Karnawał miejskich szaletów - o "Lubiewie" Michała Witkowskiego
Natalia Schiller, 01.06.2009
Środowisko homoseksualistów jest u Witkowskiego przedstawione jako kampowe i jest to dość celna obserwacja.
"Wśród heteryków "całą gębą" nie ma miejsca na ironię, na grę, na cudzysłów, stylizację, nie mówiąc już o kampie. (…) Siedzą po uszach w swoich rolach społecznych, a my do nich z naszymi transgresjami, metamorfozami i przebierankami. My wszystko relatywizujemy. Oni nazywają się Sławek, Arek, Bogdan, a my im z naszymi pseudonimami."
Najwyższym celem kamp jest przekształcanie poważnego we frywolne. "Kamp nie mierzy się pięknem; przeciwnie - stopniem sztuczności i stylizacji." (U. Eco - "Historia Brzydoty") To kategoria estetyczna typowa dla obszaru marginalnych, dlatego jej naturalną cechą jest pewien stopień wynaturzenia i wulgarność. Wszystkie te właściwości kampu czynią go naturalnie powiązanym z homoseksualizmem, a zwłaszcza wszelkimi zjawiskami, które współcześnie określilibyśmy jako cross-gender.
Co zrobić z "Lubiewem" Michała Witkowskiego? Każdej próbie oceny tej książki musi towarzyszyć pewna ambiwalencja. Z jednej strony niezwykła sprawność reporterska autora, jego językowa brawura i bezkompromisowość zyskuje mu rzesze zwolenników, z drugiej - trudno pozostać ślepym na pewną miałkość treściową i moralną dwuznaczność tej książki. Niezależnie od osobistej oceny literackich walorów tej pozycji, ważnym dokonaniem "Lubiewa" pozostaje przeszczepienie na grunt polskiej prozy teorii i estetyki queer. Książka Witkowskiego jest ważna choćby dlatego, że kłuje czytelnika w oczy słowem "ciota" (nota bene, polskim odpowiednikiem wyrazu queer), a tym samym zmusza polską debatę publiczną do stawienia czoła temu słowu. Najpierw słowu, a potem zjawisku.
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!







