![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Mroczny kontynent - Afryka
Mroczna narracja z AfrykiNiełatwo jest pisać o książce takiej jak Mroczny kontynent – Afryka Wiesława Olszewskiego. Trudność wynika z faktu, że jest to jednocześnie książka bardzo dobra i bardzo zła.
Zacznijmy może od pochwał, z których większość przypadnie wydawnictwu (Oficyna Wydawnicza G&P), a zwłaszcza Konstancji Pleskaczyńskiej, odpowiedzialnej za opracowanie graficzne i skład. Mroczny kontynent … jest formalnie, powiedzmy, kajetem z podróży, poszerzonym o liczne dygresje antropologiczne, kulturoznawcze i etnologiczne. Dzięki pracy grafików i edytorów pozycja ta zyskała świetną, przejrzystą oprawę, przypominającą nieco nowoczesne podręczniki akademickie. Ramki, wyszczególnione śródtytuły, dużo światła w tekście, ładnie zakomponowane zdjęcia i mapki, które pozwalają prześledzić trasę podróży autora – naprawdę obcuje się z tym bardzo przyjemnie. Olszewski zresztą pisze ze swadą, język ma bogaty, jego erudycja skrzy się w tekście wieloma tytułami (przywołuje np. cały zbiór obcojęzycznych książek o tematyce afrykańskiej). Nadto podróż po Afryce obfituje w wiele egzotycznych, ciekawych a często budzących grozę wydarzeń, których opisy wypełniają karty Mrocznego kontynentu… . Jeśli dać temu się porwać – lektura naprawdę przyniesie wiele satysfakcji, pozwalając obcować z migawkami z Czarnego Lądu. ALE. Moje "ale" wyrosło z niepokoju, który ogarnął mnie po przyjrzeniu się okładce i tytułowi książki. Afryka zwana jest, i owszem, Czarnym Lądem, ale Czarny Ląd i Mroczny kontynent to zdecydowanie nie to samo. "Mroczny" przywodzi na myśl atmosferę grozy, budzi strach. Jednak uznając swoje skojarzenie za objaw subtelnej nadwrażliwości przyjrzałam się bliżej okładce. Przyciągnęła ona mój wzrok żywymi kolorami, które w pierwszej chwili przesłoniły mi resztę fotografii. Dwie czarne, trędowate żebraczki. Jedna wbija w nas wzrok i obnaża okaleczone przez chorobę ręce. Nie mogę być obojętna wobec tego zdjęcia; umacnia ono stereotyp, wedle którego w Afryce można natknąć się tylko na mniej lub bardziej malownicze oblicza nędzy, głodu i chorób. Fotografia okazała się być zapowiedzią podróżniczego paradygmatu autora, który w swojej książce nie wstydzi się czerpać z rasistowskiego i seksistowskiego dyskursu Białej, Oświeconej Europy. Polityczność w nauce i krytyce nie jest tylko modą. Zwrot polityczny czy etyczny w humanistyce (i poza nią) zrodził się z głębokiej refleksji nad konsekwencjami, jakie niesie ze sobą każdy z dyskursów. Kogo pomijamy? Kogo wykluczamy? Czemu sięgamy po stereotypy? Co one znaczą? Czy nauka może obejść się bez etyki? Do czego prowadzi waloryzacja?Jak głębokie są związki między językiem a świadomością, na ile jedno modeluje drugie? W takim rozumieniu polityczność staje się uważnością, rodzajem empatii. I owa empatia, a raczej jej niedosyt stanowi podstawowy brak omawianej książki. Świadomie piszę o niedosycie a nie o całkowitym poniechaniu, bowiem autor jest w tej materii niekonsekwentny. Nieraz przez kilka stron opowiada o Afryce przeźroczystym językiem obserwatora, by nagle zaskoczyć stwierdzeniem czy tonem nie licującym z zawodem badacza, naukowca. Do fragmentów, które ścięły mi krew w żyłach należą komentarze dotyczące prostytutek. Stwierdzenie, że zajęcie to jest łatwe i nieforsowne, wykpiwanie "amatorszczyzny" nastolatek, naszpikowanie zdań zdrobnieniami, które pobrzmiewają łaskawą wyższością - to naprawdę nie do przyjęcia. Podobny, pobłażliwo-pogardliwy ton powraca w odniesieniu do autochtonów. Dziwi mnie, co jest dowodem mojej naiwności, takie podejście u autora, który jest wykładowcą akademickim i globtroterem. Osoby, które potrafią przymknąć oko na podobne "subtelności" mogą przyjąć tę książkę z całym dobrodziejstwem inwentarza i spędzić na jej lekturze przyjemne chwile. Ja pozostaje w rozerwaniu, pomiędzy uznaniem dla wiedzy autora a potępieniem wobec postawy, jaką momentami przyjmuje. Drobnym minusem publikacji jest również jej niejednolita forma, będąca w istocie niewystarczająco dokładnie przygotowanym do druku zbiorem zapisków z podróży. Choć dobrze czyta się erudycyjne dygresje przerywające tok opowieści, to jednak niektóre z wtrąceń mogą być niejasne dla osób, które nie posiadły pakietu podstawowych informacji o historii Afryki (np. o sylwetce cesarza Hajle Sellasje). Autor najwyraźniej zakłada, że zupełni laicy nie sięgną po jego książkę, a zda się, że to założenie błędne. Przydałby się więc mały aneks w postaci szkicu z dziejów kontynentu oraz kilku biogramów. Zobacz komentarze do tej książki [2]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||