![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Skąpy nie jestem, powiedział Emil
Na bogato!Co za urocza książeczka! – to pierwsze, ale wcale nie ostatnie zdanie, jakie wypowiedziałam po lekturze Skąpy nie jestem, powiedział Emil Astrid Lindgren z ilustracjami Björna Berga. Dziełko opisuje jeden epizod z życia Lönnebergi, a konkretnie jej mieszkańców, którzy spotykają się na bożonarodzeniowym przyjęciu, wyprawionym przez rodziców Emila. Mamy tutaj całą galerię postaci, począwszy od – jakżeby inaczej – jasnowłosego psotnika, przez jego zasadniczego ojca, aż po bystrą i skorą do zabawy nauczycielkę. Pod względem fabuły jednocześnie nie dzieje się prawie nic i dzieje się tak wiele – co charakterystyczne dla dziecięcego świata. Ot, utwór pisany z zastosowaniem klasycznych jedności czasu, miejsca i akcji, kilka godzin wiejskiego przyjęcia, a tyle w nim zdarzeń jaskrawych, zabawnych, dynamicznych. W ich tworzeniu przodują Emil i nauczycielka (może nawet w odwrotnej kolejności), a bierze udział właściwie cała wieś. Nie zdradzę Państwu skąd wziął się tytuł, ale rzecz wiąże się z całowaniem i dawno nie byłam tak oczarowana tematem, jak podczas lektury Skąpy nie jestem… Przyznam, że z wielką radością obcuję z książką tak pozbawioną dydaktyki – w dzisiejszym tego słowa rozumieniu i stosowaniu. Jedną z rzadkich autorskich cnót jest umiejętność rozpraszania okruchów mądrości po całej fabule, zamiast umieszczania śródtekstowych morałów w stylu „Było to złe zachowanie i jak zobaczycie na końcu – zostało ukarane”. Od lat przerabiamy nie taką znowu trudną lekcję -- dzieci nie są głupie i nie należy im kłaść łopatą do głowy w prostacki sposób. Tego błędu unika Astrid Lindgren, pisarka naprawdę wybitna i niezwykle utalentowana, o czym chyba nie trzeba nikogo przekonywać. W recenzowanym utworze poruszony został m.in. temat obiektywnie trudny, jakim jest niechęć czy nawet odraza do starszych ludzi, jednak prowadzi się go w sposób błyskotliwy, lekki, z nieprawdopodobnym urokiem. Czar pisarki opromienia nie tylko samego Emila, dziecko koniec końców troszkę psotne, jak i cały przedstawiony świat, łącznie z surowym ojcem. Skoro o czarach mowa – ilustracje! Ale jakie i ile ich! Przed Björnem Bergiem czapki z głów! Trudno pisać o jego stylu, przywodzi on bowiem na myśl wiele rzeczy, a jednocześnie pozostaje bardzo indywidualny. Gdy myślałam z czym można by porównać jego ilustracje, przyszły mi na myśl trzy rzeczy – komiksy polskie z lat czterdziestych (np. Wicek i Wacek), pierwsze dwadzieścia lat animacji Disney’owskiej oraz Breugel, ze swoją żywiołowością i zanurzeniem w ludyczności. Obrazki są sielskie, szczegółowe, dynamiczne, świetnie przekazują akcję i emocje, mają fantastyczną kolorystykę. W ciekawy i charakterystyczny sposób odwzorowują cielesność, skupiając się na obłości i giętkości kształtów, wrażeniu zawartego w bryle ruchu. Całość przypomina momentami kartki świąteczne z drugiej ćwiartki XX w.; rzecz dzieje się przecież w takim a nie innym okresie, z zimowym pejzażem w tle. Podoba mi się również dbałość o kulturowe szczegóły – poznajemy kuchnię szwedzką, sanki fińskie, specyficzną organizację społeczną wsi. Zafascynował mnie pomysł ze struganiem figurek – na pamiątkę każdego spłatanego figla czy przewinienia, Emil rzeźbi w drewutni jednego ludzika z drewna, a potem ustawia go na półce obok innych. Co stanie się z ludzikami? Czy ojciec Emila przyłączy się do śniegowej bitwy? Czy pastorostwo wyjdzie obrażone? Co wymyśli nauczycielka? Jakie dania przygotowała mama Emila? To – i znacznie więcej – w bajecznej publikacji wydawnictwa Zakamarki! Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||