![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Byłem dowódcą pancernym
Żelazny KrzyżBardzo mało jest książek opisujących działania wojenne drugiej wojny światowej z perspektywy strony niemieckiej. Swego czasu przeczytałem "Operację Barbarossa" autorstwa Paula Carella i od tej pory chętnie sięgam po tego typu pozycje. Ucieszyłem się niezmiernie, gdy trafił do moich rąk tytuł "Byłem dowódcą pancernym. Wspomnienia pułkownika Hansa von Lucka." Przedmowę do książki napisał i współpracował z von Luckiem Stephen E. Ambrose, znany z takich tytułów jak "Obywatele w mundurach", "D-DAY". Widać wpływ tego autora na styl książki, dzięki czemu jest ona dodatkowo tak atrakcyjna w czytaniu. Wbrew temu co jest napisane na okładce, Hans von Luck nie był nigdy dowódcą 7 ani 21 Dywizji Pancernej Wehrmachtu. To taka rzucająca się w oczy wpadka.
Hans von Luck pochodził z rodziny szlacheckiej o bogatych tradycjach wojskowych. Jak wspomina autor, o von Luckach można już przeczytać w np. w listach Fryderyka Wielkiego. Także gdy czytałem opis bitwy pod Waterloo, przewija się nazwisko von Luck. Naszego bohatera wojna zastaje w stopniu porucznika. Bierze udział w kampanii wojennej w Polsce, której w książce poświęcono niewiele stron (wielka szkoda, jako Polak moje zainteresowanie tą kampanią jest zrozumiałe). Byłem ciekawy jak walkę naszych żołnierzy skomentuje niemiecki żołnierz. Ordynans von Lucka Erich Beck tak napisał: "Podziwialiśmy naszego przeciwnika za jego dumę narodową i zaangażowanie. Zdobyli sobie nasz szacunek. Słyszeliśmy, że pułk polskiej kawalerii wykonał szarżę na nasze czołgi. Powiedziano im, że niemieckie czołgi były jedynie makietami z tektury". Widać, że propaganda nazistowska była dosyć silna, skoro frontowy żołnierz uwierzył naiwnie w takie pogłoski. Myślałem, że już nie natrafię na podobny tekst o polskiej kawalerii. Złośliwa pogłoska o niej nadal jednak krąży w zachodniej literaturze. Takich smaczków można było znaleźć więcej w odniesieniu do różnych wojsk. Zdziwiło mnie, że autor, człowiek wykształcony, światowy uległ tak łatwo propagandzie; "Często chciało nam się śmiać, gdy z powodu braku bomb z ich (Rosjan) komór bombowych spadały na nas tysiące gwoździ". Całe szczęście, że Rosjanie przez całą wojnę nie bombardowali Niemców gwoździami. Może Rosjanie w ten sposób chcieli poprzebijać opony wrogich wozów albo poranić konie. Co ciekawe, później autor opisuje niszczące skutki rosyjskich nalotów. Często można było spotkać taki dualizm: Raz ośmieszający tekst wrogie wojsko, a później coś przeciwnego. Odebrałem wrażenie, że pierwsze ośmieszające zdanie jest tworem propagandy albo jakichś pogłosek, a drugie pełne respektu bierze się z własnych doświadczeń bojowych von Lucka. Szukałem zdań oceniających reżim hitlerowski czy też stosunek autora do niego. Jego opinia była wyważona. Nic szczególnego. Chociaż można odnieść wrażenie, że miał postawę wrogą do samej administracji nazistowskiej i ideologia faszystowska była mu obca. Jednakże był wierny tradycji wojskowej swojej rodziny, armii, a Wehrmacht był posłusznym narzędziem w rękach Hitlera. Von Luck potrafił walczyć z godnością i pokazał, że można w tych okropnych czasach zachować ludzką twarz . Czytając kolejne strony byłem pod wrażeniem interesująco przedstawionych "przygód" bohatera. Mógłby z nich powstać niejeden dobry film wojenny. Nie będę ich opisywał, zostawię czytelnikowi przyjemność samodzielnego ich poznania, do którego mogę bez obaw zachęcić. Przeczytałem książkę jednym tchem i to chyba najlepsza rekomendacja dla tego tytułu. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||