artykul
Tańcząc ze słowami - wywiad z Miłką O. Malzahn


Odkładając na bok kwestie swobody interpretacji - czy rzeczywiście książka mówi o dyskretnej obecności Boga? Czy ten Bóg nie jest trochę takim bytem gnostycznym (Tancerz może równie dobrze symbolizować Anioła, jak i Szatana)?

Miłka O. Malzahn: Nie chciałabym (jako autorka) podsuwać konkretnych rozwiązań, pisząc nie myślałam symbolicznie, obrazami myślałam, podążając (pokornie) za bohaterami. Ale to słuszna uwaga, że można znaleźć w powieści elementy świata ducha, obecność jakiejś Mocy, Myśli, Siły, Losu, Logosu (do wyboru:) i Tancerz (naprawdę) momentami bywa nieco złowrogi. Jest tu też dobro, jest zło, miłość, tęsknota (sporo), ambicje, pragnienia i całe to zamieszanie, jakie zmieścić się może w człowieku. Sprawy boskie nie są jednoznaczne, bo każdy filtruje metafizykę sobie sam, przepuszcza przez organizm, przez mózg, przez to, co chce tłumaczyć, przez to, czego boi się tknąć. Jeśli jest to wyczuwalne we "Fronaszu" - to bardzo się cieszę. Każdy z nas jest trochę tu (realnie, namacalnie, przestrzennie, rodzinnie) i trochę tam (w snach, marzeniach o..., w tęsknotach, w planowaniu wakacji, kolacji, etc:) Hm... w sumie można to uznać za dalekie echo moich radosnych (i naonczas - odkrywczych) lektur gnostyckich :)



Mieszkaniec zupełnie innej literackiej krainy, Stephen King, często przyznaje, że tworzy swoje opowieści bez konspektu, planowania etc. Po prostu stawia bohaterów w określonej sytuacji i obserwuje z ciekawością - jak się zachowają? Czy tak właśnie pisałaś swoją powieść?

Miłka O. Malzahn
: Zamierzam to zmienić, bo bywa to zgubne, chociaż z drugiej strony... z powodu bez-planu przy pisaniu się nie nudzę ani przez chwilę. Nigdy niczego nie jestem pewna, nie wypełniam zarysowanych ram, lecz zeskrobuję stare farby, pod którymi znajduję ....cuda malowane (albo czasami tylko cuda na kiju). Jednak niekiedy to ja (i tylko ja!) dokonuję wyborów, ustalam kierunki zdarzeń, poczynam sobie bezwzględnie! Ale tylko wtedy, gdy naprawdę nie mam wyjścia!

Fronasz i Martyniec są kimś w rodzaju mafijnych kurierów, którzy jednak zamiast broni lub narkotyków zaczynają przewozić idee, jak się okazuje znacznie groźniejsze niż namacalne przedmioty (przynajmniej dla nich). Jak z tym przemytem ziemi, w którym mniej istotna jest sama gleba, a bardziej - miejsce, z którego pochodzi. Skąd pomysł na takie zderzenie brutalności z liryzmem?

Miłka O. Malzahn
: Się samo zderzyło. I sam Fronasz, i Martyniec z natury okazali się trochę brutalni i gruboskórni (choć nie prostaccy), a to, co działo się wokół nich - to ich świat, adekwatny. To też ich biznesy, ich rozumienia świętości :) A tak w ogóle, to ostatnio przestałam upiększać, co się upiększeniu nie chce poddać, wpuściłam sprawy i rzeczy ... nazwijmy je... brzydkie - w zasięg wzroku mojego i moich bohaterów. Ale bez przesady. Turpiści już tu byli, w kinie brudu, smutku i beznadziei - po wręby, a przecież każdy śmietnik ma swój romantyczny krajobraz. Próbowałeś fotografować śmietnik? Wszędzie znaleźć można liryzm, w formie przydatnej ludziom. Ja lubię. Więc tak to widzę. A Fronasz i Martyniec, rzeczywiście, w pewnym momencie transportują swoiste koncepcje (idee), w każdym działaniu bowiem i w wydarzeniu odnaleźć można drugie dno, lub szklaną ścianę, niski sufit, albo boczny korytarz. Im się tak zdarzyło.

Może więc kilka słów o Chief, bo to bardzo ciekawa postać. Na podstawowym poziomie staje ona w pewnym momencie przed wyborem między Fronaszem i Tancerzem. Czy jest tylko bezwolną ofiarą Przeznaczenia (bo "ze znakami się nie dyskutuje")?

Miłka O. Malzahn
: I tu jest problem. Też się nad tym zastanawiałam, jak to z nią jest. Czy pcha ją Fatum, czy naprawdę - miłość i fascynacja, czy też mega Tęsknota za nie-wiadomo-czym? Czy nie łatwiej dla Chief byłoby zaufać uczuciom Fronasza? Ale może on nie dał im/jej szansy, nie ujawnił swojego afektu (że tak powiem) i może ona nie była pewna tego, co dzieje się między nimi? ….Bo zależność, bo interesy, bo wiadomo jak skomplikowane bywa życie, a co dopiero miłość!!! A z Tancerzem jasna sprawa: to był wiatr, jak w "Upojeniu" Stanisława Grochowiaka ( "Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla; Jest taki wiatr."). Oczywiście, nie tylko wiatr, bo i rozmaite, niewytłumaczalne rzeczy potrafią się zdarzyć między kobietą a mężczyzną (szczególnie taką kobietą, jak Chief oraz takim mężczyzną, jak Tancerz.) Szczególnie wtedy, gdy skrzy i iskrzy.

Ile jest z Ciebie w tej powieści? Pytam, by stwierdzić, czy Fronasz zawiera więcej niż cień Miłki Malzahn...

Miłka O. Malzahn
: Nie mam pojęcia. Może nie w bohaterach, ale w klimatach, w miejscach, w szczegółach - mogę być tam ja. Jednakowoż....wcale nie muszę :)

I zapytam na koniec o to, nad czym pracujesz? Czy będzie to kolejna powieść lub zbiór opowiadań? Czy będzie kolejna płyta z Michałem Jacaszkiem?

Miłka O. Malzahn
: Teraz mam czas specjalny, w którym uczę się nie wychodzić poza ramy ani o krok. Piszę doktorat. No i nieustannie jestem głosem w Radiu Białystok. A śpiewanie zarzuciłam, za daleko jest Michał (z 500 kilometrów), a zszywanie płyty z resztóweczek i skrawków już mnie nie cieszy. W niedalekiej przyszłości pojawi się projekt teatralny do którego pisze tanga, ale na razie jeszcze czekam na "moje" etapy realizacji. Za to w obiegu są nowe składanki - płyta "Białystok muzyczny" oraz "Verda Disco", na której podlaskie zespoły śpiewają swoje utwory w wersji esperanto. Zatem - teraz słowa głównie w pisaniu splatam, nie zmuszając ich do muzycznych ekwilibrystyk.

Dziękuję za rozmowę.

Miłka O. Malzahn
: Się polecam 

Strony: 1 2
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos