![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Sprzedawcy kieszonkowych lusterek
Lustereczko mówiKieszonkowe lusterko nigdy nie interesowało mnie jako przedmiot, mimo że nie ruszyłabym się bez niego z domu. Nigdy nie myślałam, że odbija coś jeszcze poza moimi świeżo umalowanymi ustami, przedłużonymi rzęsami, mocno utrwalonymi włosami. A jednak. Cały świat się tam mieści. Odbicie przestaje być eleganckim portretem, to już zaledwie (aż?) sztafaż, z którego poeta (a zwłaszcza, i ośmielam się mieć nadzieję że tylko, debiutujący, młody, niedoświadczony poeta) - jako osoba chcąca zaprezentować SIĘ - ucieka. Szuka przestrzeni dla SIEBIE, pola do swojej ekspresji (w przypadkach ekstremalnych do nie zapośredniczonego pisania o swoich bolesnych przeżyciach). Joanna Wajs odważyła się w tym sztafażu pozostać.
Nie mogę powiedzieć, że stoi na tle świata, ona jest tu, w środku. W rzeczywistości pełnej uroku, kolorów, światła (czy to nie tego brakuje Europejczykom środkowym?). W tej poezji i poeta, i czytelnik podróżują - niby nic oryginalnego, tym bardziej, że czuję nosem i okiem, że obracamy w basenie Morze Śródziemnego ("Ankona"), kierunku tak popularnym i tak inspirującym, że aż ryzykownym (czy ktoś może coś jeszcze dodać, jeszcze inaczej te miejsca podpisać?). Poetkę ratuje niedopowiedzenie. Wyczuwamy gdzie jesteśmy, ale autorka zostawia nam między wersami niepewność. Wszędzie i nigdzie, przed nami i za nami jest tylko droga między wersami. Obserwujemy pięknych ludzi (w kieszonkowym lusterku, więc kto to?), w pięknym pejzażu. Arkadia, wyrwana czasowi i przestrzeni? Może tak i może dlatego pozornie oczywista podróż jest pociągająca (bo wszyscy marzymy o tym samym), a lektura wierszy Joanny Wajs pozwala odpocząć. Pojawiające się morze, latarnia morska, drzewo są traktowane przez autorkę niemal osobowo ("czego chce drzewo gdy zatrzymuje mnie w środku nocy / a jego zapach udaje siostrę której nigdy nie miałam"; "czy czujesz porowaty, obły zapach morza"). Bardzo ważną rolę w tomiku Wajs grają zwierzęta, przede wszystkim koty, koty, koty. Wzbudzają nie tylko czułość, ale i szacunek. Nie są jedynie obserwatorami, to my patrzymy na nie, to my mamy się czegoś od nich nauczyć (dziś / staram się od nich uczyć/ siadam naprzeciw / pozwalam żeby zmyły ze mnie / całą tę dzikość / zgiełki i nieład /drapieżnego / serca; "wyniosłam kotu stary koc do ogrodu, / czuję, jak trąca nosem wnętrze mojej dłoni/ z rozważną poufałością, z milczącym namysłem"). Jako bohaterowie liryczni wprowadzają do wiersza spokój, harmonię. Inaczej jest w tekstach opowiadających historie ludzi. Robią wrażenie bardzo osobistych, szczerych, pełnych prosto (ale nigdy wulgarnie) wyrażonych emocji. Poznajemy podmiot mówiący nie bezpośrednio, a poprzez obraz, odpowiednio dobrany rekwizyt lub słuchając jego opowieści (czytając jego opowieść) o innych, bliskich mu osobach - o ojcu, o niemal bajkowym handlarzu kieszonkowych lusterek, o matce. Te historie pełne są tęsknoty, łatwo da się wyczuć wyobcowanie podmiotu ("a ja jej dorosła córka, stałam w progu / bez prawa wejścia w przymierze / matki i dziewczynki / którą kiedyś byłam / i nagle poczułam, że nie rzucam cienia"), niosące za sobą zrozumienie samotności i próby jej przełamania, choćby wierszem (ten bieg trwa już długo, ile można, ojcze / kurier, co miał cię cofnąć, umarł ze starości, / a ja wciąż widzę przed sobą czerwoną czapkę lisa / twoje schylone, niestrudzone plecy"). Wajs próbuje w ten sposób znieść granice nie tylko między pomiotem mówiącym a bohaterami lirycznymi, ale także między sobą a czytelnikami. Wykreowane przez nią postacie - ojciec, matka, handlarz kieszonkowych lusterek mają rysy indywidualne, ale ja odbieram ich bardziej jako archetypy - wspólne dla piszącej i czytających, uniwersalne i przez to pozwalające się do siebie i w ogóle do poezji Wajs zbliżyć. Nie wiem czy jej się to uda, nie wiem czy potrafi (i czy my potrafimy) to zrobić, ale tego jej życzę. I myślę, że ma szanse podbić czytelników wrażliwych na kolor i obraz, zmęczonych niezliczonymi tomikami o wódce, kawie i papierosach w coraz gorszym wydaniu. To lusterko jest ładne, eleganckie i dobre na wiele okazji. Poetka nie tylko opisuje odbite przedmioty, ale tworzy je na nowo własną wyobraźnią, działając na wyobraźnię czytelnika. Zapraszam do poddania się temu działaniu. Przed nami "stosy niebieskich czereśni". Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||