścić talent. Wszak już Arystoteles twierdził, że zadaniem liryki jest wskazywanie prawd ogólnych, do których odwołać można się zawsze i wszędzie. Żywioł dziejopisa zaś to konkret, moment niepowtarzalny w swym uwarunkowaniu. Zarówno żywa, parująca jeszcze tkanka breudelowskiej ,,gorącej historii", jak i antykwaryczne szczegóły, tkwiące w głowie kilku badaczy nie nadają się zatem na autentyczną lirykę.

Zdawać by się mogło, że poeta nawiązujący zbyt namiętny romans z historią musi zaprzepaścić talent. Wszak już Arystoteles twierdził, że zadaniem liryki jest wskazywanie prawd ogólnych, do których odwołać można się zawsze i wszędzie. Żywioł dziejopisa zaś to konkret, moment niepowtarzalny w swym uwarunkowaniu. Zarówno żywa, parująca jeszcze tkanka breudelowskiej ,,gorącej historii", jak i antykwaryczne szczegóły, tkwiące w głowie kilku badaczy nie nadają się zatem na autentyczną lirykę.
Kogóż dziś bowiem obchodzi historia?

,, Mój wiersz to mój nóż"- pisze Hans Magnus Enzensberger, trafnie wskazując na charakter swojej poezji. Język poetycki jest tu bowiem ostrzem służącym chirurgicznej operacji na ciele społeczeństwa.
Enzenberger to wnikliwy obserwator rzeczywistości. W dodatku ze skłonnością do zerkania w te jej rejony, w których przekłamanie stało się integralnym elementem dnia powszedniego. W latach pięćdziesiątych starał się wskazywać na wpisane weń zafałszowania i drobne ustępstwa, tworząc wiersze aktualne po dziś dzień. ,,Całkowicie autentyczny rewolucjonista" idealnie wkomponowujący się w świat mass mediów i pop kultury oraz intelektualista - oportunista, zaczytujący się ,, Dialektyką negatywną" i nerwowo śledzący rynek pracy - tacy ludzie, zdaje się mówić, tworzą zasadniczą część krajobrazu dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego. Tymczasem nieustanna gra o władzę trwa, a wszechobecna bierność i niewiara w sens jakiegokolwiek zaangażowania na rzecz zmiany ułatwiają tylko zadanie miernotom, wierzącym, że mogą sprawować dyktat nad biegiem historii.

makers of history! wy liche tuziny,
uszminkowane odyńce, kastraci
z zawałem serca (...)

żadna wietrznica nie otworzy wam
swojego serca, swojego białego ciała(...)


Czy zatem Enzensberger to moralista? W jakimś stopniu na pewno. Ale zarazem trudno uznać go za łatwego dydaktyka. Moralny charakter tej poezji wyznacza przede wszystkim spojrzenie na świat, ufundowane na pewnych niezachwianych osobistych wartościach. Niemniej jednak możliwość mówienia czystym głosem została zabrana. Społeczeństwa nie można uczyć, nie można być pedagogiem w rzeczywistości tak silnie spetryfikowanej. Miast angażować się w dydaktykę i konstruować pozytywny program działań poeta wyprowadza więc cios. Precyzyjnie wymierzone uderzenie, obierające za cel nie człowieka, lecz obezwładniające go postawy.

Aktywistyczna wymowa wierszy nie powinna dziwić, jeśli uwzględnić rys biograficzny samego autora. Urodzony w 1926 r. Enzensberger w latach pięćdziesiątych wzywający do rozrachunku z narodowo-socjalistyczną przeszłością, w latach sześćdziesiątych angażujący się w ,,studencką rewolucję", a po rozczarowaniu komunizmem nie wstydzący się rozrachunku z długo bliską mu wizją społeczeństwa, to typ idealisty, coraz rzadziej spotykany dziś w społeczeństwie. Trzeźwy, nie pozbawiony wątpliwości i dystansu wobec dawnej ,,sprawy", jest zarazem, osobą nie popadającą w apatię i resentyment. Dążenie do społecznych zmian nie niesie wszak łatwej obietnicy happy endu. Postawa aktywna i zaangażowanie na rzecz ideału trochę jak u Camusa znajduje swego patrona w Syzyfie ,,toczącym kamień gniewu ku szczytom".

,,Mój wiersz to mój nóż": to znaczy nie występuje w przyrodzie, jak szarańcza czy granit. Jest artefaktem, wytworem sztuki, produktem technicznym w sensie greckim".

Technika Enzensberga to przede wszystkim drapieżna ironia i persyflaż. Nie ma tu prostego liryzmu, nie ma miejsca na rzewność uczuć. Nawet głębokie, osobiste doznania poddane zostają pod arbitraż chłodzącego emocje intelektu. Enzensberger pozostaje nieufny wobec rozbuchanych emocji i kreacji silnego ,,ja". To ostatnie poddaje krytyce choćby w wierszu ,,Ten drugi", w którym pewność indywidualnej tożsamości rozpływa się w monologu sformułowanym jakby od strony ,,złej wiary", głosu wewnętrznego przekłamania, który w żaden sposób nie realizuje swych przekonań w rzeczywistości...

Odczuciu jednostkowej słabości i izolacji, towarzyszy jednak bunt, wzmacniany wiarą we wspólnotę ludzkiego doświadczenia. Empatia o którą opiera się przynależność do zbiorowości, zapewnia wiedzę, ta zaś - dystans wobec stanów załamania i opór wobec ich absolutyzacji.

Strony: 1 2
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos