![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Fałszywe lustra
Utopieni w zwierciadleDobra wiadomość. Za sprawą Fałszywych luster powracamy w świat Głębi znany dobrze z poprzedniej powieści Siergieja Łukjanienki pt. Labirynt odbić. Zła wiadomość. To już nie jest ta sama Głębia. Wyznawcom estetycznej filozofii inżyniera Mamonia to się pewnie nie spodoba.
W porównaniu z pierwszym tomem dylogii zaszła wielka zmiana - oto nurkowie, a więc także i główny bohater cyklu Lonia, stali się niepotrzebni. Ich usługi utraciły po prostu rację bytu, gdyż ludzie nagle nauczyli się kontrolować czas przebywania w wirtualnej rzeczywistości. Jak sobie radzą bezrobotni, byli władcy Doomtown? Niektórzy, jak Lonia, imają się zupełnie bezsensownych prac (bycie tragarzem w cyfrowym świecie to niemal kwintesencja absurdu), byle tylko móc przebywać w ukochanej Głębi. Inni przestali się przenosić w komputerowy świat. Ale nagle pojawia się legenda o tajemniczej świątyni ocalałych nurków, a także pogłoski o tajemniczym Ciemnym Nurku, który… wciąż pracuje jako nurek. Z kolei naukowcy naszego świata zaczynają głosić teorie mówiące o tym, że nurkowie nigdy nie istnieli. Trafne socjologiczne diagnozy Łukjanienki, które stanowiły atut części pierwszej, tu jeszcze mocniej zyskują na sile. W Labiryncie odbić świat wirtualny stanowił lustrzane odbicie realnego z wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami, bo ludzkie skłonności do pewnych negatywnych zachowań ujawniały się jak na dłoni. Ale rzeczywistość wirtualna ma tę zaletę, że jest wielkim udawaniem, eskapistyczną idyllą i cyfrowym Edenem. Przyznajmy, że niezbyt to oryginalna konstatacja, co zresztą można było traktować za największą wadę książki. Jednak w drugiej części Rosjanin poszedł krok dalej próbując odpowiedzieć, co się stanie, jeśli spróbujemy z wirtualnego świata uczynić coś więcej. Jego wnioski - znów raczej nieprzychylne dla ludzkości - sprowadzają się do tezy, żeby lepiej nie majstrować przy mechanizmach raju obiecanego. Utopia bardzo łatwo przeradza się bowiem w antyutopię. Fałszywe lustra zachowują charakter fantastyki przygodowej, ale Łukjanienko nie byłby sobą, gdyby nie zadał kilku bardzo celnych pytań pod adresem współczesności. A to wszystko polane oczywiście dość obficie sosem słowiańskiego filozofowania, smutku kozackich stepów, chóru zniewolonych umysłów, które godzą się z rezygnacją na swoje upodlenie, lecz próbują pozostać w nim na tyle ludzcy, na ile tylko mogą. Rosyjski pisarz kolejny raz dowiódł, że potrafi w atrakcyjną fabułę wpleść bardzo głębokie treści - wystarczy na przykład wczytać się w opis pierwszego zwiedzania przez Leonida Świątyni Nurka w Głębi. Poza socjologią Łukjanienko doskonale opisuje motywy psychologiczne związane choćby z aspektami uzależnienia. Plusem książki jest również jej zakończenie - to happy end, lecz z pewnością nie happy end klasyczny. I jak zawsze po dobrym zakończeniu pozostaje paradoksalny żal - że to już koniec… Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||