Index książek > Przeczytaj o książce

Biała gorączka


    info
Autor:
   Jacek Hugo-Bader
Wydawnictwo:
   Czarne
ISBN:
   978-83-7536-081-3
Rok wydania:
   2009
Liczba stron:
   400
Cena:
   43 zł
Kategoria:
   Dokument

Ocena recenzenta:

5 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 6)

9 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Z poradnika turysty: jak przetrwać zimową noc w tajdze?


Dziwna, bardzo dziwna twarz spogląda na mnie z okładki książki. Pochylona do przodu sylwetka starszego człowieka w jakimś łachmanie, na wpół rozpiętym, zwisającym smętnie u wychylającej się głowy. Włosy niedbale ostrzyżone, bardzo krótkie, zapewne świadczące o tym, że to napotkany gdzieś tam w Rosji chłopek przydrożny, sfotografowany przez autora książki wiedzionego reporterską pasją dokumentowania ludzkich oblicz. Twarz jego rzeźbiona głębokimi zmarszczkami, które uwydatniają się w trudnym do zinterpretowania grymasie. Usta zaś rozchylone tak, jakby zaraz wyrzec miały słowo, zdradzić imię. "Mam na imię …" chciałoby się usłyszeć lecz postać z okładki milczy, wszak to tylko fotografia. Tak więc przystaję na to, że muszę zacząć czytać, muszę ruszyć w podróż razem z Jackiem Hugo-Baderem, który zdradzi mi może imię tego człowieka.

Lecz czy to na pewno bezpieczne? Czy to bezpieczne jechać w tak daleką podróż z szaleńcem? Gdyż Jacek Hugo-Bader z pewnością jest szaleńcem. Znany i ceniony reporter związany z Gazetą Wyborczą, od lat fascynuje się Europą Wschodnią, regularnie i z pasją zdając emocjonujące sprawozdanie z tamtego, cokolwiek niebezpiecznego dla wścibskich dziennikarzy, rejonu świata. Kochamy szaleńców. "Biała gorączka" jest relacją z podróży po Rosji i innych, byłych Republikach Związku Radzieckiego.

Normalny obywatel w podróż z Moskwy do Władywostoku wybrałby się prawdopodobnie najkrótszą drogą (biorąc pod uwagę, że dystans wynosi lekko licząc około 9000 kilometrów) ponadto wybierając środek transportu zapewniający względne bezpieczeństwo (samolot? kolej?). Hugo-Bader postanowił sobie swoją podróż skutecznie utrudnić (na szczęście na korzyść czytelnika). Z Moskwy do Władywostoku zdecydował wybrać się samochodem UAZ - 469, czyli tak zwanym ruskim łazikiem. Samotnie. Ot, taka tam rzekłoby się - przejażdżka.

Trasa wybrana przez reportera wiedzie nas wzdłuż północnej granicy Rosji, poprzez takie miejscowości jak Kazań, Omsk, Krasnojarsk (z wypadem jeszcze głębiej na północ w rejony Abakanu i Kyzyłu), Irkuck (z osobnym, rozbudowanym epizodem opisującym wyprawę nad Bajkał) i wiele innych, aż do Władywostoku. Książka skomponowana jest z krótkich epizodów koncentrujących się na różnych zagadnieniach i bolączkach mieszkańców byłego ZSRR. Tak też po drodze czytelnik poznaje historię moskiewskich hipisów (oldowych wołosatych weteranów durki*), raperów, anarchisty, muzyka zespołu neopogańskiego, przedstawiciela rocka starocerkiewnego oraz przedstawicieli kilku innych subkultur. Przyjrzeć można się także malutkim plemiennym społecznościom, będącym na granicy wyginięcia, środowiskom wielkomiejskiej i prowincjonalnej biedoty i innym. Wszystko jakby ukazane w krzywym zwierciadle, wprowadza od początku w trudny do zdefiniowania, specyficzny "klimat" tego reportażu, który towarzyszy już do końca książki. Czytając bowiem można mieć wrażenie, że jest to relacja z jakiegoś bardzo odległego, a momentami wręcz, że z nie istniejącego kraju absurdu, przy którym to Polska wydaje się być ostoją normalności, ładu i porządku. "Biała gorączka" bowiem, to przede wszystkim przejmujące portrety ludzi, które składają się na całościowy obraz, niestety rysujący się w bardzo ciemnych i ponurych barwach.

W relacji Hugo-Badera obraz Rosji i republik poradzieckich momentami jest wręcz przerażający i odpychający. Okazuje się bowiem, że kraj leżący w bezpośrednim, jakby na to nie patrzeć, sąsiedztwie Polski zaludniony jest przez niepełnoletnie (i pełnoletnie) dziwki zarażone wirusem HIV, narkomanów ćpających najgorsze z możliwych odmiany heroiny (również zarażonych), alkoholików torturujących swoje rodziny, bezdomnych meneli, od których roi się w całym kraju wzdłuż i wszerz, beztrosko taplających się we własnych wymiocinach na dworcach kolejowych (lecz nie tylko), zaś podczas podróży natrafić można również na rejony, w których połowa populacji pozbawiona jest jednej nerki (co jest oczywiście wynikiem nielegalnego handlu ludzkimi organami). Jak by tego było mało ekosystem Bajkału również okazuje się być śmiertelnie zagrożony. Tak mnie więcej rysuje się sytuacja za naszą wschodnią granicą w relacji autora.

Jacka Hugo-Badera niewątpliwie cechuje nadzwyczajna umiejętność nawiązywania dialogu z przypadkowo napotkanymi ludźmi, a potem odtwarzanie niezwykle szczegółowych, literackich portretów swoich rozmówców. Być może jest to wynik ukończenia przez niego studiów pedagogicznych i nabytych tam umiejętności słuchania. W "Białej gorączce" brakuje jednak tego, co tak cenne wydaje się być w reportażach Kapuścińskiego - oglądu sytuacji niejako z lotu ptaka, obserwowanie mechanizmów społecznych i kulturowych, pozwalających na głębsze zrozumienie problemów, dajmy na to, danego regionu czy kraju. Reportaże Hugo-Badera są - owszem - świetnie napisane, lecz w sposób efekciarski. Opowiedziane przez niego historie są jak worek napełniony błyskotkami - frapują, bulwersują, wzruszają lecz nie łączą się w spójną całość opowiadającą o Rosji, czy tak zwanym Wschodzie. Są w niej momenty znakomite, szczególnie te opisujące zatrważającą sytuację ludów Syberii, właściwie skazanych na samozagładę, autodestrukcję spowodowaną plagą alkoholizmu. Okazuje się, że postać z okładki to kobieta. Oto fragment książki opisujący jej historię:

"Pierwszy raz zamknęli Kuular Chandyżap medi-Kyzy w 1929 roku. Ludzi nazywali ją Ułu-Cham, co znaczy Wielka Szamanka. Miała wtedy czterdzieści cztery lata. To ona jest na okładce tej książki. Poprzedniego Wielkiego Szamana bolszewicy rozstrzelali zaraz po rewolucji październikowej. To była pierwsza akcja bezpieki przeciwko szamanom. Zganiali ludzi na place i w ogniskach palili bębny, ereny, rytualne stroje. Wszelkie szamańskie praktyki uznano za niezgodne z prawem. Ułu-Cham z całą rodziną została wygnana z wioski i na dziesięć lat deportowana setki kilometrów na południe, nad mongolska granicę. Dla Tuwińca wyrwanie z rodzinnego miejsca to straszliwa kara".

Określenie "straszliwa kara" doskonale opisuje żywot mieszkańców byłych terenów ZSRR, przynajmniej w opisie Hugo-Badera. Zdaje się ono być niekończącą się katorgą, dosłownie - karą, męczarnią, horrorem, pełnym absurdu podłym żartem ze strony bliżej nieokreślonego losu. Mimo że językowo książka jest naprawdę mocna, świetnie i sprawnie napisana pod względem warsztatu - po prostu dobra reporterska robota, ja jako czytelniczka w ten czarny obraz świata nie wierzę. Nie wierzę, że na swojej drodze Jacek Hugo-Bader napotykał tylko i wyłącznie koszmarnie upodlonych ludzi bez nadziei na lepszą przyszłość. I właśnie za ten, w moim przekonaniu, brak autentyczności stawiam 5.


Autor: Justyna Banaszczyk   Data: 15.10.2009



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    autor
Jacek Hugo-Bader

Korespondent z Polszy


Urodzony 9 marca 1957 w Sochaczewie. Reporter Gazety Wyborczej od niemal 20 lat. Słynie z różnych wcieleń. Specjalizuje się w reportażach z Rosji. Zanim trafił do Gazety, dla chleba i przyjemności pracował m.in. jako wagowy w punkcie skupu trzody chlewnej, socjoterapeuta w poradni małżeńskiej, ładowacz na kolei, właściciel firmy kolportażowej i sprzedawca w sklepie spożywczym. Ukończył studia pedagogiczne. Reportaż Hugo-Badera zamieszczony w Wysokich Obcasach stał się inspiracją dla autorów scenariusza filmu Plac Zbawiciela.



nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos