Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Herman Melville, Kopista Bartleby. Historia z Wall Street: List nie dający się doręczyć


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Kopista Bartleby. Historia z Wall Street


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Herman Melville
Wydawnictwo:
   Sic!
ISBN:
   978-83-60457-87-0
Rok wydania:
   2009
Liczba stron:
   160
Cena:
   35 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

10 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 6)

10 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

List nie dający się doręczyć


Zacznijmy od zadania z arytmetyki. Jeśli książka ma sto pięćdziesiąt pięć stron, a zawarte w niej opowiadanie liczy sobie pięćdziesiąt dziewięć stron, zaś resztę stanowią komentarze do wspomnianej prozy, to jaka ta proza jest? Bywa różnie, odpowie krytyka, która nie lubi stałych praw. W tym jednak wypadku mamy do czynienia z tekstem niewątpliwie wybitnym.


O książce Kopista Bartleby. Historia z Wall Street należy pisać ostrożnie. Jest to bowiem opowiadanie-zagadka, pozostawiające po sobie ciszę, w której drzemie trudna do poznania prawda. Wydawnictwo Sic! postanowiło dołączyć do tekstu Kopisty … dwa analizujące go eseje, idąc w sukurs czytelnikowi, który, prawdopodobnie, po przeczytaniu ostatniego zdania tekstu Melville’a zostanie sam na sam z własnym, pełnym niejasnych przeczuć zaskoczeniem.

Można jednak, jeśli ktoś chce, wyjść poza bogobojne podejście krytyki i czytać Kopistę Bartleby’ego trochę tak jak Opowieści niesamowite Edgara Alana Poe napisane na nowo przez Kafkę. Pierwszoosobowa narracja, narastające poczucie niesamowitości, urzędniczy sztafaż opowiadania, jego zaskakujące zakończenie – to wszystko może dać czytelnicze spełnienie osobom nie zainteresowanym filozoficznym czy teologicznym wymiarem tekstu.

O czym też to właściwie jest? Właściwie, można powiedzieć, nie za bardzo o czymś albo trochę o niczym. Oto zatrudniony w niewielkiej kancelarii kopista poproszony o wykonanie drobiazgu wykraczającego poza jego dotychczasowe obowiązki odpowiada „Wolałbym nie”. Odtąd będzie powtarzał ten zwrot coraz częściej, za każdym razem załamując porządek świata. Bartleby stanie się rychło – no właśnie – pasożytem? pustelnikiem? wcieloną obsesją? zjawą? Mesjaszem? Jak, czemu i dokąd to zaprowadzi – sprawdźcie Państwo sami. To naprawdę niebywała historia podana lekkim, ironicznym a tak przecież precyzyjnym piórem Melville’a.

Należy wspomnieć przy okazji, że formuła Bartleby’ego, owo „Wolałbym nie” stała się przyczyną ciekawego fermentu w literaturze polskiej; wydawnictwo ha!art opublikowało w końcówce ubiegłego roku antologię opowiadań pod takim właśnie tytułem. Niestety, nie trafiłam w niej na tekst, który zbliżałby się chociaż do pułapu, który osiągnął Melville. Warto jednak przeczytać wstęp pióra Grzegorza Jankowicz – świetny, interesujący, bardzo rzetelny.

Zarówno projekt Jankowicza, jak i seria Sicu! „Wielcy pisarze w nowych przekładach” przypomina nam starą lekcję, że nowoczesności jest ahistoryczna; wywrotowy Kopista Bartleby , wydany w 1853 r. (w tym samym, w którym urodził się van Gogh, a Norwid przypłynął na statku do Ameryki) staje się inspiracją i źródłem dociekań czołówki dwudziestowiecznych filozofów (poza Deleuzem i Agambenem również m.in. Baudrillard, Derrida i Žižek).

Słowo jeszcze o dołączonych esejach. Ten Deleuze’a jest – bardziej niż Agambena – zanurzony w żywiole filologicznym, jego autor chętnie sięga po narzędzia interpretacyjne kulturoznawstwa i literaturoznawstwa; tekst Agambena czerpie zaś przede wszystkim z tradycji filozoficznej, starając się zaprezentować rozwój pojęcia „możności” i „niemożności” od teorii Arystotelesa przez średniowiecze aż po wiek XX. Z opowiadaniem Melville’a obcować może w zasadzie każdy, eseje wymagają jednak pewnego – wybaczcie mi Państwo – samozaparcia. Autorzy są wybitnymi erudytami i intelektualistami, co w oczywisty sposób przekłada się zarówno na treść, jak i formę ich tekstów.

Deleuze wychodzi w swoich rozważaniach od zagadnienia agramatyczności, a zatem językowej wywrotowości formuły („I would prefer not to”), którą posługuje się Bartleby. Następnie stara się określić granice, zakres i sposób istnienia języka, jego ontologię i jej konsekwencje. Dla ukazania charakterystycznych dla Melville’a chwytów przywołuje przykłady z innych jego książek. Od rozważań językowych przechodzi do próby zrozumienia postaci Bartleby’ego, jego uwikłań (a może raczej ich braku?) w świat, do analizy relacji, którą stara się zbudować przełożony Bartleby’ego ze swoim kopistą. Analiza mechanizmów, które kierują wspomnianymi osobami oraz typologia bohaterów Melvillowskich wypełnia następne strony eseju; wnioski, do jakich dochodzi Deleuze są tak ciekawe i przekonująco umotywowane, że zostawię je czytelnikom do samodzielnego odkrycia, by nie psuć niespodzianki.

W przypadku Agambena mamy do czynienia w znacznie większym stopniu z eseistyką stricte naukową i filozoficzną, która wymaga od czytelnika ponadprzeciętnej koncentracji i uwagi. By podążyć za formułą w stylu „nieistnienie racji, dla której coś raczej istnieje niż nie istnieje, to istnienie czegoś nie bardziej niż niczego” wymaga kondycji, z punktu widzenia filozoficznego laika, olimpijskiej. Chwała Bogu całkiem obszerne partie tekstu pisane są klarowniejszym stylem, zwłaszcza zaś zamykające esej trzy rozdziały (od III.4 do III.6 włącznie). Warto jednak na spokojnie prześledzić całość; Agamben bardzo skrupulatnie śledzi motyw filozoficznej tabula rasa, teologiczne konsekwencja pisma oraz kopiowania, omawia subtelności procesu stwarzania i od - twarzania, porusza kwestie „możności” i „niemożności” istnienia i powoływania do istnienia różnych rzeczy, zastanawia się nad mocą woli oraz specyfiką wolności, zarówno boskiej jak i ludzkiej. Na pewno nie jest to esej, który można przeczytać i zrozumieć raz i do końca. Entuzjastom tekstów filozoficznych, (do których się nie zaliczam), obcowanie z Bartleby, czyli o przypadkowości nie grozi zadyszką – lektura ta będzie dla nich prawdziwą radością i czystą satysfakcją; pozostałym czytelnikom, doświadczona własnym przypadkiem, zalecam ciekawość, cierpliwość i upór w równych proporcjach.



Autor: Maria Nowakowska   Data: 23.02.2010



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    fragment

"- Just step round to the Post Office, won't you?
- I would prefer not to.
- You will not?
- I prefer not."

    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Herman Melville

Wielorybnik faktyczny i literacki



Gdy myśli się o wielkich pisarzach a zaraz potem o sławnych wielorybnikach, może się wydawać, że grupy te niewiele łączy. Owszem, niewiele, ale za to jak; przedstawiam Hermana Melville’a – wybitnego pisarza, sprawnego ekspedienta, rzutkiego wielorybnika. Jak również robotnika rolnego, nauczyciela i urzędnika bankowego.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos