Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Jean Hatzfeld , Strategia antylop: Lekcje z Rwandy


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Strategia antylop


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Jean Hatzfeld
Wydawnictwo:
   Czarne
ISBN:
   978-83-7536-080-6
Rok wydania:
   2009
Liczba stron:
   248
Cena:
   37 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

9 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 1)

10 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Lekcje z Rwandy


Nie myślcie o tej książce, jako o czymś, co sprawi Wam ból albo spróbuje zrobić krzywdę. Nie myślcie o tym, jako o śledzeniu kolejnego świadectwa ocalałych. Niech to będzie wyprawa do bardzo malowniczego kraju o bardzo trudnej historii. Czy to nie brzmi znajomo? Potraktujmy Strategię antylop jak przypadkowe uczestnictwo w jednej z tych istotnych, choć trudnych rozmów, jakie czasem wydarzają się pomiędzy ludźmi o zupełnie różnych doświadczeniach, których nagle zaczyna łączyć dziwna, nieokreślona więź. Idące za nią doświadczenie dogłębnej, wręcz fizycznej "wspólności" może potrwać przez chwilę, do świtu, dopóki nie zajdzie słońce, do końca tej czy następnej butelki. Posiedźmy, posłuchajmy, dopóki to trwa.

Miła dla oka jest ta limonkowa zieleń, którą graficy obdarzyli książkę. Tylna okładka, pasek przedniej, dwa skrzydełka pięknego, żywego, wibrującego koloru. Niestandardowy wybór, jak na książkę o Afryce; zazwyczaj ubiera się ją w ciemne czerwienie, brązy i czernie. Zieleń tego typu bardzo odpręża wzrok i umysł; wielokrotnie podczas lektury docenię tę ekstrawagancję edytorską. Nie, Hatzfeld nie epatuje okrucieństwem i również na tym polega wielkość tej książki. Są jednak chwile, kiedy trzeba wziąć głębszy oddech i dać czas kłębiącym się w środku emocjom; wtedy spojrzenie na tą orzeźwiającą i przyjazną zieleń naprawdę pomaga.

Jest to książka o bardzo podstawowych, codziennych doświadczeniach. Jest to książka o ludobójstwie. Jedno z drugim bynajmniej się nie wyklucza. Jest to również przyczynek do rozmyślań nad uwikłaniami historii i pamięci, nad mechanizmami zagłady.

Wszystkie te poziomy autor po mistrzowsku splata ze sobą, oddając nam przy okazji do rąk kawał świetnej reporterskiej roboty. Hatzfeld przeprowadza nas przez galerię perspektyw, zarówno w zakresie możliwych form narracji, jak i wielości przytoczonych głosów. Na Strategii antylop można się uczyć rzemiosła - pisarskiego i reporterskiego zarazem. Gwieździste niebo - jeden z tekstów, który razem z dwudziestoma trzema innymi składa się na Strategię… - jest w całości poświęcony odautorskim refleksjom nad problemami i zadaniami osoby, która postanawia spisać opowiedziane jej świadectwa. Jak to zrobić? Na jaki kompromis iść z kategorią literackości? Jaka płaszczyzna wymyka się dziennikarstwu? Jak książka zmieni życie ludzi, o których piszę? Jak zareagują? Wszystkie te pytania zamknięte są pomiędzy gęstym od zmysłowości opisem nocy, którą obserwuje się z progu baru.

Owa zmysłowość, miłość szczegółu, czuły słuch, nieuniewinniająca bezstronność - to wszystko budzi czytelniczy magnetyzm serca. Ale nie jest to oczywiście rdzeń tej książki. Rdzeń stanowi mniej więcej sto dni 1994r., podczas których dochodzi do ludobójczej masakry w Rwandzie.

Jednym z ważniejszych planów książki jest szukanie analogii pomiędzy ludobójstwem nazistowskim i tym, które miało miejsce w Rwandzie (niebezpiecznie byłoby mówić "rwandyjskim", ponieważ Rwandyjczykami są zarówno Hutu, jak i Tutsi oraz Twa). Podobieństw jest mnóstwo, począwszy od języka nienawiści, przez planowość eksterminacji po trudne do rozstrzygnięcia kwestie związane z odpowiedzialnością i obojętnością, karą i winą.

Warto przy okazji tej tematyki wspomnieć o jednym z najciekawszych zagadnień przywoływanych na kartach Strategii… - o kwestii świadectw i konstruowania z nich pamięci. Masakra Tutsich nie została utrwalona ani na zdjęciach, ani za pomocą kamery. Hatzfeld pyta ocalałych, czy nie uważają, że przez to jakaś istotna część prawdy przepadła. Odpowiedź jest podwójna. Z jednej strony pada stwierdzenie, że pełne i istotne świadectwo mogą dać tylko ci, którzy przekroczyli granicę śmierci, bo tylko oni doznali masakry do końca. Z drugiej, przywołuje się kategorię "intymności zmarłych". Część ludobójstwa dokonywała się podczas trwających tygodniami polowań na ludzi na bagnach; zdjęcia okaleczonych, zdeformowanych, rozkładających się nagich ciał byłyby przekroczeniem intymności, do której prawo ma ciało zmarłego. Jest w tej myśli niebywała humanistyczna wrażliwość.

Hatzfeld rozmawia w swojej książce zarówno z katami, jak i z ofiarami. Opowiadają oni o ludobójstwie, jak i o swoim obecnym życiu. Ta dwoistość perspektyw świetnie robi książce, pozwala śledzić dramatyczny proces upływu czasu po traumie. W wyniku aktu amnestii mordercy "drugiego i trzeciego stopnia" (nie zamieszani w bezpośrednie planowanie masakry, a zatem rębacze i przewodnicy liczących czasem ponad tysiąc osób grup polujących z maczetami na Tutsich) w liczbie czterdziestu tysięcy opuszczają więzienia i wracają w rodzinne strony, pomiędzy ocalonych, często jedynych, którzy przeżyli z całej swojej wielopokoleniowej rodziny. Gdy pomyśli się o współistnieniu ocalałych i oprawców Strategia antylop przypomina Rozmowy z katem Moczarskiego. Niezwykle cenny jest zapis tej, wydawałoby się, niemożliwej koegzystencji. Nasuwa to niestety bolesną refleksję, że status ocalonych jest przedłużeniem statusu ofiary, niejako jej utrwaleniem. Jednak i od tego są wyjątki.

Autor Strategii antylop dba o to, by wiernie przedstawiać sprzeczności, osobliwości, odstępstwa od normy. Troszczy się też - i chwała mu za to! - by mniej więcej (nie liczyłam, ale może minimalnie na korzyść kobiet) zrównoważyć ilościowo relacje kobiet i mężczyzn. To bardzo istotne, ma się bowiem wrażenie, że Hatzfeld cały czas szuka wyrazu dla pełni ludzkich doświadczeń. Dzieje się tak również w chwili, gdy przywołuje - bez taniego efekciarstwa i brutalizmu - opowieści o zezwierzęceniu katów i ofiar. Bulwersować może użycie w odniesieniu do ofiar słowa "zezwierzęcenie", jednak wielokrotnie powraca ono w narracji ocalałych.

Kolejną sferą, która poszerza nasz ogląd sytuacji, jest plan współczesny, przestrzeń codziennego życia w Rwandzie, w trochę ponad dekadę od masakry (książka ukazała się w 2007r., czyli w 13 lat po ludobójstwie). Pozwala to pokazać procesy przywracania kruchej równowagi, budowania na nowo swojej godności, statusu czy majątku, wyjaśnia też kwestię olbrzymiej popularności sekt religijnych (zwł. protestanckich). Chociaż brzmi to na ciężką socjologiczno-reporterską orkę, Hatzfeldowi udaje się pisać ze swadą, płynnie przechodzić od konfesji pisarza i podróżnika do obszernych cytatów z rozmów z Rwandyjczykami. Wielkim atutem jest fakt, że Hatzfeld zajmuje się tematyką od 1994r., gdy pierwszy raz odwiedził Rwandę, wkrótce po masakrze. Daje to trzynaście lat na gromadzenie obserwacji, budowanie zaufania, relacji, wreszcie przyjaźni, wyciągania wniosków. To niewątpliwie czuje się w tej książce.

Niepotrzebnie może pada prośba o podanie jakiejś definicji "afrykańskości" i wynikających z niej problemów, czy próba określenia stron opozycji "biały"-"czarny"; z konieczności odpowiedzi grzęzną w ogólnikach, okręcają się wśród kategorii właściwych dyskursowi rasistowskiemu.

Bardzo dobry wstęp Olgi Stanisławskiej! Dla wszystkich, którzy nie są na bieżąco z historią Rwandy, którzy nie czytali poprzednich książek Hatzfelda (póki co, niestety, nietłumaczonych), wreszcie dla tych, którzy jeszcze przed lekturą Strategii antylop chcą dowiedzieć się czegoś więcej o wspomnianej analogii z Holokaustem - jak znalazł. Rzeczowo, kompetentnie, przystępnie.

Jeśli czegoś w tej książce mi brakuje to pewnego edytorskiego drobiazgu; chodzi mianowicie o kilka słów komentarza do zamieszczonych w niej zdjęć. Wiemy tylko, że zrobił je Raymond Depardon (postać szeroko znana w "wizualnym" półświatku - warto byłoby o tym wspomnieć w jakiejś małej notce na skrzydełkach okładki*), brak jednak informacji gdzie, kiedy i z jakiej okazji czy w jakiej intencji zostały zrobione. Jest to oczywiście szczegół, ale Strategia antylop przyzwyczaja nas do dbałości o precyzję detalu. Sama tematyka również wymaga, że tak powiem, podwyższonego stopnia rzetelności. To znowu zagadnienie bardziej krytyki edycji niż literatury, ale dobór zdjęć znaczy, potrafi zarówno korespondować z przekazem słownym, jak i go wypaczyć. Tutaj pozostawia nas z pytaniem czy są to zdjęcia osób, które opowiadają swój los? Czy należało je podpisać? Czy to Rwanda ("rwandyjskie" zdjęcie blatu wyłożonego czaszkami pięciu tysięcy ofiar w Miejscu Pamięci w kościele Ntarama 45 km na południe od Kigali, zrobione przez Depardona, obiegło cały świat, w Polsce było przedrukowane m.in. przez Duży Format) czy po prostu - "coś z Afryki"? Nie udało mi się trafić na żadne z zamieszczonych w Strategii... zdjęć w internecie, pytania pozostaną więc w powietrzu.

Znalazłam jednak fotografię jednej z kobiet, która rozmawia z Hatzfeldem w jego książce. To Sylvie Umubyeyi, w tle - autor książki.




* W największym skrócie - fotograf, dziennikarz i filmowiec, wielokrotnie nagradzany na festiwalach filmów dokumentalnych na całym świecie (również u nas - nagroda Smoka Smoków za całokształt twórczości, wręczona podczas Krakowskiego Festiwalu Fimowego; warto dodać, że jej laureatami byli również Svankmajer, Herzog, bracia Quay, Jan Lenica, Bohdan Kosiński, Yuri Norstein i Kazimierz Karabasz - grono wiele mówiące o splendorze nagrody). Urodzony w 1942r. w Burgundii, w rodzinie rolniczej; przenosi się do Paryża w 1958r., kierowany marzeniem o zostaniu fotografem. Współzałożyciel agencji fotograficznej Gamma (1966r.), członek Magnum Photos. Po kamerę sięga dla uzupełnienia relacji fotograficznych; szybko jednak rozpoznaje w niej idealne narzędzie wyrazu artystycznego. Dla zainteresowanych podaję link do filmografii : http://www.filmweb.pl/o11529/Raymond+Depardon Podobnie jak Jean Hatzfeld zainteresowany tematyką komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej (jeden z pierwszych jego filmów - Jan Palach z 1969r. opowiada o praskim studencie, który podpalił się w akcie sprzeciwu wobec okupacji sowieckiej), zawikłaną i krwawą historią Algierii, Czadu, Biafry i innych państw afrykańskich. Listę odwiedzonych przez niego państw można by długo układać, a i tak nie byłaby ona kompletna - znane są jego cykle fotografii z Wietnamu, Tajlandii, Ameryki czy Niemiec. Reżyseruje zarówno fabuły, jak i dokumenty (czy, co brzmi trochę precyzyjnej - fiction i non-fiction films).


Autor: Maria Nowakowska   Data: 21.12.2009



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    fragment
Zamiast fragmentu książki: link do filmu. "Pierwszy w historii film w języku kinyarwanda. Życie po masakrze w Ruandzie ukazane przez pryzmat przyjaźni dwóch nastolatków, których łączy wspólne pragnienie zemsty."
    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Jean Hatzfeld

Monsieur Korespondent



Wojna? Zamieszki? Masakra? Przełom? Przypatrzcie się bliżej - gdzieś w tle siedzi może Hatzfeld i zastanawia się nad spójną relacją z tego wszystkiego.



nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos