artykul
Stasiuka poezja peryferiów - esej krytyczny na temat "Jadąc do Babadag"
Natalia Schiller, 21.03.2009
Cywilizacja poddana erozji zatacza koło i stopniowo cofa się do własnych początków. Pejzaż trwa, ale jednocześnie nieustannie kruszeje, budynki rozpadają się i pochylają ku ziemi, a ruiny zarasta dzika roślinność. To właśnie owo bezustanne ciążenie materii, która pragnie "pozbyć się formy i powrócić do czasów, gdy kształty jeszcze nie istniały". Takich miejsc poszukuje Stasiuk na swojej drodze do Babadag. Chce powrócić do prapoczątku, a w każdym razie dotrzeć do krain, gdzie smutek ma siłę przeznaczenia.

Andrzej Stasiuk to pisarz marginesu. Jego życie prywatne, podobnie jak twórczość, opisać można w kategoriach outside i under. Już w dzieciństwie zbaczał z wydeptanych ścieżek na obrzeża oficjalnego życia. Często wychodził poza nawias i stamtąd, z oddali obserwował życie. Jako chłopiec parokrotnie relegowany ze szkół, w wieku młodzieńczym trafił do wojska, z którego zdezerterował. Ten akt nieposłuszeństwa przypłacił pobytem w kolejnej społecznej enklawie - Zakładzie Karnym w Stargardzie Szczecińskim, który zainspirował jego debiutancką powieść Mury Hebronu. Jako przywrócony społeczeństwu złoczyńca nie odnalazł się jednak w stołecznym zgiełku i postanowił schronić się przed cywilizacją w beskidzkiej dziurze o nazwie Wołowiec. Zatem dezerter, więzień, pustelnik. Wieczny banita. Jedynym punktem widzenia jaki zna jest margines. Całe życie spędził "pod murami miasta" świadomie odrzucając centrum na rzecz peryferiów. U źródeł Jadąc do Babadag leży właśnie taka ucieczka z normalnego świata. Ta powieść to impresje z pewnej podróży. Podróży bez planu i paszportu, która sama wyznacza swój bieg, oprowadzając podróżników po ciemnych zakamarkach podziemnego świata... Dlaczego jest taka magiczna? Bo peryferia wyzwalają. Dlatego Stasiuk nie powracając z przepustki do koszar, wybrał życie dezertera i dlatego patrząc zza rzeki na Frankfurt, zawrócił by szukać drobnych olśnień na prowincji Europy...
Apoteoza Wschodu
Akcja "Jadąc do Babadag" rozgrywa się na południowym wschodzie Europy. Bo gdzieżby indziej. Autor "Dukli" i "Opowieści Galicyjskich" tym razem przejeżdża przez takie państwa, jak Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Mołdawia i Albania. W każdym z nich szuka znaków szczególnych. O nękanej przez wrogów Albanii pisze, że to podświadomość Europy. Przy okazji przejazdu przez Mołdawię, przytacza ludową legendę o tym, jak Mołdawianin spóźniony na rozdawanie ziemi, został zaproszony przez Boga do Raju. Tak matczyny stosunek autora do każdego z krajów nie pozostawia wątpliwości, że ten rejon świata to jego miejsce na ziemi. Stasiuk jak zwykle wybiera Wschód, omijając Zachód szerokim łukiem. Nie odwiedza Lyonu, Wiednia, Kopenhagi, nie próbuje sznycla wiedeńskiego, portugalskiego wina, nie fotografuje się z Krzywą Wieżą. Odwiedza natomiast Suczawę, Nagykálló, Gönc, Kočevski Rog i Gjirokastra - miasta, które w większości ledwo można dostrzec na mapie. Pije amstel, retsinę, śliwowicę, jada wędzoną słoninę i kozi ser, a pali tylko papierosy, których nie sposób nabyć w obrębie granic cywilizowanego świata...

Stasiuk przedstawia ten wschodnioeuropejski koloryt tak mimetycznie, że czytając powieść można niemal poczuć zapach oblepionej błotem wołowej skóry i mdły posmak pálinki...

Wschód jest w "Jadąc do Babadag" więcej niż kierunkiem geograficznym. Tak jak podróż jest tu jedynie kontekstem dla przeżyć wewnętrznych, tak kierunki świata kryją w sobie cały wachlarz odniesień. Granica między Wschodem i Zachodem rozbija świat na opozycje binarne. Biegun zachodni implikuje wszystko, co jest dziełem człowieka, czyli manifestuje triumf myśli ludzkiej nad światem natury. Zegary atomowe, nowe technologie, maszyny modyfikujące naturalny bieg rzeczy mają być dowodem na to, że człowiek jest panem natury. Wschód waloryzuje te pierwociny. Schodzi w dół drabiny rozwojowej i zniża się do tego, co ziemskie, gorące i intuicyjne. Człowiek Wschodu powraca do stanu naturalnego, gdzie mitologia jest wykładnią życia, a zwierzę traktuje się jak pełnoprawnego partnera człowieka.

Strony: 1 2 3 4
Wasze opinie
    news
pociagi~jurko, 02.09.14
Mam podobny pociąg jak Stasiuk, ale pociągów i ich stacji w Babadag do dziś dnia nie stwierdzono :-).
Autorkę teksu potraktowałbym nieco poważniej gdyby znała "smutek błąkania" i realia opisywanych przez autora terenów.
Pisarzy nomadów tropy trzeba przedeptywać swymi stopami by zrozumieć obrazy kreowane przez ich prozę.




Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos