Strona główna > Przeczytaj nius

    news

Fragile: Warsztat

Kamil Nowak, 08.08.2015

okladka

Fragile nr 1 (27) 2015
Warsztat
W najnowszym numerze pisma kulturalnego „Fragile” na warsztat wzięto… warsztat. W licznych artykułach ich autorzy poruszają różne aspekty dotyczące tegoż zagadnienia w odniesieniu do muzyki, sztuki, filmu, literatury i teatru. Co ciekawe, już samo zdefiniowanie pojęcia okazuje się dosyć problematyczne, ponieważ w dobie powszechnie stosowanej technologii i elektronicznej manipulacji rodzi się pytanie o to, czy warsztat faktycznie jest niezbędny do stworzenia czegoś nowego oraz czy słowo „nowe” w ogóle powinno być jeszcze stosowane.
Na samym początku Konrad Gęca zauważa, iż pojęcie warsztatu ma charakter ambiwalentny. W kontekście muzyki, z jednej strony postrzega się go jako umiejętność posługiwania się konkretnym instrumentem. Jednak to nie wszystko, liczy się także zaangażowanie artysty, świadome użycie dostępnych narządzi (nie tylko instrumentu), dostosowanie się do środowiska w jakim przychodzi mu grać oraz tworzyć i w końcu zdolność do osiągnięcia zamierzonego celu - czy to na koncercie, czy w studiu nagraniowym. Co za tym idzie, warsztat to nie tylko gra na instrumencie, ale także operowanie wieloma innymi „narzędziami” znajdującymi się w naszym otoczeniu. Oczywiście nauka samej gry jest niezbędna, przeważnie bardzo trudna i czasochłonna („Atelier muzyka” Eweliny Sasin). Do tego dochodzi kontrola nad samym sobą, dyscyplina, samozaparcie. Efekty naszej ciężkiej pracy przychodzą z czasem. Wtedy, w zależności od tego, jak wykorzystamy nabyte umiejętności, możemy zostać artystą lub rzemieślnikiem. Taki podział jest bardzo istotny, ponieważ dotyczy właśnie celu jaki grający pragnie obrać. Rzemieślnikiem jest ten, który dosłownie tworzy (lub odtwarza!), aby sprzedać i zyskać. Muzyk zawsze będzie stawiał dalszy rozwój ponad zyski.
Podejście do warsztatu okazuje się być bardzo zróżnicowane. Jak łatwo zauważyć w artykule Tomasza Grzegorczyka, definicja zależy od samego artysty oraz instrumentów i narzędzi jakimi operuje. Dlatego również sama krytyka w dzisiejszych czasach zdaje się być nadzwyczaj problematyczna („O polskiej krytyce muzycznej w Internecie”). W dobie internetu krytykujących są miliony, a ich doświadczenie różne. Z jednej strony przełamywane są pewne granice, ale z drugiej, te same granice, które kiedyś ustalały względny porządek, zaczynają blaknąć. Co za tym idzie, odbiorcy także postrzegają muzykę w inny sposób. Rozwój technologii sprawił, że nowe dzieła tworzy się o wiele łatwiej i szybciej („Produkcja artysty, czyli studio muzyczne jako warsztat”). Co za tym idzie, trzeba zadać pytanie, kim dzisiaj jest artysta oraz jak interpretować oryginalność. Obecnie powszechnie akceptujemy fakt, że nagrania, pod względem brzmienia i jakości dźwięku, są w znaczny sposób ulepszane elektronicznie. Ich autentyczność „weryfikuje się” na koncertach, kiedy to słuchacze mogą usłyszeć muzykę na żywo i skonfrontować je z nagraniami albumowymi. O tym zjawisku świadczy coraz większa popularność wydań w wersji live lub unplugged. 
W dalszej części magazynu warte szczególnej uwagi są artykuł Miłosza Stelmacha poświęcony filmowej twórczości Haskella Waxlera oraz tekst Krzysztofa Siwonia odnoszący się do interesujących eksperymentów w zakresie muzyki i dźwięków stosowanych w kinematografii lat 60.   Warto także odnieść się do „Ucznia czarnoksiężnika” Justyny Gruszczyk. Autorka porusza temat roli języka w sztuce oraz próbuje dowiedzieć się, czy faktycznie jest on elementem niezbędnym. Stanowi to doskonały wstęp do dyskusji Moniki Niwelińskiej z Agnieszką Kwiecień i Krzysztofem Siatką dotyczącej ukazywania rzeczy i zjawisk, których już nie ma, utrwalania ich nieobecności. Aby w pełni dostrzec coś, co już nie istnieje, należy nie tylko wyobrazić sobie formę, ale także znać sam proces tworzenia dzieła mającego zmusić odbiorcę do jej wyobrażenia.
Pod koniec lektury Mariusz Pisarski oraz Aleksandra Bryska prowadzą rozmowę na temat zastosowania hipertekstu w literaturze, co można również uznać za interesujące wprowadzenie do książki „Przestrzeń pisma” autorstwa Jaya Davida Boltera (recenzja tutaj). Pozostając przy sztuce pisania, koniecznie powinniśmy zapoznać się z tekstem Kajetana Owczarka, w którym porusza on różne aspekty creative writing, takie jak oryginalność, wrodzone umiejętności, styl, retoryka oraz problem podziału literatury na „niską”, „średnią” i „wysoką”.
Pierwszy tegoroczny numer magazynu Fragile stanowi świetną propozycję zarówno dla samych artystów, jak i odbiorców ich sztuki. Poruszane są w nim liczne aspekty dotyczące ogólnie pojętego warsztatu oraz twórczości. W końcu czytelnik ma okazję poznać różne opinie dotyczące omawianego zagadnienia, a także odkryć interesujące prace z zakresu muzyki, sztuki, filmu, literatury a nawet teatru. Fragile to lektura stworzona dla osób nie tylko głodnych wiedzy, ale także otwartych na nowe doświadczenia. 

Fragile nr 1 (27) 2015

Warsztat

 

W najnowszym numerze pisma kulturalnego „Fragile” na warsztat wzięto… warsztat. W licznych artykułach ich autorzy poruszają różne aspekty dotyczące tegoż zagadnienia w odniesieniu do muzyki, sztuki, filmu, literatury i teatru. Co ciekawe, już samo zdefiniowanie pojęcia okazuje się dosyć problematyczne, ponieważ w dobie powszechnie stosowanej technologii i elektronicznej manipulacji rodzi się pytanie o to, czy warsztat faktycznie jest niezbędny do stworzenia czegoś nowego oraz czy słowo „nowe” w ogóle powinno być jeszcze stosowane.

 

Na samym początku Konrad Gęca zauważa, iż pojęcie warsztatu ma charakter ambiwalentny. W kontekście muzyki, z jednej strony postrzega się go jako umiejętność posługiwania się konkretnym instrumentem. Jednak to nie wszystko, liczy się także zaangażowanie artysty, świadome użycie dostępnych narządzi (nie tylko instrumentu), dostosowanie się do środowiska w jakim przychodzi mu grać oraz tworzyć i w końcu zdolność do osiągnięcia zamierzonego celu - czy to na koncercie, czy w studiu nagraniowym. Co za tym idzie, warsztat to nie tylko gra na instrumencie, ale także operowanie wieloma innymi „narzędziami” znajdującymi się w naszym otoczeniu. Oczywiście nauka samej gry jest niezbędna, przeważnie bardzo trudna i czasochłonna („Atelier muzyka” Eweliny Sasin). Do tego dochodzi kontrola nad samym sobą, dyscyplina, samozaparcie. Efekty naszej ciężkiej pracy przychodzą z czasem. Wtedy, w zależności od tego, jak wykorzystamy nabyte umiejętności, możemy zostać artystą lub rzemieślnikiem. Taki podział jest bardzo istotny, ponieważ dotyczy właśnie celu jaki grający pragnie obrać. Rzemieślnikiem jest ten, który dosłownie tworzy (lub odtwarza!), aby sprzedać i zyskać. Muzyk zawsze będzie stawiał dalszy rozwój ponad zyski.

 

Podejście do warsztatu okazuje się być bardzo zróżnicowane. Jak łatwo zauważyć w artykule Tomasza Grzegorczyka, definicja zależy od samego artysty oraz instrumentów i narzędzi jakimi operuje. Dlatego również sama krytyka w dzisiejszych czasach zdaje się być nadzwyczaj problematyczna („O polskiej krytyce muzycznej w Internecie”). W dobie internetu krytykujących są miliony, a ich doświadczenie różne. Z jednej strony przełamywane są pewne granice, ale z drugiej, te same granice, które kiedyś ustalały względny porządek, zaczynają blaknąć. Co za tym idzie, odbiorcy także postrzegają muzykę w inny sposób. Rozwój technologii sprawił, że nowe dzieła tworzy się o wiele łatwiej i szybciej („Produkcja artysty, czyli studio muzyczne jako warsztat”). Co za tym idzie, trzeba zadać pytanie, kim dzisiaj jest artysta oraz jak interpretować oryginalność. Obecnie powszechnie akceptujemy fakt, że nagrania, pod względem brzmienia i jakości dźwięku, są w znaczny sposób ulepszane elektronicznie. Ich autentyczność „weryfikuje się” na koncertach, kiedy to słuchacze mogą usłyszeć muzykę na żywo i skonfrontować je z nagraniami albumowymi. O tym zjawisku świadczy coraz większa popularność wydań w wersji live lub unplugged.

 

W dalszej części magazynu warte szczególnej uwagi są artykuł Miłosza Stelmacha poświęcony filmowej twórczości Haskella Waxlera oraz tekst Krzysztofa Siwonia odnoszący się do interesujących eksperymentów w zakresie muzyki i dźwięków stosowanych w kinematografii lat 60. Warto także odnieść się do „Ucznia czarnoksiężnika” Justyny Gruszczyk. Autorka porusza temat roli języka w sztuce oraz próbuje dowiedzieć się, czy faktycznie jest on elementem niezbędnym. Stanowi to doskonały wstęp do dyskusji Moniki Niwelińskiej z Agnieszką Kwiecień i Krzysztofem Siatką dotyczącej ukazywania rzeczy i zjawisk, których już nie ma, utrwalania ich nieobecności. Aby w pełni dostrzec coś, co już nie istnieje, należy nie tylko wyobrazić sobie formę, ale także znać sam proces tworzenia dzieła mającego zmusić odbiorcę do jej wyobrażenia.

 

Pod koniec lektury Mariusz Pisarski oraz Aleksandra Bryska prowadzą rozmowę na temat zastosowania hipertekstu w literaturze, co można również uznać za interesujące wprowadzenie do książki „Przestrzeń pisma” autorstwa Jaya Davida Boltera (recenzja tutaj). Pozostając przy sztuce pisania, koniecznie powinniśmy zapoznać się z tekstem Kajetana Owczarka, w którym porusza on różne aspekty creative writing, takie jak oryginalność, wrodzone umiejętności, styl, retoryka oraz problem podziału literatury na „niską”, „średnią” i „wysoką”.

 

Pierwszy tegoroczny numer magazynu „Fragile" stanowi świetną propozycję zarówno dla samych artystów, jak i odbiorców ich sztuki. Poruszane są w nim liczne aspekty dotyczące ogólnie pojętego warsztatu oraz twórczości. W końcu czytelnik ma okazję poznać różne opinie dotyczące omawianego zagadnienia, a także odkryć interesujące prace z zakresu muzyki, sztuki, filmu, literatury a nawet teatru. Fragile to lektura stworzona dla osób nie tylko głodnych wiedzy, ale także otwartych na nowe doświadczenia.



  źródło: tekst własny



Wasze opinie
Nikt jeszcze nie dodał tu swojego komentarza. Bądź pierwszy !

Zobacz wszystkie komentarze do tego niusa


Pseudonim
Wpisz tekst z obrazka:

Tytuł
Treść


Nie masz jeszcze konta? Załóż je!

nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Patronat Top 20 Książki Top 20 Autorzy Przyjaciele
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos