artykul
Taniec św. Mikołajów

Tegoroczny obraz świąt niechybnie zapadnie w pamięć większości ludzi na całym świecie, zwłaszcza - tych skupionych w większych aglomeracjach. Oczywiście - tych, którzy będą mogli je świętować godnie, w gronie rodziny, kochających osób. Inni natomiast grudzień będą utożsamiać z zimną, białą, sterylną i… pozbawioną magii i emocji salą szpitalną bądź ciepłem schroniska dla bezdomnych albo domu starców, które jednak nie potrafiło zamaskować bezdennej samotności i poczucia niesprawiedliwości człowieka, którego na radość świąteczną po prostu nie było stać finansowo - a czasem i duchowo…

Zima przybyła wcześnie w tym roku. Pierwsze dekoracje, zwiastun nadchodzącego szaleństwa konsumpcji i zakupów, pojawiły się już na początku listopada. Im bliżej świat, tym mocniejsze stawały się różnobarwne akcenty, mające stale utrzymywać nas w stanie "delirium" bożonarodzeniowego, a nasze portfele uczynić rozrzutnymi ponad miarę. Muzyka, gra światła, drażniące nos i podniebienie zapachy, wystawy eksponujące najwymyślniejsze wspaniałości - wszystko to miało swój jasno określony, komercyjny cel - zwiększyć sprzedaż. Ludzie spotykani na ulicach nosili biało - czerwone mikołajowe czapeczki, uginając się pod ciężarem świątecznych zakupów, a jednak - z niesłabnącym entuzjazmem wykładali na ladę kolejne banknoty.

I tutaj przekroczyliśmy chyba granicę, za którą zwyczajność staje się nawykiem, ten zaś wrasta w mentalność tak mocno, że wszelkie jego przejawy nie są kwitowane nawet wzruszeniem ramion. Święto wsiąka w eter, traci jednak cały swój klimat - i pierwotną moc, pełną szlachetności.

Bo przecież cała ta tradycja wywodzi się z podań chrześcijańskich, sławiących hojność i świątobliwość św. Mikołaja z Miry, biskupa, żyjącego na przełomie III i IV wieku n.e. Według legendy, urodzony w bogatej rodzinie, swój majątek rozdał biednym i potrzebującym, zaskarbiając sobie ich wdzięczność i - pośmiertnie - otaczając się atmosferą kultu. Co ciekawe, jest on czczony również przez prawosławnych, zwących go Mikołajem Cudotwórcą.

Chrześcijanie stopniowo, w skutek schizm i rozłamów, dzielili się, jednak umiłowanie hojnego świętego pozostało mocne i niewzruszone. Laicyzacja ziem zachodnich przyczyniła się do metamorfozy obyczajów, ich zaadaptowania przez naukę, codzienność i system obrotu kapitału. Mikołaj stał się przedmiotem handlu, coraz to intratniejszego i przynoszącego zawrotne zyski.

Każda akcja rodzi reakcję - i w ludziach wykształcił się opór przed informacyjną ofensywą świąteczną, kierowaną przez media. To, że Boże Narodzenie jest już bardzo blisko, uświadomiliśmy sobie w tym roku zaledwie kilka dni przed samą uroczystością. Pochłonięci własnymi, codziennymi sprawami, wytworzyliśmy przed tą wszechobecną w otoczeniu ekstazą świąteczną chitynowy, nieprzepuszczalny pancerzyk. Pauperyzacja ideologiczna i jednostajność agitacji grubych, brodatych Mikołajów - fałszywych symboli tychże obchodów (Jezus Chrystus wraz z biskupem Mikołajem muszą zadowolić się pasterką i drukiem na opłatku...) - znudziła na tyle, że jej przejawy po prostu zniknęły, wtopiły się w szarobure tło.

Boże Narodzenie uderzyło ze swoją faktyczną atmosferą niezwykle późno. Zniknie również niespodziewanie szybko. Wszystko, co miało budować świąteczny klimat - rozmyło się, jak krople wody na szybach samochodów. Był to przesyt, przesyt słuszny, sprawiedliwy, który można było bardzo łatwo przewidzieć, chociaż - uniknąć - w żadnym razie. Przecież tryby machiny marketingowej muszą być sprawne do granic wytrzymałości, poruszać się jak najszybciej, a przy tym - najefektowniej, jak się da, by przyciągnąć potencjalnego konsumenta. Wyssać z niego pieniądze i rzucić nagim, ale z siatkami pełnymi zakupów, wśród podobnie upośledzonych pobratymców.

Czyż to nie jest zaprzeczenie idei, krzewionej przez biskupa Mikołaja z Miry? Dlaczego zamiast obdarowywać najwymyślniejszymi podarunkami, nabytymi w najbardziej ekskluzywnych sklepach - nie można wykonać prezentu samemu? Z pewnością radość odbiorcy byłaby większa… Czemu w ten świąteczny czas nie możemy dać przykładu dobrego gestu, wspomagając tych, których nie stać nawet na życie, a co dopiero na prezent… Czy świadomość takiej pomocy sprokuruje cierpienie bliskich? A jednak - tego gatunku inicjatywy występują niezmiernie rzadko…

Smutek ogarnia każdego potrafiącego spojrzeć krytycznie człowieka, kiedy widzi to ubożenie kulturowe, piękny obyczaj, który odchodzi do lamusa, zastępowany przez jego potwornego, wykoślawionego brata, któremu z kieszeni wystaje karta kredytowa podpisany paragonem dla Mamona…

Nie rokuje to dobrze na przyszłość. Z łapsk kapitalizmu wyrwać się jest diabelnie trudno; raz przetrawiona idea zostaje obdarta z otoczki tradycji, a ubrana zostaje w efektowne futro handlu. Rodzina dzieląca się opłatkiem, spożywająca wśród rozmów i szczęścia dwanaście potraw, dzieci, przeszukujące podłogę pod rozłożystymi gałęziami sosny czy świerku w poszukiwaniu ręcznie wykonanych, cieszących przede wszystkim serce - prezentów - taka wizja spychana jest na boczny tor.

Czekamy na moralną rewolucję pod patronatem Przyzwoitości… Chociaż takie marzenia można włożyć tylko między bajki.

"Święta, święta i po świętach" - wycedzi niedzielny przechodzień, mijając sklep, z którego ekipa remontowa zdejmować będzie lampiony, kolorowe ozdoby i święcące żywym światłem napisy, życzące wesołych świąt. Rozpryskując butem kałużę, niechcący rozrzuci papierki po cukierkach, wyprodukowanych na okoliczność Bożego Narodzenia. Nie poświęcając im nawet jednego spojrzenia, odejdzie do swoich zajęć codziennych, śmieci zaś cierpliwie poczekają, aż zabierze je muskularna ręka pracownika służby porządkowej.

Strony: 1 2
Wasze opinie
    news
XXXludwik, 04.01.06
Spokojnie, komentarze ewidentnie odbiegające od głównego wątku będą usuwane. Muszę znaleźć tylko na to trochę czasu :)


Yeah!Pikasso, 03.01.06
Działa, świetnie! Dobra robota, Mateuszu... :)

16 komentarz, absolutny rekord... Długo zapewnie nie zostanie pobity. :D



Oj, co, gdzie, kiedy?Mateusz, 03.01.06
Hmm, no dobrze, to w takim razie zalegalizuje te tajne schadzki i postaram się przyjść następnym razem. ;) Co do komentarzy to np. w artykułach weszły właśnie teraz. W innych działach niedługo. Co do tych krzaków, o które pyta Annie to też spróbuję się z nimi uporać. I ja to będę poprawiał. Naprawdę się staram tylko nie mogę zrobić wszystkiego od razu ;-)


WitajAnnie, 03.01.06
Zatem inicjuję pierwsze spotkanie.
Dzis 03 stycznia 2006 / wtorek /. Godzina 19 00
Chat PM
ZAPRASZAMY WSZYSTKICH!




Kolejny raz ja. ;]Pikasso, 03.01.06
1. Dziwne krzaczki zamiast znaków przestankowych to efekt niekompatybilnego jeszcze do końca kodowania, które różni się od tego w Wordzie. Ja też męczę o to Programistę PM, ale nie ustaję w nadziei, że kiedyś to zniknie. :D :P

2. Mój palec pyta się, czy tam, gdzie mieszkasz, jest fajnie. Wybacz wścibstwo mojemu paluszkowi... :D

3. W kwestii chatu - jestem za! Byle nie przed dziewiętnastą.. Dzisiaj jest wtorek, prawda? No to robimy pierwsze spotkanie dzisiaj o 19.00? :)




Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos