![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni
Magia nie umieraMuszę poczynić wyznanie – zaczynałem czytać drugi tom Opowieści sieroty z duszą na ramieniu. Nawiasem mówiąc, to już kolejna książka, do której podchodzę z pewnym lękiem, czyżby oznaczać to miało początki bibliofobii? Niezbyt wygodna przypadłość dla recenzenta… Moje obawy, od razu dodam, że płonne, wiązały się w tym przypadku jednak z bardzo wysoko podniesionym poziomem oczekiwań. Na szczęście, Catherynne N. Valente, nie obniżyła lotów i W miastach monet i korzeni jest co najmniej tak dobre, jak W ogrodzie nocy. Przede wszystkim jednak, tom drugi stanowi fabularne dopełnienie części pierwszej. Znajdziemy w nim wiele powiązań z poprzednimi opowieściami, wielu bohaterów pojawi się znów w kolejnych historiach. A w finale znajdziemy godne zwieńczenie tego literackiego gmachu – wyjście z labiryntu, do którego prowadzą wszystkie zagubione wątki. I niczym w klasycznych Opowieściach z 1001 nocy, także tu snująca swe baśnie dziewczynka okaże się częścią tych wątków. W jaki sposób? Tego oczywiście nie zdradzę. Być może pewną wadą drugiego tomu jest brak świeżości w stosunku do pierwszej odsłony Opowieści sieroty. Ale nie można się było raczej spodziewać, że autorka ponownie nas zaskoczy. Bo znów mamy do czynienia ze szkatułkową formułą opowieści, ponownie ujrzymy różne bardzo dziwne stworzenia (dla mnie najbardziej zachwycającym pomysłem była dziewczyna z włosami o brzmieniu strun i palcami przemienionymi w smyczki). Bogactwie wyobraźni wciąż towarzyszy bogactwo języka. Catherynne N. Valente znów dowodzi swojego poetyckiego talentu. Trzeba jednak przyznać, że niektóre pomysły pisarki porażają nie tylko urodą, ale także i grozą zakwitającą znienacka między wykwintnymi sformułowaniami. To są zdecydowanie baśnie dla dorosłych. Chociaż może nie doceniam w tym momencie dzisiejszych dzieci, które obcują z krwią i makabrą od najmłodszych lat – czy to za pośrednictwem telewizora, czy to komputera. Mimo wszystko, przynajmniej chwilami poetycka atmosfera ustępuje miejsca koszmarom. Bo czy na przykład opowieść o głodującym królu i jego kochającej żonie, która daje się przez niego stopniowo pożerać, nie wywołuje dreszczy na plecach? Ciekaw jestem, jak sprawdzi się talent narratorski Catherynne N. Valente w innych utworach. Opowieści sieroty stanowią jednak bardzo specyficzny rodzaj prozy, zdecydowanie trudny w pomyśle, ale też i później w naśladownictwie. Być może niedługo poznamy jej najnowszą powieść pod tytułem Palimpsest, natomiast osoby pragnące zmierzyć się ze stylem w oryginale, mogą udać się na stronę http://www.catherynnemvalente.com/fairyland/, gdzie znajdziemy całą powieść Fairyland udostępnioną online. Z kolei próbkę jej poetyckiego talentu możemy podziwiać tu: http://www.farragoswainscot.com/2007/valente.html. Jednej rzeczy nie zazdroszczę Wydawnictwu MAG… Bardzo trudno będzie znaleźć kolejne książki, które tak idealnie pasują do tytułu serii: Uczta Wyobraźni. Catherynne N. Valente serwuje nam bowiem w obu tomach naprawdę wyśmienite danie. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||