artykul
Szkic do opowieści o losach Profesora - Fantasty
Maria Nowakowska, 07.03.2010

W 1959 r. pisarz przechodzi na emeryturę, opuszczając kolegium Merton nie bez kąśliwych uwag pod adresem zmian zachodzących w systemie wyższej edukacji. Po czterdziestu latach pracy uniwersyteckiej może poświęcić się bez reszty swojej rodzinie i twórczości, zwł. ukończeniu Silmarilliona, którego Allen&Unwin bardzo chce wydać. Lata sześćdziesiąte to okres finansowej stabilizacji, więcej nawet – czas zaspokajania bardziej wygórowanych pragnień i drobnych ekstrawagancji. Tolkien przyzwyczaja się do jedwabiu i aksamitu, wyszywanych kamizelek i lepszego niż dotychczas wina. Dba również o garderobę i otoczenie Edith. Rodzina okazuje swą hojność również lokalnej parafii. Nieco zaskakujący wydaje się brak w ich domu urządzeń elektrycznych w rodzaju pralki czy telewizora.

Po pewnych czasie w Johnie odzywa się tęsknota za gronem akademickich przyjaciół czy pięknymi krużgankami Merton, nie może jednak narzekać na brak zajęcia i weny twórczej. Pisze wiersze, eseje, wytrwale pracuje nad Silmarillionem, wymyśla nowe alfabety. Publikuje w 1962 r. Przygody Toma Bombadila, opowiastkę, która wiele lat spędziła w szufladzie, nim pisarz wyciągnął ją na światło dzienne. Sama postać miała szlachetnego przodka w holenderskiej lalce Michaela, noszącej czapkę z piórkiem; John, wepchnął kiedyś niebacznie Toma do sedesu, ale udało się go odratować i na cześć tego zdarzenia zostały wymyślone Przygody Toma Bombadila (pomijające jednak toaletowy incydent). Utwór ukazał się najpierw w Oxford Magazine w 1934 r., jednak jego pełna wersja to rok 1962. Również w tym wypadku odzywa się echem niechęć Tolkiena do industrializacji; mówił on o postaci Toma, że "miał być duchem (znikających) wiejskich terenów Oksfordu i Berkshire". Ściśle ekologiczną inspirację miało również opowiadanie Liść, dzieło Niggle’a, wydane po raz pierwszy w 1945 r. Przyczynkiem do powstania był zamach sąsiadki na topolę rosnącą w jej ogródku; Tolkien często podziwiał to drzewo z okien swojego domu; zmianę widoku wspomina w bezkompromisowych, zarazem rozeźlonych i żałobnych słowach: "z niewiadomych powodów [topola została] poprzycinana i zmasakrowana przez właścicielkę. Teraz jest już ścięta, co jest nie mniej jak barbarzyńską karą za wszelkie zbrodnie, o które mogła zostać oskarżona, takie jak bycie dużą i żywą. Nie sądzę, by miała jakichkolwiek przyjaciół ani też by ktokolwiek po niej płakał poza mną i parą psów". Gorzkie rozmyślania zamieniły się rychło w pomysł na opowiadanie, które zostało wydane z ilustracjami Pauline Baynes. W 1964 r. Tolkien połączył Liść…z nieco zmienioną wersją wykładu O baśniach, wydając Drzewo i liść.

Połowa lat sześćdziesiątych to okres tolkienowskiego boomu czytelniczego w Ameryce. Wydawnictwo Ace Books wydało, bez zezwolenia i konsultacji z autorem – znaczy się nielegalnie – Władcę Pierścieni, który błyskawicznie podbił kampusy po drugiej stronie oceanu. Tolkien był bardzo niezadowolony z zaistniałej sytuacji, choć niewątpliwie przyczyniła się ona do wzrostu zainteresowania dorobkiem pisarza. W odpowiedziach na listy od fanów prosił on o bojkotowanie amerykańskiego wydania. Wkrótce cała sprawa przedostała się do mediów; trudno byłoby wymyślić lepszą kampanię reklamową. Ace Books zostało sądownie zmuszone do wypłacenia tantiem i odszkodowania. Na fali powstało amerykańskie „Tolkien Society”, zrzeszające fanów autora i utrwalające jego popularność.

Równolegle z opisywanymi tutaj wydarzeniami, daleko daleko w Watykanie miał miejsce II sobór watykański (1962-65). W wyniku jego postanowień dokonano znaczących zmian w liturgii, w tym zmiany języka mszy z łaciny na narodowy. Wspominam o tym, ponieważ John był człowiekiem niebywale religijnym; w swoich wspomnieniach jedno z jego wnucząt pisze, że Tolkien do końca życia bojkotował ustalenia soborowe, odpowiadając w kościele pełnym głosem po łacinie, podczas gdy reszta wiernych posługiwała się już angielskim. Przy okazji warto odnotować, że Tolkien pracował przy tłumaczeniu Jerusalem Bible, która ukazała się drukiem w 1966 r.

Amerykański piracki paperback - tom trzeci.


Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
Wasze opinie
    news
*jubel, 08.03.10
To ja dziękuję :-D

A jednocześnie proszę wszystkich o ew. uwagi faktograficzne, bo już wiem, że jeden drobiazg trzeba dopisać (co wskazała osoba odpowiedzialna za facebookowy profil Kwartalnika Espe, której z tego miejsca bardzo dziękuję).



no title~nincompoop, 08.03.10
To pierwsze tak bogate , porządnie napisane i ciekawie ilustrowane opowiadanie o życiu i twórczości Mistrza jakie czytam w języku polskim .
Dostarcza rzetelnych informacji i ciekawostek z życia pisarza i kolejny raz przekonuje nas o talencie recenzencko-pisarskim Marii Nowakowskiej . Dziekuję i oby tak dalej .




Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
(c) 2005-2010 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos