artykul
Życie jest śmieszne
Mateusz Płatos, 01.09.2012
O "Znasz-li ten kraj?" Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

Oczywiście, że znasz! Myślę, że tej niewielkiej książeczki nie trzeba nikomu przedstawiać, a już z pewnością nie musi tego robić ledwie odrosły od ziemi (pod)Warszawiak. Piszę ten tekst właściwie z przekonania, że świeży entuzjazm zawsze jest w cenie, a i w zgodzie tradycją Papierowych Myśli pisania o książkach równie wybitnych, co zapomnianych i niedzisiejszych.

Czasem niedzisiejszych po wielokroć, bo książka Boya to sentymentalna podróż z dalekiego nam już i z definicji sentymentalnego Dwudziestolecia do czasów młodości Autora – przełomu XIX i XX wieku. Wielu z zapomnianych już bohaterów tej gawędy jest zresztą pogrążonych w sentymentach do czasów jeszcze dawniejszych, przedrozbiorowych, złotego wieku polskiej szlachty. Taka dawka sentymentalizmu byłaby pewnie nie do zniesienia, nie przekłuta ostrzem przenikliwej, choć dobrodusznej ironii. Tworzy to ulubioną przeze mnie mieszankę dystansu i bliskości wobec opisywanej rzeczywistości (prototypem jest, wybaczcie, „Kubuś Puchatek”). Za przykład niech posłuży Przybyszewski, główny bohater studenckich czasów Żeleńskiego i centralna postać cyganerii krakowskiej. Boy przedstawia go w jego wielkości i śmieszności, z ironią i z prawdziwą miłością. Nie patetyzuje bynajmniej ówczesnego „życia artystycznego” będącego w istocie ciągiem libacji alkoholowych z udziałem ludzi, „którzy na razie talenty wykazywali jedynie w piciu wódki”1. Wystarczy zresztą przytoczyć scenę, od której wziął się tytuł: „Stach śpi głęboko w fotelu, cała jego gromadka, z zielonkawymi twarzami, kipi porozkładana, gdzie któremu padło, a w środku, leży pod stołem młody medyk Szyszka, muzykalny jak Cygan, i rżnie może od godziny na skrzypcach Znasz-li ten kraj Moniuszki. Gra leżąc, z głową wspartą o pustą flaszkę, i raz po raz trąca smyczkiem o blat stołu, co oryginalnie rwie na strzępy tę płynną melodię”2 – tak wyglądał renesans sztuki wyzwolonej od społecznych powinności... Boy rozumiał jednak na swój filuterny sposób niemożność oddzielenia dzieła od życia; że szumnych manifestów drukowanych w ówczesnym, nomen omen, „Życiu” nie da się pojąć przy bibliotecznej lampce. „Trzeba by to wszystko wymoczyć w spirytusie i podłożyć pod muzykę”3. Albo chociaż przeczytać Znasz-li ten kraj?.


Strony: 1 2 3
Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego artykułu


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 10 Artykuly
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos