![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Trzej zbójcy
SkarbJa chcę jeszcze raz. To prawdopodobnie pierwsze zdanie, jakie usłyszycie od młodego słuchacza Trzech zbójców Tomiego Ungerera i nic dziwnego – opowiastka ta w rzeczy samej jest niesamowita i pozostawia odbiorcę w stanie dziwnego głodu i żądzy ponownego przeżycia wywołanych przez nią wrażeń.
Zastanówmy się, czemu tak się dzieje? Choćby dlatego, że w pisanie tej książki nie wtrącił się żaden Dorosły. Nie jest to baśń, w której za zakrętem czeka Bettelheim uzbrojony w morał (najlepiej – wyrażony dwuwierszem). Zdemontowane zostaje nasze wyobrażenie o fabule; autor nie kończy, nie zamyka rozpoczętych wątków, tylko przesuwa je na dalszy plan ogólnej historii. Na przykładzie – tytułowi trzej zbójcy najpierw istnieją rzeczywiście jako trzej zbójcy, potem stopniowo zanikają, zostają przesłonięci przez własne dobre czyny, by na końcu stać się tylko symbolem – trzema wieżami w mieście. Można powiedzieć, że to książka o transsubstancjacji zbójców, ale nawet ja nie mogę tego wymówić bez uśmiechu. To przejście od historii indywidualnej – zbójców, do historii zbiorowej – miasteczka, zbudowanego przez, dorosłe już, adoptowane dzieci rzezimieszków – jest fascynujące. Towarzyszy mu silne, choć nieuchwytne poczucie dobra. Nikt nie mówi wprost, że zbójcy odkupili winy i zmienili się w prawych obywateli. Sama opowieść o ich czynach jest świadectwem, które nie wymaga wyjaśnień i dopowiedzeń. Ten brak nachalnej pedagogiki, luka w werbalizacji, rezygnacja z wskazywania na dobro i zło nad głowami czytelników – to zdecydowana siła Trzech zbójców . Prostota opowieści, wespół z zabiegiem peryfrazy fabularnej, którą próbowałam wyżej opisać, obudziły we mnie dziecięcą pamięć – hej, tak właśnie wyglądały opowieści zanim świat zaczął się komplikować. W chwili, gdy czarna zbójecka peleryna staje się czarną ciepłą peleryną, w którą otula się dziewczynkę – rodzi się ciepło, a wraz z nim pewność, że wszystko będzie dobrze. Warto odkryć dla siebie ten aspekt książeczki, który łączy w jakiś sposób twórczość Ungerera z opowieściami Astrid Lindgren dla młodszych dzieci. Graficznie Trzej zbójcy skojarzyli mi się w pierwszej chwili z Tove Jansson (zbójcy), a w drugiej – z Tony Rossem (inne postaci i zwierzęta). Uwielbiam książki nie przekomplikowane formalnie, ponieważ zostaje w nich więcej miejsca dla wyobraźni czytelnika i wieloznaczności – i tak właśnie jest w wypadku Trzech zbójców . Bardziej podobają mi się strony „zbójeckie”, utrzymane w niebieskościach i czerni, ale to już kwestia indywidualnych gustów. Z drobiazgów absolutnych – świetne są te zaokrąglone rogi – niby nic, a jednak wiele to zmienia. Wydawnictwo Format w pięknym stylu zakończyło 2009 r.; Trzej zbójcy to przekład naprawdę ważny i potrzebny, uzupełnianie kanonu z literatur obcych to piękna i szczytna działalność. To również jedna z tych książek, która znaleziona na półce po latach ponownie zafascynuje. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||