Strona główna > Przeczytaj nius
Tokarczuk: dość marszy pogrzebowych
Ludwik Mańczak, 16.04.2010"New York Times" publikuje komentarz Olgi Tokarczuk dotyczący reakcji na katastrofę prezydenckiego samolotu. - Nie mogę przestać myśleć o ofiarach, ale boję się, że mój naród potrafi się jednoczyć tylko nad trumnami - pisze autorka.

Komentarz nie jest zbyt przychylny wobec wydarzeń ostatniego tygodnia. Olga Tokarczuk kilkakrotnie zapewnia, że szczerze współczuje ofiarom i rodzinom ofiar, i jest poruszona rozmiarem i okolicznościami tragedii. Nie przeszkadza jej to jednak poczynić kilku gorzkich spostrzeżeń pod adresem panującej w kraju atmosfery.
Artykuł zaczyna się od SMS-a, otrzymanego w niedzielę, oznajmiającego, że Polska znów jest Chrystusem Narodów. "W sobotę po południu włączyłam telewizor i w miarę jak za oknem zapadała noc, słyszałam coraz więcej słów takich jak naród, ofiara, mistyczny zbieg okoliczności, znak, przeklęte miejsce, prawdziwy patriotyzm, Katyń, prawda." Pisarka próbuje wyjaśniać to zjawisko odwołując się do psychoanalizy i zbiorowej nieświadomości: "Przerażony umysł próbuje znaleźć wyjaśnienie, ale pozwala się ponieść starym mitom", czy nieco dalej: "Jak ludzie pierwotni tańczący wokół starych totemów, ignorujemy żywych i potrafimy docenić tylko umarłych". Artykuł kończy się ostrymi słowami krytyki: "Mam dość budowania naszej wspólnej świadomości wokół marszy pogrzebowych i upadłych powstań. Marzę, że Polska stanie się nowoczesnym społeczeństwem, definiowanym przez osobiste osiągnięcia i idee przyszłości".
Również na politykach komentarz nie zostawia suchej nitki: "zaledwie kilka dni temu skakali sobie do gardeł", "niewiele ponad 20 lat temu niektórzy z tych ludzi zatajali prawdę o Katyniu, zgodnie z oficjalną linią Partii". Co więcej, "podczas gdy politycy modlą się na klęczkach, Kościół katolicki strzeże tej anachronicznej mentalności".
Pisarka, co warto powtórzyć, podkreśla swój szacunek i współczucie dla ofiar: "Z perspektywy śmierci nie ma różnic między ludźmi, są tylko zawsze drogie osoby". Jednak ocena, jaką wystawia żałobnym uroczystościom i reakcjom Polaków, wydaje się mocno niepochlebna.
źródło: www.onet.pl
Zastanawia mnie, dlaczego autorkę irytuje, przeszkadza ta atmosfera. Co jest złego w wielkich słowach, szczególnie w takiej niecodziennej, dramatycznej sytuacji? Wydaje mi się, że czepianie się czegokolwiek, zwłaszcza słówek, jest w tej chwili bardzo nie na miejscu.
| Pseudonim | |
| Wpisz tekst z obrazka: | |
| Tytuł | |
| Treść | |
Nie masz jeszcze konta? Załóż je!








































