Czternastolatka, która zniewoliła wyobraźnię surrealistów; nazwana przez nich "Alicją II", młodszą siostrą panny z Krainy Czarów. Autorka wielobarwnych makatek. Greczynka na paryskim bruku. Dla jej prac zdejmowano ze ścian Maxa Jacoba i de Chirica. Breton wywyższył ją ponad Rimbauda. Przed państwem kobieta-dziecko, wcielenie twórczej podświadomości, Gisèle Prassinos.
By wyjść od korzeni - Gisèle urodziła się w 1920 r., w greckiej rodzinie zamieszkałej w Istambule, która w dwa lata po tym doniosłym wydarzeniu przeniosła się do Francji, do Paryża, by uniknąć grecko-tureckiej zawieruchy wojennej.
Wiersze młodej Prassinos trafiają w 1934 r. na spotkanie grona surrealistów za sprawą jej brata, Maria Prassinos, malarza, zaproszonego z kolei przez wydawcę i tłumacza Henriego Parisota, dla którego zresztą Gisèle będzie wielokrotnie pracowała. Zaprezentowane wiersze wywołały entuzjastyczne reakcje; talent i twórczość Prassinos Breton stawiał wyżej od Rimbauda czy de Sada. Czytelnicy nastawieni bardziej krytycznie do poezji czternastolatki, widzieli w niej raczej efekt "psychopatologicznego fenomenu", wpisując się w - chce się rzec - odwieczną szkołę utożsamiającą kobiety piszące z wariatkami.

Prassinos była jedną z dwóch kobiet obecnych w Antologii czarnego humoru Bretona (drugą była Leonora Carrington). W 1935 r. zostaje wydany jej pierwszy samodzielny tomik - Artretyczny pasikonik. W ciągu następnych trzech lat ukaże się jeszcze osiem zbiorów wierszy i opowiadań. Po latach przyzna, że nigdy nie usiłowała być surrealistką; chciała po prostu rozbawić i zwrócić na siebie uwagę ojca, profesora literatury francuskiej. Kolejną przyczyną, dla której sięgnęła po pióro, była zwykła nuda, chęć wypełnienia sobie czasu a zarazem stworzenie własnej przestrzeni, świata, w którym nie czułaby się imigrantką. Bycie kobietą-dzieckiem, kapłanką zapisu automatycznego, szafarką olśnień poetyckich było na pewno zajęciem bardzo atrakcyjnym; jednak była to również rola, oparta na konkretnych wzorcach zrodzonych w wyobraźni surrealistów, którzy szukali zarazem nowej podniety i potwierdzenia swoich teorii związanych z twórczą mocą nieświadomości. O swoistym zaślepieniu artystów świadczy choćby fakt, że nie wykazywali oni zainteresowania, czy aby na pewno twórczość młodych podopiecznych jest

należycie"automatyczna". Prassinos wspomina, że żaden z jej utworów nie został napisany tą techniką, jednak nikogo to nie obchodziło.
W twórczości Gisèle Prassinos wielokrotnie powraca wątek autorytarnego ojca, biernej matki i skrzywdzonej córki; łatwo powiązać te fakty z osobistą biografią Prassinos, która zdawała sobie sprawę z kulturowych ograniczeń jakie narzuca na kobiety jej ";korzenna" kultura oraz własnego kompleksu na tle ojca i brata.
Po okresie młodzieńczym zamilkła na wiele lat (z przerwą na jedno opowiadanie w 1947r.), by powrócić do pisania w 1958 r. Jej Twarz muśnięta smutkiem, perełka surrealistycznej prozy, powstała w przeciągu trzech tygodni 1964 r., w wyniku zakładu z przyjacielem i bratem, że stworzy niecodzienną powieść. Od śmierci męża w 1988 r. prawie całkowicie przestała zajmować się literaturą; do jej obecnych fascynacji zaliczyć możemy twórczości Dalego, artystów afrykańskich, religijnych oraz nieprofesjonalnych. Gdy mowa o artystycznej działalności Prassinos, warto wspomnieć, że jest ona zarówno wytwórczynią pseudo-naiwnnych makatek, rysowniczką i ilustratorką (Polowanie na Snarka Lewisa Carrolla), a także rzeźbiarką, zainspirowaną sztuką totemiczną oraz motywami mitologicznymi i biblijnymi.