![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Rio Anaconda
Wyprawa w głąb dżungli i siebie samegoChociaż lubię podróżować, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą ciekawe miejsca, a do takich bez wątpienia zaliczyłbym terytorium Amazonii, to jednak po głębszym zastanowieniu, przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, nie wybrałbym się na wycieczkę w tamte rejony. Czasami po prostu wolę zwiedzać oczami innych. Dobrze, że są podróżnicy, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwa, docierają tam, gdzie inni - z różnych powodów - dotrzeć nie mogą, a następnie dokumentują swoje wyprawy, utrwalając je na kliszach, taśmach i innych nośnikach danych (przede wszystkim papierze). Jednym z takich nietuzinkowych podróżników jest znany w cywilizowanym świecie (w sporej części niecywilizowanego także) - Wojciech Cejrowski, a jego najnowsza książka "Rio Anaconda" zabiera czytelnika w niesamowitą wyprawę na terytoria zamieszkiwane przez Indian z plemienia Carapana.
"Tu lepiej nie być przesadnie upartym. Ani dociekliwym. Ani nieznajomym. Ani wojskowym. Ani urzędnikiem. Ani turystą. Ani cudzoziemcem. Na kolumbijskich Llanos najlepiej w ogóle nie być. Jeśli się nie musi." Żeby dostać się na Dzikie Ziemie, polski podróżnik musiał przebyć długą drogę z Wenezueli przez kolumbijskie Llanos (południowoamerykańska sawanna) do Villavicencio, miejscowości, z której dalej lądem podróżować się nie da. Wiekowym samolotem zabrał się do Mitu, a następnie rzeką w poszukiwaniu indiańskich wiosek. Stosunkowo blisko można spotkać Szczepy Zewnętrzne, które mają niewielki kontakt z cywilizacją, ale jednak mają. Natomiast głębiej w dżungli mieszkają Szczepy Wewnętrzne, na których terytoria nie zapuszcza się nikt rozsądny. Nie tylko ze względu na mieszkańców tych ziem, ale przede wszystkim z powodu Tajemniczych Niebezpieczeństw - bliżej nieokreślonych zjawisk, których boją się sami Indianie. Niewielu ludzi miało odwagę zapuścić się głęboko na Dzikie Ziemie. Wojciech Cejrowski nie tylko dotarł do jednego z plemion (początkowo wzbudzając sensację i strach wśród autochtonów, którzy nigdy nie widzieli białego człowieka), ale i powrócił, co nie jest łatwą sztuką. Poza Tajemniczymi, poważne zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka stanowią zupełnie zwyczajne niebezpieczeństwa - węże, mrówki, piranie i tym podobne stworzenia, o czym niejednokrotnie można się przekonać na stronach książki. Autor opisał swój pobyt w dwóch indiańskich wioskach. I w jednej, i w drugiej spędzał mnóstwo czasu z szamanami, jako że tylko oni spośród całej społeczności znali mniej więcej (raczej mniej) język hiszpański i mogli się porozumiewać. Czytelnik pozna nie tylko różne ciekawostki z życia Indian, które są naprawdę fascynujące, ale i zdobędzie solidną dawkę rzetelnych informacji: dlaczego w Kolumbii jest niebezpiecznie, czego dotyczy konflikt wewnętrzny i jak jest podzielone społeczeństwo? Jakby nie było, Wojciech Cejrowski jest postacią dość kontrowersyjną i na tyle barwną, że nie wzbudza uczucia obojętności. Jedni go lubią, inni wręcz nie znoszą. Nie miejsce to, żeby snuć dłuższe rozważania dotyczące osoby autora, jedno jest pewne: nawet przeciwnicy polskiego podróżnika nie mogą zaprzeczyć, że ów jest bardzo dobry w swoim fachu i potrafi ciekawie opowiadać. Taka właśnie jest książka "Rio Anaconda" - płynna opowieść, w której elementy humorystyczne, dramatyczne i magiczne łączą się ze sobą, tworząc zgraną całość. A ponoć wcześniejsza pozycja autora ("Gringo wśród dzikich plemion") jest jeszcze lepsza, jeszcze mocniej wciągająca, tak więc każdy, kto lubi podróżować nie ruszając się przy tym z fotela (duży plus), powinien sięgnąć po "Rio Anacondę" i inne książki z serii Poznaj Świat. Ja tymczasem mam zamiar bliżej zapoznać się z "Rumunią" autorstwa Michała Kruszony. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||