![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||
![]() |
Fragment książki Dom nad rozlewiskiem Udostępniony dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka mniał mi się mój kolega z liceum — najlepszy poeta wśród chemików i najlepszy chemik wśród poetów — jak mawiał o sobie. Dał mi wierszyk.
Motylek lata z kwiatka — na kwiatek.
każda mu droga chwila.
Wszystko mu jedno — fiołek czy bratek,
Siada i go zapyla.
Wystarczy zatem okrzyk wznieść:
Wy, co jesteście sami,
Miast się w miłosny wątek wpleść
…zostańcie motylkami!
Rysiek Grosset
Patrzę więc na moje sercowe sprawy z tej właśnie perspektywy. Mama ma rację i Tomasz ma rację. Czas.
U Greka Janusz wyjaśnił mi, ile załatwiania kosztowało go organizowanie gabinetu w Nartach. Ja głupia myślałam, że tylko remont i już! A to projekty, zezwolenia, sanepid, sama robota, przeprowadzka i szarpanina z byłą żoną o zadawnione duperele. Sądziłam, że owszem, jest zajęty, ale też szuka fartu. Nowych doznań. Nowej panienki.
— To ty…tylko twoja wyobraźnia. Nie chciałem wciągać cię w ten ca…cały młyn. Masz swój. Moja wina — za…zaniedbałem nasze kontakty. Chciałem przemyśleć, ale nie miałem czasu. Głupio wyszło.
— Ja też przepraszam. Naciskałam zupełnie bez sensu. Nie dałam ci się wytłumaczyć. Wiem, ile to pracy i łażenia. Szczerze mówiąc, zasugerowano mi, że spuszczony z łańcucha, latasz za babami…
— No, tak. Każdy są…sądzi według siebie. Ja już ci mówiłem. Potrzebuję sta…stałego gruntu pod nogami. Wtedy podzielę życie między zawód, tatę i ciebie. Dobrze? Inaczej, nie mogę.
— Jasne. Ja też dzielę i to chyba bardziej niż ty. Z lękiem myślę o sezonie. Czy sobie poradzę, czy dobrze zrobiłam… Też będę zajęta.
— Znajdziemy dla siebie czas. O…obiecuję ci. Tylko reszta musi grać.
Ulga. Uspokoiłam się. Moje uczucie nie jest odrzucone. Zależy mu na naszym układzie. Uff! Koniec szarpaniny, bolesnych skurczów niepewności, zazdrosnych myśli…
Po kolacji u Greka spokojnie pojechaliśmy do niego, kochać się. Obojgu nam puściło i wróciło pragnienie.
Leżałam z głową na jego ramieniu.
— Janusz, ale jak to jest? Nie szukałeś młodej laski? Powiedz. Nie pogniewam się. Powiedz.
— Szukali dla mnie ko…koledzy. Nawet była taka imprezka, swatali mi dziewczynę, ale jakoś nie…
— Fajna?
— Fajna.
— To czemu nie? Czy skubnąłeś ją?
— Nie skubnąłem, bo ja nie jestem jakiś podrywacz! Za… za kogo ty mnie masz?
— …bo ty jesteś młody i przystojny.
— A ty, stara i szpetna — dokończył.
— No właśnie.
— Ale ja mam spaczony gu…gust i lubię stare i szpetne.
— No to super!
Jest czuły. Obejmuje mnie i drapie po karku. Patrzy w oczy i śmieje się.
— Stara i szpe…szpetna. Ale wiesz, od czego muchy zdychają…
— Proszę?
— Masz doświadczenie ży…życiowe, kobiecą mądrość i w łóżku jesteś przesłodka.
— Lizus. Sam jesteś przesłodki. Pić mi się chce. I spać. Nie wracam do domu. Mogę? O której wstajesz?
— O siódmej.
— Dobrze. Wstaniemy razem.
I już! I tak jest dobrze.
Strony: 1 2 | |||||||||||
![]() |
||||||||||||
|
||||||||||||
|
||||||||||||