![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Dwanaście dni. Rewolucja węgierska 1956
Dwa tygodnie wolnościSięgnąłem po książkę Victora Sebestyena "Dwanaście dni. Rewolucja węgierska 1956" ze względu na interesujący mnie temat: walkę Węgrów o wyzwolenie ze szponów światowego mocarstwa i jej konsekwencje dla Polski, bloku komunistycznego i całego świata. Warto zwrócić uwagę na fakt, że gen. Jaruzelski decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce usprawiedliwiał możliwością zbrojnej interwencji ZSRR, jak to miało miejsce w przypadku Węgier.
Węgry były jednym z nielicznych sojuszników Niemiec. W I wojnie światowej jako część składowa Austro-Węgier popierały politykę trójprzymierza. W latach 30-tych XXw. stały się prawicową dyktaturą i przystąpiły u boku Trzeciej Rzeszy do inwazji na ZSRR. Rząd Miklósa Horthyego próbował lawirować między Niemcami a aliantami, jednakże końcowy efekt tych zabiegów był opłakany. W przeciwieństwie do Polaków, Węgrzy nie mieli złudzeń czym jest dla nich radzieckie "wyzwolenie". Victor Sebestyen już od pierwszych stron zarzuca czytelnika przejmującymi opisami bestialstwa żołnierzy armii czerwonej. Możliwe, że autor chciał pokazać uczucia jakimi darzyli się Węgrzy i Rosjanie. Szczegółowe, kilkustronicowe opisy gwałtów wydały mi się jednak niepotrzebne. Żołnierze każdej armii, bez względu na przynależność państwową dopuszczali się tych skandalicznych zachowań. Następne strony książki wprowadzają w świat terroru reżimu komunistycznego. Jak pisze autor książki, pierwszy przywódca komunistycznych Węgier - Matyas Rakosi, zostałby uznany jednym z największych zbrodniarzy XXw., gdyby rządził takim krajem jak ZSRR. Jeżeli Węgrami rządził sadysta- tyran, a tak można bez przesady mówić o Rakosim, to jego podwładni chcąc mu się przypodobać musieli się odznaczać przynajmniej takim samym, jeśli nie większym okrucieństwem. W pamięci utkwił mi opis głównej kwatery węgierskiej bezpieki AVO. W kazamatach tejże kwatery znajdował się zbiornik z kwasem, który rozpuszczał zwłoki zamordowanych więźniów. Pojawia się pytanie: czy możliwe jest, że za to ludobójstwo odpowiadali przedstawiciele homo sapiens, ludzie tacy jak my? Oczywiście sam proces komunizacji nie mógłby się odbyć bez armii czerwonej. O poparciu społeczeństwa dla nowej władzy mówią liczby same za siebie. Jedynymi komunistami w kraju było 300 tzw. Moskali z pochodzenia Węgrów. Przyjechali oni z ZSRR i mieli tworzyć nową elitę polityczną podporządkowaną Moskwie. Naród węgierski można porównać do niewinnie skazanego więźnia. Nic więc dziwnego, że w końcu gorycz doznanych krzywd zwyciężyła lęk przed karą. Zapalnikiem była śmierć Stalina; twórcy i głównego nadzorcy "więzienia" zwanego blokiem komunistycznym. Autor w interesujący sposób przedstawia cały proces dojrzewania Węgrów do powstania, dramaty poszczególnych bohaterów wydarzeń, jak i zwykłych ludzi. Czasami trochę naiwnie, romantycznie ocenia sytuację międzynarodową np. zarzuca Stanom Zjednoczonym bezczynność. Interwencja państw zachodnich po stronie Węgier równałaby się niewątpliwie wybuchowi III wojny światowej. Jeżeli sami Węgrzy nie popierali w 100 % swojej walki o wyzwolenie, to czego się można spodziewać po zachodnich politykach, którzy racjonalniej patrzyli na sprawę. Jedyną szansą ratunku dla zrywu niepodległościowego byłby przeciągający się konflikt. Rosjanie uznaliby, że "gra nie jest warta świeczki", jak w przypadku znacznie późniejszych wydarzeń w Afganistanie. Główni przywódcy rebeliantów nie widzieli jednak szans dla swojej walki i postanowili ograniczyć liczbę ofiar, zakazując zbrojnego oporu. Teraz już wiemy, że podjęte w tamtych dniach decyzje były najlepszym rozwiązaniem. Chociaż Węgrzy jak i inne narody uciskane musieli czekać kilkadziesiąt lat na rozpad systemu, jest to jednak według mnie dobra cena za wolność. Komunizm upadł prawie bez rozlewu krwi, a nasza cywilizacja nie doznała podobnej hekatomby jak II wojna światowa. Po przeczytaniu "Dwanaście dni. Rewolucja węgierska 1956" stałem się jeszcze większym przeciwnikiem systemów totalitarnych i najstraszliwszego, najniegodziwszego z nich: komunizmu. Książka zmusza do refleksji. Dlaczego ludzie prześladowani i torturowani później prześcigają się w służeniu swoim katom, by zdobyć jak największą władzę, chociaż dobrze zdają sobie sprawę, że mogą przypłacić to życiem? W jednym z seriali telewizyjnych usłyszałem takie słowa: "pijesz pomimo, że kaca masz na drugi dzień". Każdy kto chce zrozumieć czym był komunizm i poznać w pełni jego istotę, powinien przeczytać książkę Victora Sebestyena. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||