Dominikana w dwóch okresach dziejów: za czasów dyktatury Rafaela Leonidasa Trujillo oraz kilkadziesiąt lat po zamordowaniu tyrana. Kraj pełen terroru, morderstw politycznych, nachalnej propagandy i zakłamania, pełen sprzecznych emocji, gdzie miłość do władcy, Przywódcy Narodu miesza się z gwałtowną nienawiścią i panicznym strachem przed metodami stosowanymi przez reżim. W tym świecie przyszło żyć czterem mężczyznom planującym zamach na Trujillo oraz Uranii, dojrzałej kobiecie, która uciekła przed dyktaturą zaraz po osiągnięciu pełnoletniości.
Mario Vargas Llosa, mocno zaangażowany politycznie, peruwiański pisarz wsławił się wśród czytelników powieściami „Miasto i psy”, „Zielony dom”, „Pantaleon i wizytantki”, a jego bibliografię na chwilę obecną zamykają „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” z 2007 roku.
Llosa, wśród miłośników literatury znany jest ze swojego lekkostrawnego, pięknego i oszczędnego stylu pisania (a więc typowej dla literatury hiszpańskiej i stanowiącej jej największą zaletę naleciałości), umiejętności wiernego oddania atmosfery miejsc, o których pisze oraz regularnego włączania realiów politycznych w treść fabuły. W przypadku „Święta kozła”, powieści z założenia poświęconej analizie życia i rządów polityka nie mogło być inaczej. O ile w poprzednich wydawnictwach Llosy specyfika reżimów stanowiła tło dla opisywanych wydarzeń, o tyle powieść o Republice Dominikańskiej jest zdeterminowana postacią Rafaela Leonidasa Trujillo, człowieka niezwykle silnego i obdarzonego ogromną inteligencją polityczną (niestety, podobnie jak w wielu analogicznych przypadkach wykorzystaną w złych celach). Książka stanowi zbiór opisów zbrodni, jakich dopuszczał się dyktator, powszechnie panujących stereotypów dotyczących tyrana oraz fragmentów ukazujących bezpośrednie interakcje obywateli z przywódcą. Wszystko to zlepione jest w kilka całości, prezentujących fakty historyczne z rożnych perspektyw. Bazując na prawdziwych wydarzeniach, które najpierw zniesławiły Trujillo (morderstwo sióstr Mirabal oraz zniknięcie Jesúsa de Galíndeza), a następnie doprowadziły do jego śmierci, Llosa tworzy powieść rzetelną i niezwykle poważną, a do tego wyjątkowo, nawet jak na niego brutalną i ciężką pod względem zawartości. Dlatego też niezwykle dziwi fakt, że „Święto kozła” czyta się bardzo szybko, z wypiekami na twarzy i problemem, żeby się od lektury oderwać. Na pewno nie jest to powieść dla osób o słabych nerwach, ale dla wszystkich tych, którzy są bardziej odporni na brutalną i nie upiększaną rzeczywistość będzie to lektura cenna, pouczająca i pozostawiająca po sobie wrażenie, że czas przeznaczony na czytanie nie został zmarnowany.
Polecam wszystkim lubiącym prozę ocierającą się o literaturę faktu. Llosa jest w tej dziedzinie wirtuozem, a „Święto kozła” to chyba jego najbardziej poruszająca powieść.