Index książek > Przeczytaj o książce

Korekta


    info
Autor:
   Thomas Bernhard
Wydawnictwo:
   Czytelnik
ISBN:
   978-83-07-03266-5
Rok wydania:
   2013
Liczba stron:
   344
Cena:
   37 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

10 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Studium obłędu


Wzorowany na postaci filozofa Ludwika Wittgensteina bohater „Korekty”, opus magnum Thomasa Bernharda, wykładowca z Cambridge, Austriak, neurotyk, Roithamer, ponadprzeciętnie inteligentny i utalentowany, pod wpływem inspiracji domu.

 

Domu powstałego na przewężeniu rzeki Aurach, swojego przyjaciela Höllera, dla ukochanej siostry, po dokładnym przestudiowaniu jej charakteru i zachowania, decyduje się na urzeczywistnienie jednej z idei jego życia, a mianowicie do budowy (budowy, co ważne, a nie architektonicznej konstrukcji, bowiem Roithamer jest negatywnie usposobiony do słów takich jak „architekt” czy „architektura”, dla niego „architekci” to partacze, niszczyciele przestrzeni) Stożka, ale nie takiego zwykłego, bo mieszkalnego, specjalnie dla siostry. Ten Stożek powstaje w samym centrum (w skrupulatnie wyliczonym przez Roithamera środku) lasu Kobernaußerwald, dlatego, że Stożek powstaje w środku lasu, wszyscy, którzy niebacznie dowiedzieli się o jego budowie (bo, słowa Roithamera, nie należy przedwcześnie zdradzać innym swojej idei, gdyż niechybnie doprowadzą ją do destrukcji, wszak inni istnieją wyłącznie w jednym celu – by zniszczyć nasze próby urzeczywistnienia idei, a tym samym inni istnieją wyłącznie w jednym celu – by zniszczyć nas), uznali go za szaleńca, wariata, ale przede wszystkim budziło to ich irytację, on postanowił zbudować dla ukochanej siostry Stożek w samym centrum lasu Kobernaußerwald, Stożek, jakiego nikt jeszcze nie zbudował i nie wymyślił, bo ten Stożek miał w całości odpowiadać charakterowi siostry, każde pomieszczenie miało dostosować się do jej bieżącego usposobienia, ale to nic, bo Stożek uznany został za objaw postępującego obłędu, innym objawem postępującego obłędu była chęć sprzedaży rodzinnego domu Altensam (bo ojciec przepisał znienawidzone przez Roithamera Altensam średniemu synowi, pominął zatem starszego i młodszego brata budowniczego Stożka, zupełnie jakby chciał zniszczyć Altensam, skazać je na destrukcję, jakby mu było mało przyprowadzenia kobiety z Eferding, która dokonała zniszczeń intelektualnych, ta kobieta, czyli jego żona, córka rzeźnika z Eferding, pozująca na kulturalną i wykształconą kobietę) i uzyskane pieniądze przekazać wychodzącym z więzienia, ale Stożku budowa wyssała całe życie z jego siostry i dziewczyna, uzdolniona malarsko – u której odkrywano zalążki szaleństwa – popełniła samobójstwo, czyli dokonała ostatecznej korekty swojego życia, idąc drogą, którą wyznaczyli jej kuzyn i wuj, a po śmierci najukochańszej siostry w Roithamerze obudziła się nienasycona chęć, by dokonać ostatecznej korekty tego, co napisał, a pisał bardzo dużo i wszystko, co napisał, to był fałsz, i żeby skorygować całość, musiał skorygować siebie, wymazywanie słów, zmniejszanie ilości tekstu poskutkowało korektą życia – samobójstwem w prześwicie, a jego ciało odnalazł Höller, ten sam, który niegdyś udostępnił mu mansardę Höllerowską, gdzie Roithamer mógł swobodnie myśleć, bowiem w Altensam nie mógł, Altensam było przestrzenią, w której myślenie było znacznie utrudnione, wyeliminowane wręcz przez porządki zaprowadzone przez córkę rzeźnika z Eferding, a w mansardzie Höllerowskiej, nawet nie tak jak w Cambridge, w Anglii, myślenie samo zmuszało do myślenia, wchodząc na mansardę Höllerowską, wchodziło się w orbitę myślenia, w czasoprzestrzeń myślenia, w strukturę myślenia, w strumień myślenia, i dlatego tam też, po obserwacji domu Höllera, powstałego w najbardziej niebezpiecznym miejscu, powstałego na przewężeniu Aurach, i po obserwacji domowników, Höllera, jego żony i dzieci, Roithamer postanowił urzeczywistnić ideę budowy Stożka dla najukochańszej siostry, budowy w samym środku lasu Kobernaußerwald, Roithamer w testamencie zaznaczył wyraźnie, że po śmierci siostry (i jego śmierci) Stożek zbudowany w samym centrum lasu Kobernaußerwald musi pozostać w takim stanie, w jakim jest, natura sama ma go rozłożyć, pochłonąć, dokonać korekty, dokonać ostatecznej korekty, swoje pisma, teksty, między innymi o Altensam i budowie Stożka, pozostawił w spadku przyjacielowi z dzieciństwa, mieszkańcowi Stocket, wioski poniżej Altensam i ten jego przyjaciel z dzieciństwa, mieszkaniec Stocket, wioski poniżej Altensam, przyjeżdża na Höllerowską mansardę, by uporządkować spuściznę po Roithamerze, tylko że czytelnik początkowo nie wie, co on chce porządkować, wszak nie zamierza dokonywać żadnych korekt, bo uznaje, że wszelkie poprawki wydawców, edytorów i korektorów są przestępstwem, zbrodnią, wszakże to produkty umysłu, sprawa wyjaśnia się, gdy pod koniec części pierwszej ów przyjaciel w akcie obłędu rozrzuca pisma Roithamera… i zaczyna się korekta, ostateczna korekta.

 

„Korekta”, jedno z najważniejszych dzieł Thomasa Bernharda, przez wielu określane mianem opus magnum, powstawała długo i nie doczekała się… korekty ostatecznej samego autora, który – podobnie jak jego dwaj bohaterowie (Roithamer i pierwszy narrator) – dokonywał nieustannych przekształceń w obrębie tekstu. W postaci Roithamera (zwłaszcza w idei budowy niestandardowego domu dla siostry) widoczny jest wyraźny rys filozofa Ludwika Wittgensteina. Jednakże to nie wszystko, bowiem powieściowy preparator ptaków o nazwisku Höller, istniał naprawdę i mieszkał w tych okolicach, w których Bernhard umiejscowił literacki dom przyjaciela z dzieciństwa Roithamera. Skrupulatnie i szczegółowo prezentuje kolejne etapy prac nad powieścią oraz wyjaśnia i wskazuje różne inspiracje Bernharda tłumacz książki, Marek Kędzierski, w świetnym posłowiu.

 

Zbudowany z sekwencji retrospektywnych obrazów (chociaż w momencie czytania zdaje się, że wszystko rozgrywa się „tu i teraz”, w mitycznej czasoprzestrzeni, gdzie możliwe są zawirowania, odstępstwa od prawideł rzeczywistości) utwór dzieli się na dwie części – „Höllerowska mansarda” oraz „Segregowanie i porządkowanie”. W pierwszej – narratorem jest przyjaciel Roithamera, mający za zadanie uporządkowanie spuścizny po profesorze; w drugiej – pozornie przekazany zostaje głos-narracja Roithamerowi (oto mamy przed sobą rozsypane teksty profesora), ale w tej odsłonie książki pojawiają się wyraźne wtrącenia pierwszego narratora (bezimiennego, co znamienne!), w dodatku czytelnik-interpretator ma świadomość, iż układ tekstów Roithamera wyznaczony został przez gest pierwszego narratora – rozrzucenie pism (pod koniec pierwszej części), jak rzut kością, zdanie się na przypadek, los, a może przeznaczenie.

 

Pierwszy narrator pozbawiony został imienia nieprzypadkowo, jak się zdaje. Jest bowiem cieniem Roithamera, nie lustrzanym odbiciem, nie alter ego, ale cieniem, podążającym jego śladem, krok w krok nieudolnie odtwarzającym tragedię Roihamera, niedokonującym jednakże ostatecznej korekty, która wymaga innego stanu umysłu. Trafnie się narrator diagnozuje: oto wyrzekł się samego siebie, stał się niczym, „ten bowiem, kto przestaje myśleć w sobie swoje własne myśli, tylko myśli myślami kogoś innego, których się nauczył i które podziwia, a może nie podziwia, tylko z przymusu się nauczył, przez cały czas przez ustawiczne myślenie myśleniem nie własnym, tylko kogoś innego, naraża się na ryzyko zabicia siebie, obumarcia.” [s. 34-35] Pierwszy narrator bezwiednie tyleż powtarza, ile małpuje i parafrazuje wypowiedzenia, idee, frazy Roithamera. Próbuje odtworzyć jego sposób myślenia. Aranżuje przestrzeń, w której odczyta pozostawione przez przyjaciela teksty: wybiera mansardę Höllerowską, w hipotetycznie taki sam sposób, w jaki Roithamer, usiłuje komunikować się z Höllerem i jego rodziną. Jest kimś w rodzaju epigona – prezentowane przez niego idee są w zasadzie zapożyczeniem i wariacją idei Roithamera.

 

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na niegdysiejsze (z czasów młodości) kierunki ruchu Roithamera i pierwszego narratora – bo są one przeciwne! Roithamer schodzi z Altensam, mijając dom Höllera, aż do Stocket (do domu pierwszego narratora). Pierwszy narrator natomiast przemierza odwrotną drogę – od Stocket do Altensam. Obaj odnajdują w domu tego drugiego swój mikrokosmos czy cząstkę przestrzeni, w której czują się „swojsko”, w której mogą rozwijać myśl, podczas gdy ich rodzinny dom jest miejscem upokorzenia, niemożności (ale – paradoksalnie – jest też miejscem powrotu, bo odczuwają wobec niego nienawiść i miłość jednocześnie!). Gest chodzenia tam i z powrotem później staje się nawykiem (również – jak Roithamer – neurotycznego) pierwszego narratora, gdy pragnie się wyciszyć i uspokoić. Jedynie Höller zachowuje równowagę (i może dlatego tam, w prześwicie, między domem ojca pierwszego narratora a Altensam powiesił się Roithamer) – jakby wpisując się w jeden z trzech modeli zaproponowanych przez Roithamera: „Idziemy wciąż skrajem przepaści i lękamy się, że stracimy równowagę, słowa Roithamera. Kiedy ciało po chwilowym zaburzeniu równowagi powraca do pierwotnej pozycji stanu równowagi, jest to równowaga stabilna, słowa Roithamera. Jeśli jednak zachowuje równowagę, odchyliwszy się do dowolnego nowego położenia, (…) nie powracając do pierwotnego, mamy do czynienia z równowagą obojętną. Jeśli natomiast po krótkotrwałym zakłóceniu równowagi ciało nie powraca do pierwotnego położenia, tylko dąży do przejęcia innego położenia, mamy do czynienia z równowagą chwiejną.” [s. 311-312] Höller, być może za sprawą rodziców i rodziny, nie popada w obłęd, trzeźwo patrzy na rzeczywistość. Nie neguje jej i nie odrzuca otwarcie (jak to czyni Roithamer, uznający, że świat i ludzie są zagrożeniem, czyhają na nasze potknięcie, na nasz drobny błąd, by nas zniszczyć).

 

Solilokwium Roithamera (sam profesor używa tej nazwy na – zapewne – określenie swojego tekstu) w zaskakujący sposób koresponduje z monologiem wewnętrznym pierwszego narratora. O ile Roithamer z myślą o odbiorcy opisywał nie tylko istotę i budowę mitycznego Stożka, ale również dokonywał publicznej autowiwisekcji (analizując swój charakter, usposobienie, relacje z rodzicami i rodzeństwem, stosunek do innych ludzi), o tyle pierwszy narrator rekonstruuje i przeżywa wydarzenia z własnego życia wyłącznie „tu i teraz”, dla siebie, dla uspokojenia, wyciszenia – paradoksalnie jednak rozbudza uśpione szaleństwo, ujawnia oznaki obłędu, nie maskuje się. W obrębie jego inicjatywy pozostają wyłącznie didaskalia – dopowiada parę stałych zwrotów do tekstu Roithamera, nawet nie komentuje, a jedynie do-powiada, używając zwłaszcza dwóch wypowiedzeń: „słowa Roithamera” czy (przy zaznaczaniu niemalże edytorskim, korektorskim) „słowo/-a xyz podkreślone”.

 

Znamienne, że obaj (pan i jego cień) natrętnie powtarzają pewne frazy, pozwalają słowom płynąć – Bernhard (podobnie jak w „Kalkwerk” czy „Wycince”) buduje zdania wielokrotnie złożone, jeśli tylko jego bohaterowie mówią o sobie, życiu intelektualnym (i emocjonalnym) czy stosunku do rodziców (symboliczne ojcobójstwo w przypadku pierwszego narratora i matkobójstwo w przypadku Roithamera – równie ciekawy temat, wart zagłębienia). Natomiast gdy bohaterowie relacjonują wydarzenia niedotykające ich boleśnie, emocjonalnie, wówczas posługuje się autor zdaniami krótkimi. Roithamer nieufnie podchodzi do słów, deszyfruje je, wskazuje na logiczne konsekwencje (kolejny rys Wittgensteina?). Mnóstwo w „Korekcie” natrętnych powtórzeń, paralelizmów, zestawień, konfrontacji słów oraz skrystalizowanych idei.

 

Tytułową korektę odczytywać najłatwiej jako „proces ustawicznego podważania oraz korygowania wszystkich myśli w całości w końcu zaś (…) całkowitego ich zniszczenia” [s. 160], jednakże „konsekwentne przemyślenie jakiegoś, obojętnie jakiego, przedmiotu oznacza likwidację tego przedmiotu (…) Ale w konsekwencji nie można nigdy myśleć ze skrajną konsekwencją, wtedy bowiem wszystko byśmy zlikwidowali. [s. 204] „Korekta” to nie tylko studium obłędu, ale przede wszystkim traktat o Austrii (o czym w ogóle nie napisałam!), kondycji psychicznej współczesnego człowieka (zwłaszcza Austriaka), rozrachunek z ojczyzną i równocześnie z sobą samym. Thomas Bernhard eksploruje przestrzeń prawdy i fałszu, nieustannego korygowania (aż do destrukcji, zniszczenia) rzeczywistości oraz własnego życia. Doskonała proza.

 



Autor: Luiza Stachura   Data: 02.10.2013



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    autor
Thomas Bernhard

Mistrz


Thomas Bernhard - ur. jako Nicolaas Thomas Bernhard 9 lutego 1931 w Heerlen w Holandii, zm. 12 lutego 1989 w Ohlsdorfie w Austrii; austriacki pisarz i dramaturg, uważany za jednego z najwybitniejszych reprezentantów literatury niemieckojęzycznej.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos