![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Księga powietrza i cieni
Strzały w antykwariacieNie spodziewałem się wiele dobrego po tej lekturze. Pobieżny rzut oka na okładki kazał przypuszczać, że będę mieć do czynienia z kolejnym klonem Dana Browna - znów pojawiła się tajemnica z przeszłości, poszukiwania starych manuskryptów, a wszystko to ubrane w sensacyjny kostium. Naśladowców autora "Kodu Leonarda da Vinci" jest cały legion, zdecydowana większość z nich pisze koszmarnie nudne przez swą wtórność dzieła, a ja się zawsze zastanawiam, czy gdyby żył jeszcze Zbigniew Nienacki, to czy nie zyskałby teraz dzięki przygodom Pana Samochodzika należnej mu, wszechświatowej sławy. Podchodziłem zatem do "Księgi powietrza i cieni " Michaela Grubera z pewną nieufnością, ale muszę od razu zaznaczyć, że niesłusznie.
Oś fabularna powieści skupia się na poszukiwaniach zaginionego manuskryptu nieznanej sztuki Williama Szekspira. Ciekawym pomysłem jest nielinearne poprowadzenie fabuły - śledzimy ją bowiem z kilku perspektyw. Opowieść w formie narracji w pierwszej osobie snuje niejaki Jake Mishkin, prawnik przypadkowo wciągnięty w gigantyczną i niebezpieczną aferę. Narrator patrzy na historię będąc sam w kulminacyjnym momencie, oczekując na zabójców, ale przy okazji snuje niezwykle barwne wspomnienia z życia swojego i rodziny. Drugi punkt widzenia towarzyszy linearnej historii romansu pewnego miłośnika kina z tajemniczą introligatorką, która również poszukuje tajemniczego dramatu wielkiego pisarza ze Stratfordu nad rzeka Avon. Wreszcie trzecie spojrzenie na Szekspira to opis jego samego w listach Richarda Bracegirdle’a, XVI-wiecznego szpiega i żołnierza, które to listy przez przypadek odkrywają pracownicy nowojorskiego antykwariatu. "Księga powietrza i cieni " to kolejna już książka dla miłośników książek o… książkach. Podobne emocje odnajdziemy w słynnym "Cieniu wiatru" Carlosa Ruiza Zafóna oraz w kilku innych powieściach. Nie da się więc do końca uciec przed porównaniami - chociaż odrzuciliśmy Dana Browna, to jednak Carlos Ruiz Zafón mógłby służyć za całkiem solidny punkt odniesienia. A jednak u Michaela Grubera odnajdziemy także coś, czego nie było u sławnego pisarza z Barcelony - olbrzymią dawkę humoru. Nie jest to serialowy chichot w tle, silenie się na dowcip w dialogu, ale bardziej ujęcie w klamry humoru całej psychologicznej podszewki i piętrzące się sterty absurdu. Wystarczy zdradzić, że Jake Mishkin to nie tylko prawnik, ale również niepoprawny kobieciarz, były medalista olimpijski w podnoszeniu ciężarów, syn mafijnego księgowego oraz potomek Żydów i nazistów. Te karkołomne chwilami powiązania nie przysłaniają jednak prawdy o człowieku - o jego przeżyciach i bardzo uprawdopodobnionych motywacjach. W wielu momentach opuszczamy poziom sensacyjny, by zanurzyć się w krwistą opowieść obyczajową, w której nie pobrzmiewają żadne fałszywe nuty. Jest również w książce Michaela Grubera bardzo ciekawy wątek polski. Jeden z drugoplanowych bohaterów jest albowiem Polakiem, który przyznaje, że znał samego Krzysztofa Kieślowskiego, a znał go, gdyż zajmował się jego inwigilacją jako pracownik Służby Bezpieczeństwa. Tożsamość tego esbeka była doskonale znana reżyserowi, a nawet umówili się, że w raportach nie znajdą się żadne gorszące lub niebezpieczne informacje. I tu następuje kolejne wyznanie - bohater książki stwierdza, że to była bardzo powszechna praktyka, bo "w Polsce prawie wszyscy byli w tamtych czasach na usługach różnych służb, a agentem przez jakiś czas był sam Lech Wałęsa". Pomijając już to, że niezwykle rzadko znajdujemy w zagranicznych książkach (a zwłaszcza thrillerach) najbardziej aktualne tematy z naszych gazet, zastanowiła mnie pewna skłonność do przechodzenia do porządku dziennego nad sprawami, które rozpalają głowy wielu naszych komentatorów codzienności. Nie uogólniając oczywiście, ale być może wiele politycznych sporów z perspektywy czasu i odległości traci jakiekolwiek znaczenie. No, ale przede wszystkim jest tu Szekspir - prawdziwy do bólu i ludzki, chociaż wiemy o nim tak niewiele, że nawet nie możemy mieć pewności, że istniał i że napisał wszystkie swoje dzieła. To swego rodzaju lekcja pokory wobec rzeczywistości - oto największy pisarz wszechczasów pozostaje postacią trochę nierzeczywistą, być może nawet mityczną. A mnie po lekturze powieści Grubera naszła także refleksja o lekcji pokory czytelniczej - bo okazuje się, że literaturę można odnaleźć także na półkach z sensacją i thrillerem. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||