artykul
Zawsze wierzyłem, że ludzie generalnie są dobrzy - wywiad z autorem książki "Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę"
Ludwik Mańczak, 30.01.2009
Robert (Robb) Maciąg na początku 2004r. poleciał do Chin, aby odwiedzić żonę, która przebywała tam w celach naukowych. Na miejscu okazało się jednak, że kobieta bardzo szybko znalazła sobie kogoś innego... Polak kupił rower oraz parę innych, niezbędnych rzeczy i postanowił wyruszyć w nieznane. Żeby zagłuszyć cierpienie. Żeby zapomnieć. Żeby móc zacząć żyć na nowo. Przez pięć miesięcy pokonał tym środkiem transportu ponad 7 tysięcy kilometrów.

Ludwik Mańczak: Dlaczego zdecydował się Pan na tak długą, samotną i - w gruncie rzeczy- niebezpieczną podróż? Już na pierwszych stronach książki wyjaśnia Pan, że z powodu zawodu miłosnego, choć może nie do końca trafnie to określiłem, bo przecież rozstanie z ukochana osobą, krótko po ślubie, ciężko nazwać tylko zawodem. Ale czy nie było trochę tak, że stracił Pan sens życia, że stało się obojętne, czy przetrwa Pan tę wyprawę?

Robb Maciąg: Och nie, ta podróż stała się dla mnie sposobem na przetrwanie. Ktoś może mnie lepiej lub gorzej oceniać, ale czy kielich cierpienia nie jest inny dla każdego z nas? Dla mnie, w tamtym momencie, świat usunął się spod nóg i nie wiedziałem za bardzo gdzie się podziać, jak zacząć. Nie chciałem wracać do "starego", musiałem zrobić coś ciężkiego, aktywnego, ... coś co pozwoliłoby mi dosłownie wypocić rozczarowanie, ból i całą gamę innych, nienajlepszych uczuć. Czy była to podróż niebezpieczna? Pod żadnym względem. Zawsze wierzyłem, że ludzie są generalnie dobrzy, wiec co mogło mi się stać? Może wypadek na drodze, może zatrucie pokarmowe, może jakieś ukąszenie nieprzyjaznego owada. Tylko tyle. W dodatku byłem w Chinach - kraju policyjnym, więc dla turystów bezpiecznym. Społeczeństwo jest tam zastraszone i bardzo zapracowane.

Dla tych, którzy nie przeczytali jeszcze książki, mógłby Pan wymienić najtrudniejsze chwile, które Pana spotkały podczas tej kilkumiesięcznej wyprawy?

Było ich na pewno kilka - samotność w Chinach, kradzież aparatu. Na szczęście były to momenty o wiele słabsze od mojej chęci podróżowania i oczekiwania na nowy, kolejny, dobry, a nawet lepszy dzień. Udało mi się dojechać do końca. Końca, który pojawił się sam w postaci... pustego portfela. Gdybym miał jeszcze jakieś drobne, bez wątpienia pojechałbym dalej.



Z tego co czytałem i słyszałem z różnych źródeł, społeczeństwa chińskie i wietnamskie są na ogół pozytywnie nastawione do turystów, ale też znacznie się różnią.

Chiny i Wietnam, mimo iż sąsiadują ze sobą, są bardzo, ale to bardzo różnymi krajami. Po pierwsze, w Chinach panuje strach i podporządkowanie władzy, w Wietnamie panuje przede wszystkim żądza pieniądza. Każdy turysta jest postrzegany w relacjach: "jego pieniądze-to moje pieniądze". W Chinach spotkałem setki pomocnych, uśmiechniętych, bezinteresownych ludzi. W Wietnamie jedynie interesownych i nie-pomocnych. Był to dla mnie niezły szok kulturowy. Po 3 miesiącach w Chinach, wjechałem do Wietnamu i "dostałem w twarz".

Co się Panu najbardziej podobało? Są rzeczy/sytuacje, które zapadły głęboko w pamięci i gdy Pan je sobie przypomina, powodują radość i uśmiech na twarzy?

Najbardziej podobała mi się dżungla. Jej wszechmoc, ilość życia, wieczny szum, zapach. Wszechobecność. Nieustanna walka człowieka o wydarcie dla siebie skromnego kawałka przestrzeni. Ludzie spotkani na bocznych drogach. Wspólnie pita herbata, wspólnie podjadany ryż i czym tylko mogli, chcieli, postanowili się ze mną podzielić. Ich radość, spokój, błysk w oczach. Ich pomoc. Ich zrozumienie. Ich cierpliwość do naszych rysowanych na kartce lub wymachiwanych rękami dialogów.

Wielu ludziom Wietnam kojarzy się z krajem zacofanym i bardzo ubogim. Ale chyba tak do końca nie jest?

Wietnam ma swoje co najmniej dwie odsłony. Wybrzeże i dżungla. Wybrzeże to główna autostrada, tysiące turystów, przemysł, pieniądze i wszechobecna pogoń za nimi. Dżungla to życie na uboczu, na klepisku, w ciszy, w biedzie.

Jak to się stało, że zamieszkał Pan na stałe w Anglii? I to wtedy, kiedy jeszcze niewielu Polaków było na Wyspach?

Strony: 1 2
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos