Nicholas Evans - autor "Zaklinacza koni" - w wywiadzie dla Papierowych Myśli
Ludwik Mańczak, 18.06.2008
Jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy brytyjskich jest Nicholas Evans. Jego debiut literacki, powieść "Zaklinacz koni" znalazł się na listach bestsellerów całego świata. Książka została przetłumaczona na blisko 40 języków, a sprzedaż osiągnęła ponad 15 milionów egzemplarzy. Film zrealizowany na kanwie powieści, wyreżyserowany przez Roberta Redforda (i z nim samym w roli tytułowej) także bił rekordy popularności. Następnie ukazały się "W pętli" oraz "Serce w ogniu". Jego najnowsza książka pt. "Przepaść" to opowieść o pozornie kochającej się rodzinie, studium rozpadu małżeństwa i międzyludzkich więzi.
Zaczął pan pisać dość późno, debiutancka książka ukazała się gdy miał pan 45 lat. Wcześniej nie było czasu?
Piszę przez całe swoje życie, pierwsze próby podejmowałem już w szkole średniej. Po skończeniu prawa na Oxfordzie pracowałem przez trzy lata jako dziennikarz prasowy, następnie przeniosłem się do TV, gdzie byłem scenarzystą i producentem filmów dokumentalnych. Jednakże przed "Zaklinaczem koni" nigdy nawet nie myślałem, że będę pisał powieści.
Jeździ pan konno?
Owszem. Wychowałem się na angielskiej wsi, dzięki czemu miałem możliwość uczyć się tego już od dziecka.

Stąd pomysł na fabułę pierwszej powieści?
Poniekąd tak, ale tylko częściowo. Najważniejsze było spotkanie z pewnym kowalem, który opowiedział mi o ludziach zwanych zaklinaczami, pracujących w niekonwencjonalny sposób z końmi. Momentalnie zostałem tym oczarowany. Jako miłośnik westernów, od dłuższego czasu miałem zamiar napisać scenariusz filmowy, taką współczesną historię miłosną, z akcją umiejscowioną gdzieś na zachodzie. Wkrótce zrealizowałem to: znalazłem centralny temat, wykreowałem bohaterów i... z kilku powodów zdecydowałem się napisać od razu jako powieść.
Dlaczego bardzo często umiejscawia pan akcję w Montanie?
Akcja moich powieści toczy się w wielu różnych miejscach - w Afryce, Europie, innych amerykańskich stanach. Ale to prawda, że sercem tych książek jest właśnie Montana. To miejsce stało się dla mnie swego rodzaju drugim domem. Kocham przepiękne krajobrazy i ogromne przestrzenie, z jakich słynie Montana.
Moim zdaniem film Roberta Redforda był całkiem dobry, chociaż końcówka słaba i trywialna. Co pan sądzi o tej produkcji?
Jeśli mam być szczery, nie podobał mi się zbytnio. Uważam, że główna kwestia powieści została źle przedstawiona. W książce starałem się ukazać duchowość, uczuciowość, wewnętrzną walkę, jaką toczą w sobie bohaterowie w obliczu uczucia. Jakkolwiek gra aktorska, praca z koniem oraz sceneria były znakomite.
Co pan chce przekazać poprzez swoją twórczość?
Lubię koncentrować się na relacjach między mężczyznami i kobietami oraz między rodzicami i dziećmi. Po dwóch pierwszych książkach wiele osób myślało, że zwierzęta w mojej twórczości odgrywają istotną rolę, ale w rzeczywistości w tych pozycjach są one jedynie rodzajem metafory. Uwielbiam zwierzęta, ale to człowiek jest dla mnie najbardziej interesujący.
Myślę, że poza "Zaklinaczem koni" największym uznaniem zarówno krytyków, jak i czytelników cieszy się w Polsce "Przepaść". Wspaniale opisał pan w tej książce skomplikowane relacje rodzinne. Generalnie przesłanie jest smutne. Nie wierzy pan w prawdziwą, wielką, trwającą przez całe życie miłość?
Wierzę, że takie uczucie jest możliwe, lecz niezwykle rzadko spotykane. Ci, którzy znaleźli taką miłość, powinni się czuć wyjątkowo szczęśliwi. Na przeszkodzie w osiągnięciu takiego wielkiego uczucia stoi fakt, że ludzie z biegiem lat się zmieniają. Niestety, rzadko w tym samym stopniu i w tym samym kierunku.
Ma pan ulubionych autorów?
Cenię twórczość wielu pisarzy - Cormac McCarthy, Graham Greene, Ernest Hemingway, Dickens, Hardy, Elmore Leonard, Jane Smiley, Czechow, Tołstoj. Gdyby się głębiej zastanowić, znalazłoby się jeszcze przynajmniej kilkanaście nazwisk.
Pańskie książki ukazują się średnio co trzy lata. "Przepaść" została opublikowana w 2005r. Można się spodziewać kolejnej powieści w najbliższym czasie?
Właśnie skończyłem pisać nową książkę. Nosi tytuł "The Brave". Powinna się ukazać na początku przyszłego roku w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Trochę później w Polsce, ze względu na czas potrzebny do przetłumaczenia.
Dziękuję i życzę, aby książka stała się bestsellerem.




Piszę przez całe swoje życie, pierwsze próby podejmowałem już w szkole średniej. Po skończeniu prawa na Oxfordzie pracowałem przez trzy lata jako dziennikarz prasowy, następnie przeniosłem się do TV, gdzie byłem scenarzystą i producentem filmów dokumentalnych. Jednakże przed "Zaklinaczem koni" nigdy nawet nie myślałem, że będę pisał powieści.
Jeździ pan konno?
Owszem. Wychowałem się na angielskiej wsi, dzięki czemu miałem możliwość uczyć się tego już od dziecka.

Stąd pomysł na fabułę pierwszej powieści?
Poniekąd tak, ale tylko częściowo. Najważniejsze było spotkanie z pewnym kowalem, który opowiedział mi o ludziach zwanych zaklinaczami, pracujących w niekonwencjonalny sposób z końmi. Momentalnie zostałem tym oczarowany. Jako miłośnik westernów, od dłuższego czasu miałem zamiar napisać scenariusz filmowy, taką współczesną historię miłosną, z akcją umiejscowioną gdzieś na zachodzie. Wkrótce zrealizowałem to: znalazłem centralny temat, wykreowałem bohaterów i... z kilku powodów zdecydowałem się napisać od razu jako powieść.
Dlaczego bardzo często umiejscawia pan akcję w Montanie?
Akcja moich powieści toczy się w wielu różnych miejscach - w Afryce, Europie, innych amerykańskich stanach. Ale to prawda, że sercem tych książek jest właśnie Montana. To miejsce stało się dla mnie swego rodzaju drugim domem. Kocham przepiękne krajobrazy i ogromne przestrzenie, z jakich słynie Montana.
Moim zdaniem film Roberta Redforda był całkiem dobry, chociaż końcówka słaba i trywialna. Co pan sądzi o tej produkcji?
Jeśli mam być szczery, nie podobał mi się zbytnio. Uważam, że główna kwestia powieści została źle przedstawiona. W książce starałem się ukazać duchowość, uczuciowość, wewnętrzną walkę, jaką toczą w sobie bohaterowie w obliczu uczucia. Jakkolwiek gra aktorska, praca z koniem oraz sceneria były znakomite.
Co pan chce przekazać poprzez swoją twórczość?
Lubię koncentrować się na relacjach między mężczyznami i kobietami oraz między rodzicami i dziećmi. Po dwóch pierwszych książkach wiele osób myślało, że zwierzęta w mojej twórczości odgrywają istotną rolę, ale w rzeczywistości w tych pozycjach są one jedynie rodzajem metafory. Uwielbiam zwierzęta, ale to człowiek jest dla mnie najbardziej interesujący.
Myślę, że poza "Zaklinaczem koni" największym uznaniem zarówno krytyków, jak i czytelników cieszy się w Polsce "Przepaść". Wspaniale opisał pan w tej książce skomplikowane relacje rodzinne. Generalnie przesłanie jest smutne. Nie wierzy pan w prawdziwą, wielką, trwającą przez całe życie miłość?
Wierzę, że takie uczucie jest możliwe, lecz niezwykle rzadko spotykane. Ci, którzy znaleźli taką miłość, powinni się czuć wyjątkowo szczęśliwi. Na przeszkodzie w osiągnięciu takiego wielkiego uczucia stoi fakt, że ludzie z biegiem lat się zmieniają. Niestety, rzadko w tym samym stopniu i w tym samym kierunku.
Ma pan ulubionych autorów?
Cenię twórczość wielu pisarzy - Cormac McCarthy, Graham Greene, Ernest Hemingway, Dickens, Hardy, Elmore Leonard, Jane Smiley, Czechow, Tołstoj. Gdyby się głębiej zastanowić, znalazłoby się jeszcze przynajmniej kilkanaście nazwisk.
Pańskie książki ukazują się średnio co trzy lata. "Przepaść" została opublikowana w 2005r. Można się spodziewać kolejnej powieści w najbliższym czasie?
Właśnie skończyłem pisać nową książkę. Nosi tytuł "The Brave". Powinna się ukazać na początku przyszłego roku w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Trochę później w Polsce, ze względu na czas potrzebny do przetłumaczenia.
Dziękuję i życzę, aby książka stała się bestsellerem.




Strony: 1
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







