artykul
Wracając do źródeł, czyli Kapuścińskiego "Podróże z Herodotem"


Żółwie ad infinitum

Przypomina mi się anegdota, którą przywołuje w jednym ze swoich tekstów Clifford Geertz: Istnieje pewna hinduska opowieść - a przynajmniej usłyszałem ją jako historię hinduską - o pewnym Angliku, który gdy powiedziano mu, że świat opiera się na platformie, która opiera się grzbiecie słonia, który z kolei opiera się grzbiecie żółwia, zapytał: na czym opierał się ów żółw? Na innym żółwiu. A ten kolejny? O, Sahibie - odrzekł - już do samego końca są żółwie! Nie wiadomo, czy Ryszard Kapuściński znał ową anegdotkę. Bardzo prawdopodobne, że tak. Nawet jeśli nie, zdaje się, że snując swoje na poły reporterskie, na poły antropologiczne rozważania mógł mieć na myśli ów przedziwny model świata. Jego reportaż bardzo bliski jest bowiem tego rodzaju badaniom rzeczywistości i ludzi. To niezwykle drobiazgowa analiza powiązanych wzajemnie zjawisk, polegająca na eseistycznych próbach. Jak spacer bo bardzo cienkim lodzie, lub w zależności od szerokości geograficznej -ruchomych piaskach. Autor zdaje się mówić zdecydowanie - nie, świata nie sposób klasyfikować, świata nie sposób oceniać. Można jedynie dokonywać prób jego zrozumienia, nigdy nie będąc pewnym rezultatów. Jedynym zaś językiem komunikacji z Innym, jest język empatii.

Lekcja nr 1

Kapuściński odwołując się do swojego mistrza, sam stworzył niezawodny podręcznik. Podróże z Herodotem z pewnością można nazwać opus magnum tego znakomitego autora, które w syntetyczny sposób ujmuje w sobie wszystko, to co w jego reportażach najcenniejsze. Rzadko któremu etnografowi udaje się patrzeć na badane kultury w tak otwarty i bezpretensjonalny sposób. Kapuściński nie traktuje napotykanych ludzi jak obiekty badań, nie próbuje także naginać prawdy tak, by pasowała do jego wcześniejszych założeń. Choć w postmodernistycznej rzeczywistości nie warto raczej łudzić się, że obiektywne poznanie rzeczywistości jest możliwe, lektura reportaży tej miary daje nadzieję, że ziarno prawdy jednak istnieje, że zakorzenione jest po prostu w nas. W tej perspektywie prawda, to spotkanie z Innym, to dialog pozbawiony nienawiści. Odkrywać prawdę to pozwalać ziarnu kiełkować, tak by wyrosło z niego potężne Drzewo, które być może stanie się nową osią rozchwianego, współczesnego świata.

Strony: 1 2
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos