Stasiuka poezja peryferiów - esej krytyczny na temat "Jadąc do Babadag"
Natalia Schiller, 21.03.2009
Geografia Stasiuka ma w sobie wiele cygańskości. Podróże, które opisał w "Jadąc do Babadag" są wyrazem jego sprzeciwu wobec granic. Gdzieś pod powierzchnią każdej kolejnej wyprawy leży poszukiwanie bezimiennej i nieograniczonej przestrzeni. Sam pisarz nie przywiązuje wagi do kształtów na mapie. W jego świadomości granice nie istnieją. O swoim kraju ojczystym pisze: Żyłem "w jego środku, a środek przemieszczał się wraz ze mną". W poszukiwaniu terra incognita udaje się na tereny pograniczy. To tam, na styku kilku państw, zanikają podziały. Zniemczeni Polacy, zrumunizowani Niemcy, spolszczeni Ukraińcy, cała ta pograniczna hybryda sprawia, że granice stają się zatarte i niewyraźne. Pogranicza dają poczucie wolności, a małe miejscowości - posmak nieskończoności. Zapomniane miasteczka, wioski zabite dechami, zapyziałe stacje kolejowe. Takie okruchy miejsc zapewniają styczność z nieograniczoną przestrzenią, podobnie jak łapanie pojedynczych chwil przybliża nas do wieczności. Symbolem tego jest tytułowe Babadag. Ten niby-cel podróży to tak naprawdę nie wyróżniająca się niczym stacja kolejowa, na której Stasiuk zatrzymał się dwa razy w życiu, jadąc pociągiem w jakieś zupełnie inne, zapewne dużo ważniejsze miejsce. Dwa razy po 10 minut. A jednak jakoś szczególnie zapadło mu w pamięć to małe rumuńskie miasteczko w północnej części Dobrudży - jedno z tysiąca jednakowych czerwonych punkcików na wyświechtanej mapie. Babadag jest zapewne arcydziełem przeciętności, podobnie jak herbertowskie Rovigo. Ale musi tu działać jakaś magia zwyczajności czy też czar prozy, które każą Stasiukowi ustanowić Babadag celem swojej mentalnej podróży, a Herbertowi wciąż pytać: "I dlaczego myślę o Tobie Rovigo, Rovigo?"
Wasze opinie
refleksja~nieduży, 14.12.10
Błyskotliwy, lekki język i zawiesista treść - gratuluję.
"...smutek ma siłę przeznaczenia"- to początek świetnej literatury i jeśli to własny i niezaporzyczony zwrot to autorka już błyszczy. Dawno, nie uwiódł mnie Imperatyw
Kategoryczny Kanta, tak uniwersalny i osobisty jednocześnie. Nisko się kłaniam.
Błyskotliwy, lekki język i zawiesista treść - gratuluję.
"...smutek ma siłę przeznaczenia"- to początek świetnej literatury i jeśli to własny i niezaporzyczony zwrot to autorka już błyszczy. Dawno, nie uwiódł mnie Imperatyw
Kategoryczny Kanta, tak uniwersalny i osobisty jednocześnie. Nisko się kłaniam.
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







