![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Biała książka
Bianka schodzi do PiekiełKiedy pierwszy raz wzięłam „Białą książkę” do ręki, już sam jej ciężar i gabaryty zrodziły w mojej głowie kilka kłopotliwych pytań. Oto przyzwyczajona do miniaturowych rozmiarów broszurek i tomików, zmierzyć się miałam z tym podejrzanie długim utworem literackim. Właśnie – utworem. Bliskość wyrazów „utwór” oraz „potwór” napawała mnie dniami i nocami autentycznym przerażeniem. Któż bowiem pisze teraz takie rzeczy? Rozbudowane utwory literackie w poezji kojarzą się zazwyczaj z dłużyzną, z przegadaniem, z ostentacyjną autoterapią nastolatki w głębokiej depresji. Tomiki składające się z kilkunastu wierszy są pewnym standardem, nic więc dziwnego, że moje czytelnicze przyzwyczajenia – proszę wybaczyć – ale po prostu wzięły w łeb. To co najistotniejsze dla tej recenzji napiszę na samym początku, a później przejdę do smakowitych szczegółów – Bianka Rolando stworzyła niezwykły, inspirujący i trudny zarazem poemat, liczący bez mała trzysta dwadzieścia stron, wypełnionych po brzegi znakomitą poezją. Trudno w tak krótkiej recenzji pisać o tekście tak skomplikowanym. Podejmuję jednak wyzwanie z nadzieją, że zachęcę przynajmniej część z Państwa do lektury, do stworzenia swych własnych recenzji. Proszę wyobrazić sobie odwróconą do góry nogami „Boską komedię” Dantego – przechodzenie od Nieba, poprzez Czyściec, do Piekieł. Tym także jest „Biała Książka”, biorąc pod uwagę jej najbardziej oczywisty kontekst. Trzy wcielenia tej samej osoby schodzą w głąb najczarniejszych fantazji, zderzając się ze śmiercią, z jej wyobrażeniami, z mnogością ich kombinacji, wariacji i barw. Jako, że „Biała Książka” pełna jest obrazów i pejzaży niezwykłych, nie mogę pominąć tego, który umieszczony został na okładce i jako pierwszy stwarza kontekst dla dalszego czytania. Widzimy oto dziwną postać kobiecą, wyrysowaną na czymś w rodzaju technicznego papieru, której sylwetka zamknięta jest w klatce naniesionych na nią wymiarów, wyliczeń i miar. Bianka Rolando na spotkaniach promujących jej poetycki debiut często podkreślała wyjątkowe znaczenie tej „kobiety projektowanej”. Okazuje się, że jest to szkic służący do budowy tak zwanych lalek do crash-testów, czyli kukieł do fantomowego zabijania podczas pozorowanych wypadków, zaś wymiary owej lalki są efektem żmudnych badań (czytaj – efektem tysięcy fantomowych śmierci), które to pozwoliły stworzyć kukłę idealną do tego typu przedsięwzięć. Bianca, Bruna i Blu to właśnie takie skrojone na miarę, profesjonalne literackie narzędzia do ciągłego mierzenia się ze śmiercią. Śmiercią łagodną, można by rzec - pożądaną, niebiańską, jak i tą haniebną, piekielną. „Biała książka” to swego rodzaju osobista mistyka. Nie bez przyczyny mottem utworu jest fragment dzieła Mistrza Eckharta, mówiący o Pierwszej Przyczynie będącej w swojej istocie nami samymi. Rolando zwraca się więc ku sobie samej poszukując z zamkniętymi oczami, wędruje w głąb siebie, ostateczny rachunek równając z bielą, która przy najmniejszym załamaniu wewnętrznego światła zmienia odcień. Tak też wyłaniają się Bianca, Bruna i Blu. Lektura „Białej Książki” daje niezwykłą satysfakcję, a to z tego względu, że zarówno autorka przy jej pisaniu, jak i czytelnik podczas lektury wykonać muszą intensywną pracę. Sama Rolando o tworzeniu swojej książki mówi, że pisała ją po kilka godzin dziennie i proszę Państwa czuć to w każdym zdaniu i w każdym słowie. W tym poemacie słowa mają swoje miejsca, stanowią część niezwykłej, barokowej konstrukcji, strojnej i momentami pysznie przesyconej, makabrycznej lecz zarazem pełnej światła, odbijanego przez bogato zdobione lustra. Naprawdę warto czytać Rolando. Czytać, a nie prze-czytać. „Biała książka” weszła do mojego osobistego kanonu, czego i Państwu życzę. 10/10. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| |||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||