![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Tsatsiki i Mamuśka
Chcecie bajki? Macie rewolucję!Jestem wielką amatorką książek "dla dzieci". Również dlatego łatwo można mnie wypatrzeć w księgarni w dziale, gdzie spodziewany wzrost klienta nie przekracza 150 cm. Utrzymuję bardzo ożywione stosunki dyplomatyczne ze światem dla nie-dorosłych dla specyficznej mieszanki radości, ufnego optymizmu i zaskoczenia, tak miło orzeźwiającej myśli i serce.
Wydawnictwo Zakamarki zapewnia polskim czytelnikom stały dostęp do książek ze Skandynawii (bardzo, zresztą, rzetelnie przetłumaczonych i świetnie wydanych); kraje - z naszego punktu widzenia - zabałtyckie, są istną potęgą, jeśli chodzi o literaturę i ilustrację dziecięcą. Poza tytanami klasyki, jak Tove Jansson czy Astrid Lindgren, Skandynawia dała światu m.in. Evę Eriksson, Piję Lindenbaum i Svena Nordqvista (Kot Findus!). Rzadko się zdarza, żeby z oferty jednego wydawcy interesowało mnie dosłownie wszystko; przyznaję, że wśród prężnie rozwijających się młodych wydawnictw dziecięcych (jak np. Hokus-Pokus wydające Elbrucha, czy Dwie Siostry przywołujące klasyków ilustracji, ale też nowatorska Wytwórnia, Tatarak i Czerwony Konik), Zakamarki należą do trójki moich ulubionych. Podoba mi się model zakamarkowych promocji, który zakłada wychodzenie z książkami w przestrzeń miejską (Poznań, nie Łódź, niestety), robienie spotkań, warsztatów, audycji. To we wszech miar chwalebny proceder. Zazwyczaj wybieram dla siebie książki adresowane dla dzieci nieco młodszych od Tsatsikiego (lat prawie osiem). Po kilku stronach spędzonych z tym uroczym młodzieńcem, musiałam szybko opuścić przedszkole, zweryfikować resentymenty, bo - kurczę niedopieczone! - w życiu pierwszoklasisty aż roi się od trudnych i ważnych spraw, których nie można zbagatelizować cukierkiem (a już na pewno nie pojedynczym!). Tsatsiki żyje ze swoją Mamuśką w Sztokholmie i to jest bardzo ważna informacja dla potencjalnych nabywców tej książki. Bo jak Sztokholm, to Szwecja. A jak Szwecja to podejście do dziecka nieco inne niż u nas. Od razu uspokajam ludzi wyjątkowo drażliwego serca - nie, nie ma warsztatów z życia seksualnego dzikich jako zajęć fakultatywnych w zerówce, nie ma "Historii feminizmu" czytanej na głos na stołówce. Dziecko po prostu jest WAŻNE. Olbrzymią wartością Tsatsikiego i Mamuśki jest wierność temu przesłaniu, przy równoczesnym pokazaniu, że nie zawsze jest ono respektowane. Istotne jednak, żeby przeciwstawiać się złu i niesprawiedliwości, w skali, na jaką nas stać. W teorii ta książka ma w sobie niewiele "cukru w cukrze". Tsatsiki nie zna swojego Taty Poławiacza Ośmiornic. Poznaje za to aż za blisko szkolnego zabijakę, Mortena. Nie cierpi Borówy, klawiszowca w zespole Mamuśki, który bezwstydnie się do niej podwala, a przecież jest obślizgły i pocą mu się ręce. Boi się pijaków w parku, koło których musi przechodzić wracając ze szkoły. Gdyby zrobić z tych wątków polski film festiwalowy, można by do biletów dołączać żyletki albo kapsułki z cyjankiem. A tutaj - czysta pogoda ducha przy zachowaniu autentyczności. To fantastyczna sprawa - w świecie Tsatsikiego i Mamuśki nie brakuje zdarzeń i tematów trudnych, ale nie zyskują one egzystencjalnego prymatu, nie na nich koncentruje się opowieść. Żal, smutek czy złość są naturalnymi stanami, po których przyjdą następne, dobre czy złe, ale tak samo potrzebne i ważne. A to wszystko w fluorescencyjnym sosie zwariowanych przygód i szalonych pomysłów, które wymyślają i realizują Tsatsiki, jego rock’n’rollowa, grająca na basie Mamuśka i cała galeria krewnych i znajomych obojga. Oczywiście, niektóre psoty i postępki są, by tak rzec, "jazdą po bandzie", ale - na Boga! - mamy do czynienia z żywiołowym, zaangażowanym w świat siedmiolatkiem. Wydaje mi się jednak, że nie jest to książka, którą zachwycą się wszyscy rodzice; z punktu widzenia "tradycyjnych reguł polskiego wychowania" (cisza, pas, szacunek i modlitwa), z perspektywy całowania ojca w rękę, jest to utwór po prostu wywrotowy. Na pewno też nie każda matka pójdzie do dyrektora szkoły zaalarmowana tym, że nad obcym dzieckiem ktoś się znęca. Pewnym smutkiem naprawa mnie myśl, że Tsatsiki i Mamuśka mogą rozbudzić w dziecku wiarę w to, że jego bliscy będą podobnie jak Mamuśka reagowali na zło, a tak się nie stanie. Pod względem formalnym - wszystko zgadza się z okładką - w sam raz dla dzieci, które niedawno nauczyły się czytać i nie lubią jeszcze długich zdań. Język nie nastręcza problemów, styl jest potoczysty, a chęć, by sięgnąć po drugi tom (jeszcze nie wyszedł) - większa z każdym rozdziałem. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||