![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Sygnał do szumu
Rysując umieranieCiągle zbyt rzadko się zdarza, by komiks, który niektórzy określają teoretycznie nobilitującym terminem „powieści graficznej”, poruszał tak trudną tematykę. Dzieło Neila Gagmana niesamowicie narysowane przez Dave’a McKeana to drastyczny momentami traktat o przemijaniu i ludzkiej pamięci. Sygnał do szumu z pewnością nikogo nie pozostawia obojętnym.
Gdzieś w Londynie umiera na raka reżyser filmowy. Nie zamierza jednak się leczyć, bo pragnie wykorzystać ostatnie dni, by napisać scenariusz filmowy - dzieło swojego życia. Akcja filmu toczyć się będzie w małej europejskiej wiosce w ostatniej godzinie 999 roku. Bohaterowie są przekonani, że to ich ostatnia godzina, że z nadejściem północy nastąpi koniec świata. Czy reżyserowi uda się napisać tę historię, czy ukończy scenariusz filmu, którego nikt nigdy nie zrealizuje? Sygnał do szumu to przejmująca opowieść o ostatnich dniach życia zarówno artysty, jak i wymyślonych przez niego bohaterów. Obie historie mieszają się ze sobą jak w tyglu, przenikają się i dopowiadają. Tym, co naprawdę porusza w trakcie lektury, są bardzo głębokie przemyślenia dotykające najbardziej ostatecznych pytań. Co po nas zostaje? Czym są dokonania pojedynczego człowieka w odniesieniu do ludzkości? Bohater komiksu Gaimana w pewnym momencie dochodzi do niezbyt budującego wniosku, że jedyną szansą na nieśmiertelność naszego dzieła jest zachowanie go w pamięci tych, którzy nas po śmierci nie zapomnieli. Ale jak wtedy odróżnić to co istotne, ten tytułowy sygnał, który coś sobą reprezentuje, od informacyjnego szumu i zgiełku? Zakończenie komiksu nie daje zbyt wiele nadziei – dzieło reżysera po jego śmierci zostaje wypaczone, dopasowane do uśrednionych oczekiwań odbiorców. To wszystko prowadzi bohatera do ostatecznej deklaracji: "Nie istnieje żadna wielka apokalipsa. Tylko nieskończona procesja tych mniejszych." Dobitnie dowodzi tego jedna z końcowych scen – oto mija ostatnia minuta 999 roku, wybija północ, a mieszkańcy miasteczka z radością fetują przetrwanie, konstatując, że nikt nie umarł. W równoległym planie w tym samym czasie umiera autor scenariusza… Koniec świata rzeczywiście nastąpił, ale nikt go nie zauważył. Bo przecież w każdej chwili świat się dla kogoś kończy. Osobnego komentarza wymaga graficzna strona projektu, za którą odpowiedzialny był Dave McKeane, brytyjski grafik i filmowiec. Artysta stosuje bardzo różnorodne techniki – w komiksie znajdziemy więc uproszczoną kreskę obok epatowania detalami, kolaże zdjęć i kolorowych plam i rastrów – a wszystko poddane drobiazgowej obróbce. Momentami rysunki wykraczają poza sztywne, komiksowe ramy, rozciągając się na dwie strony. Dominują odcienie szarości i ciemnego granatu, jednak co jakiś czas McKeane porywa się na zilustrowanie tytułowego szumu, zasypując nas seriami eksperymentalnych obrazów stanowiących odpowiednik zakłóceń sygnału. Warto również dodać, że bardzo często funkcje ornamentacyjne i zgoła fabularne pełni różnorodne liternictwo. Nie jest to komiks, który można szybko obejrzeć i odłożyć na półkę. Niepokojące obrazy McKeana i naprawdę genialny scenariusz Gaimana wywierają jakiś przedziwny wpływ na psychikę czytelnika. To komplement, ale i ostrzeżenie. Zobacz komentarze do tej książki [1]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||