![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Przeklinam rzekę czasu
Odnaleźć siebieNiektórzy twierdzą, że rak to nie wyrok. Większość statystyk mówi natomiast, że takie stwierdzenie można włożyć między bajki. Wykryty w bardzo wczesnym stadium daje wprawdzie spore szanse na całkowite wyleczenie, ale jak go wykryć, kiedy nie ma żadnych zauważalnych objawów? A jak się pojawiają, to jest już za późno na skuteczną terapię.
Na pierwszy rzut oka tematyka powieści "Przeklinam rzekę czasu" wydaje się być niezwykle interesująca. Oto bowiem starsza kobieta dowiaduje się, że ma raka. Postanawia na kilka dni wyjechać do miasta, w którym się wychowała. Podąża za nią Arvid, jej 37-letni syn, który przeżywa poważny kryzys, nie tylko małżeński. Szkoda, że tak niewiele miejsca Per Petterson poświęcił tym dwóm kwestiom. Autor nie zajął się teraźniejszością, lecz skoncentrował na przeszłości.
"Ma trzydzieści siedem lat, ale nie powiedziałabym, że jest dorosły. To by była przesada. Rozwodzi się. Nie wiem, co mam z nim zrobić". - tak o Arvidzie wypowiada się na jednej z ostatnich stron książki jego matka. Ten krótki fragment, w zasadzie nawet tylko pierwsze zdanie mogłoby posłużyć za pełną, jak najbardziej trafioną charakterystykę bohatera. Arvid, który jest narratorem powieści, wspomina: rodzinny dom, pracę w fabryce, działalność w komunistycznej partii, pierwsze erotyczne doświadczenia... Niewiele znajdzie się informacji na temat aktualnych wydarzeń z życia mężczyzny, poza tym, że się rozwodzi. Nietrudno zauważyć, że bohater jest osobą dość mocno zagubioną. Nie potrafi się odnaleźć we współczesnym mu świecie. Nie potrafi wyrażać uczuć. Nie potrafi szczerze rozmawiać z matką. Tłumi w sobie emocje. Czy jego problemy małżeńskie mają wpływ na taki stan rzeczy? Być może częściowo tak, ale nie jest to jakoś szczególnie zaakcentowane. W tej książce nie ma jakiegokolwiek napięcia, bohaterowie są wyciszeni; specyficzna, senna narracja sprawia, że podczas lektury w niektórych momentach można faktycznie zasnąć. Petterson swoim sposobem przedstawienia wykreował iście depresyjną atmosferę. W pewnym sensie jest to atut, nie można bowiem powiedzieć, że jest to pozycja nijaka, pozbawiona klimatu. Natomiast znaczenie skąpych w przekazywane treści dialogów jest praktycznie niezauważalne. Kto wie, czy nie byłoby lepiej, gdyby ich w ogóle nie było. Bohaterowie mówią krótkimi zdaniami, niejednokrotnie ograniczając się do wyrażania zupełnie banalnych myśli bądź stwierdzania oczywistych faktów. Akcja toczy się niemrawo i nawet jak na powieść obyczajową, dla którego to gatunku niespieszne tempo i brak nieoczkiewanych jej zwrotów jest normą, dzieje się tu tak niewiele, że nie należy się spodziewać, iż książkę 'pochłonie się' jednym tchem. Jakiś czas temu recenzowałem "Kradnąc konie" Pera Pettersona. Nieco się rozczarowałem tamtą książką. Teraz jednak, porównując obie powieści, dochodzę do wniosku, że "Kradnąc konie" jest ciekawszą pozycją, a nota, którą jej wówczas wystawiłem, chyba jednak trochę zbyt surowa. "Przeklinam rzekę czasu" przez norweskich krytyków została uznana (ponoć jednogłośnie) za najlepszą książkę roku 2008. Cóż, dla mnie to ogromne zaskoczenie. Mniej bym się zdziwił, gdyby polska reprezentacja piłkarska zdobyła mistrzostwo globu. Śmiem twierdzić, że chyba trzeba się urodzić w Skandynawii, by wystawić taką ocenę. Chyba trzeba posiadać mentalność ludzi Północy, by w pełni docenić prozę Pettersona, by mu uwierzyć. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||