Zaduma zastygłych obrazów - o tomiku poetyckim Jacka Dehnela pt. Brzytwa okamgnienia
Natalia Schiller, 10.04.2009
Najbardziej nieoczywistą, a zarazem dla mnie najbardziej interesującą częścią "Brzytwy..." jest zamykający tomik "Zegar, czyli mała liturgia godzin dla niepraktykujących". W tych paru utworach Dehnel wprowadza nas w mglistą i duszną sferę poznania pozarozumowego. Czas zostaje wyniesiony do rangi świętości, a przemijanie nabiera charakteru mistycznego. Nadanie wierszom tytułów, takich jak "Jutrznia", "Nieszpory", czy "Kompleta" dodatkowo nawiązuje do obrzędowości religijnej. Równie ciekawym zabiegiem Dehnela jest uporządkowanie utworów zgodnie z chronologią porządku liturgicznego, a tym samym zamknięcie cyklu w ramach czasowych od wschodu do zachodu słońca. Motto, jakim poeta opatrzył tę część, jak również tajemnicza aura wierszy, sprawiają, że te utwory układają się w relację z seansu spirytystycznego. Rzeczywiście, osią całego cyklu jest rozmowa podmiotu lirycznego ze zmarłą matką jego partnera. Ona, jako medium pomiędzy światem żywych i umarłych, ma rozwiać wątpliwości i odpowiedzieć na pytania o esencję życia i nieprzemijalną cząstkę człowieka. "Co zostaje? Zapach? Kolor skóry?/ (...) co zjadają bakterie i larwy i wije/ a co trafia do rajskich depozytów? Czy jest/ jakiś rdzeń, nieprzerwanie istniejący?" Podobnie w "Tercji": "jesteś raczej bliżej, głębiej: tym, co jest wodą w wodzie, co jest drzewem w drzewie". Próbę uchwycenia esencji życia stanowi też rewelacyjny wiersz "Róża jest różyczką jest pączkiem", nawiązujący do słynnego zdania Gertrudy Stein. Cały "Zegar..." jest utrzymany w klimacie iście mickiewiczowskim. Nawiązuje do rytualnej obrzędowości i gminnych obyczajów, takich jak zapraszanie zjaw na wesele. Rytmika zawartych w nim utworów przywodzi na myśl śpiewną poezję wiejską. Z tradycji ludowej zaczerpnięty został także sposób myślenia o życiu i śmierci, który zakłada, że granica między nimi jest płynna i przenikalna.
Bolesnym rozczarowaniem okazał się dla mnie utwór "Przyjęcie", zamykający zbiór. Spodziewałam się, że błyskotliwy tomik zostanie zwieńczony ostrą jak brzytwa puentą. Niestety dehnelowskie przesłanie dla ludzkości: "Bądź dobry. Kochaj. Starzej się z wdziękiem" było dla mnie tak mało przekonujące, że niemal zepsuło mi przyjemność obcowania z jego poezją. Niemal. "Brzytwa okamgnienia" to poetycka podróż do źródeł czasu, która dociera głęboko pod powierzchnię skóry. Swoboda językowa i wrażliwość, z jaką Jacek Dehnel prowadzi nas przez trzy niemal dantejskie kręgi, nie pozostawia mi wątpliwości, że mam do czynienia z prawdziwym wirtuozem pióra. Chapeau bas.
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







