![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Polska, głupcze!
Jedna strona medaluPo czym poznać prawdziwego mężczyznę? Oczywiście nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. To chyba jedna z najbardziej popularnych, powszechnie znanych metafor seksualnych autorstwa Leszka Millera. Patrząc z perspektywy czasu, premier popełnił błąd, gdyż nie utrzymał się na fotelu premiera, co więcej - poległ z kretesem i odszedł w niesławie. Naturalnie nie to powiedzonko było powodem przegranej, ale sposób prowadzenia polityki, polegający m.in. na obiecywaniu rzeczy nierealnych, w praktyce niemożliwych do zrealizowania. Cztery wnioski, które samoistnie nasuwają się na podstawie doświadczeń Millera, to: "w razie możliwości nie obiecywać; jeśli nie ma wyjścia, obiecywać niewiele, podkreślając, że spełnienie obietnic będzie trudne; pod obietnicą nigdy się nie podpisywać; a jeśli już, to nie własnym piórem". Tak właśnie widzi problem Leszka Millera autor książki "Polska, głupcze!", znany dziennikarz i publicysta Tomasz Lis.
W książce zostało przedstawionych alfabetycznie ponad sto pojęć, zwrotów, które zostały wypowiedziane przez polityków. Większość z nich do dziś funkcjonuje i bardzo często dziennikarze albo nawet sami politycy odwołują się do nich. Becikowe, moherowe berety, kolesie, rydzykówka, rżnąć głupa, cieniasy, popaprańcy, oszołomy, czy też słynne swego czasu "Balcerowicz musi odejść", "jest pan zerem" albo "spieprzaj dziadu". Wyjaśnione są okoliczności - a także nakreślona sytuacja w szerszym kontekście - w których dane zwroty zaczęły funkcjonować. Zdecydowana większość pochodzi z kilku ostatnich lat, ale zdarzają się też starsze, choćby z wczesnego okresu prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Jednym z nich jest "goleń prawa", kontuzją której to części ciała tłumaczono zataczanie się prezydenta nad grobami polskich bohaterów w Charkowie. To, do czego można mieć zastrzeżenia, to nie przejawiający się subiektywizm autora, lecz to, co z niego może wyniknąć. Lis subtelnie gloryfikuje pewną parię polityczną, kosztem innych. Z każdą kolejną stroną jego wiarygodność przez to maleje. Choć sam jest przeciwnikiem populizmu, swoją książką może kreować obraz współczesnej polityki wśród młodych ludzi, w których kształtuje się dopiero świadomość polityczna. Jeśli się bardzo chce, do wszystkiego można się przyczepić, znaleźć feler. I autor się czepia. W wielu rzeczach ma rację, ale w wielu - moim zdaniem - przesadza. Nie tylko polscy obywatele uczą się demokracji, ale także politycy, często nieświadomie popełniając błędy. Przesadą jest porównywanie demokracji polskiej do zachodnich. Poza tym zmiany nie zachodzą w ciągu kilku czy nawet kilkunastu lat. Dopiero następne pokolenie będzie miało szansę wyprowadzić kraj na prostą, choć przecież obecnie nie jest źle, a bynajmniej lepiej niż było. Można odnieść wrażenie, że Lis skupia się tylko na narzekaniu, nie potrafi dostrzec pozytywnych rzeczy. Mimo wszystko warto sięgnąć po tę pozycję, nie warto tylko przyjmować wszystkiego, o czym pisze dziennikarz, za pewnik. Bo to tylko jedna strona medalu. A racja...jest gdzieś pośrodku. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||