![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Błędny krąg
Egzorcysta w tygluFeliks Castor, bohater debiutanckiej powieści Mike’a Careya powrócił - tym razem musi walczyć z satanistami, którzy czyhają na niewinną duszę pewnego dziecka. Ci, którym "Mój własny diabeł" się podobał, z dużą radością powitają kolejne przygody egzorcysty z Londynu. Pozostali po lekturze "Błędnego kręgu" raczej nie zasilą grona entuzjastów. W przypadku tych powieści mamy bowiem do czynienia z klasycznym konfliktem poznawczym.
Wyznawcy szkoły kreacji doceniają w literaturze przede wszystkim oryginalność i świeżość pomysłu. Przedstawiciele tej formacji prawdopodobnie krytykują pisarzy za wtórność i żonglowanie schematami, często zresztą nie dostrzegając schematyczności wielu powieści, które wychwalają. W opozycji do "kreacjonistów" istnieje również postawa odwrotna - kiedy czytelnik docenia zgrabne kompilacje i najbardziej cieszy go w lekturze odnajdywanie powiązań i nawiązań. Oczywiście - oba podejścia rzadko występują w przyrodzie w stanie czystym. Można zarzucić Careyowi z pewnością brak oryginalności, ale z drugiej strony mieszanka gatunkowa, jaką upichcił w swoim pisarskim tyglu naprawdę robi niesamowite wrażenie. Jest tu zarówno klasyczny kryminał chandlerowski, jest fantastyka naukowa, czy może bardziej szczegółowo tzw. urban fantasy, jest wreszcie horror... I tak naprawdę trudno o jednoznaczne przypisanie tożsamości gatunkowej serii o Feliksie Castorze. Autor z dużą łatwością porusza się w różnych konwencjach. Po premierze pierwszego tomu niektórzy z pewnością zauważyli, że wcześniejsza kariera Careya jako komiksowego scenarzysty odcisnęła swoje piętno na jego prozie. Że powieść przypominała właśnie komiks przerobiony na fabułę bez obrazków - a to z pewnością wystarczyło niektórym, by czynić zarzuty. Faktycznie, komiksy raczej nie kojarzą się z literaturą wysoką, lecz to trochę stereotypowe podejście do tematu. Tak naprawdę, to twórcom komiksowym najtrudniej oddać głębię psychologiczną bohaterów - można wprawdzie narysować wykrzywioną w smutku twarz, lecz jak sportretować sam smutek? Być może, to tylko moja robocza hipoteza, którą potwierdzą albo obalą kolejne części serii, lecz Mike Carey uciekł w prozę, by wypełnić właśnie psychologiczne luki w konstrukcji swoich bohaterów. Bo już John Constantine (bohater komiksu "Hellblazer) czy sam tytułowy Lucyfer z innej serii przeżywali ciężkie rozterki, ale dopiero w formie powieści można nadać im głębszego, literackiego wymiaru. Dotyczy to nie tylko pierwszoplanowej postaci Feliksa Castora, który wzorem choćby Philipa Marlowe’a ujawnia się najbardziej nie w dialogu, lecz w wewnętrznych, często cynicznych i mocno ironicznych przemyśleniach, które docierają do nas w formie komunikatów. Bardzo dobrze skrojeni są również bohaterowie drugoplanowi - sukub Ajulutsikael (dla przyjaciół Juliet), Pen, egzorcysta o imieniu Dennis i nieco mylącym nazwisku Peace, zombie Nicky opętany obsesją zachowania zdrowego wyglądu czy wreszcie niejaka Abbie, która występuje głównie w postaci ducha, a i tak pozostaje bohaterką "z krwi i kości". Mike Carey bardzo umiejętnie prowadzi dość skomplikowane wątki intrygi, zwodzi czytelnika, by na koniec mocno nim potrząsnąć. To jednak niezbędne składniki dobrego thrillera - pozostaje tylko polecić go wszystkim miłośnikom tego gatunku, którym nie przeszkadza fantastyczny sztafaż. Na pewno się nie zawiodą. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||