Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Sidonie-Gabrielle Colette, Czyste, nieczyste: Bez fajerwerków


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Czyste, nieczyste


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Sidonie-Gabrielle Colette
Wydawnictwo:
   W.A.B.
ISBN:
   978-83-7414-595-4
Rok wydania:
   2009
Liczba stron:
   160
Cena:
   30 zł
Kategoria:
   Inne

Ocena recenzenta:

7 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Bez fajerwerków


Wachlarz ze strusich piór popycha ku nam obłoki kusząco egzotycznego dymu, przetykane pasmami świeżego powietrza. W zasięgu dłoni, na niskim stoliku stoi taca o wysokich brzegach. Na niej kamienie, szlachetne i podszywające się, wstążki, zgubione drobiazgi, okruchy szkła, muszle, wszystko jednak bardzo dyskretne i stonowane, unikające krzykliwości. Ponad tym bezczas opustoszałego salonu. Rozwarte okładki w wysokich framugach – oto Czyste, nieczyste Sidonie-Gabrielle Colette.

Pierwsze, co należy powiedzieć o tej książce, to to, że została napisana w 1931 r. Pod koniec roku. A konkretnie w listopadzie, być może nawet w jego drugiej połowie. W trzeciej kwadrze księżyca. Przytaczam ten fakt nie tylko jako dowód na to, że przeczytałam wstęp prof. Janion, ale by wskazać źródło poczucia anachronizmu tej powieści, które zostało we mnie po lekturze.

Za perłę sensualnego dekadentyzmu uznaje się Na wspak J. K. Huysmansa (w studentach wielu pokoleń filologii nieodmiennie tli się żal, że h jest nieme, a u zwyżkuje w i); obcowanie z tak wyrafinowanym przeładowaniem jest piękną przygodą, choć jednocześnie zatyka wszystkie receptory czytającego na przynajmniej dwa miesiące. Gdy jednak mowa o opisach luksusowych sprzętów, nawyków i zachcianek – nie można trafić lepiej. Organy, które zamiast dźwięków tłoczą alkohole, żółwie nabijane złotem i kamieniami, tapety, zasłony i tapiserie w otumaniającej liczbie i zestawieniach – szklana góra burżuazyjnej wyobraźni. Colette wspina się na nią prawie czterdzieści lat później; i choć fragmenty jej opisów są urzekające, to jednak pozostaje wrażenie pójścia po cudzych śladach.

Należy jednak, choć to krytycznoliteracka chirurgia bez dyplomu, oddzielić warstwę opisu od samej konstrukcji powieści, która posiada jubilerski szlif najwyższej klasy. Trudno wskazać główne linie szycia w tak afabularnym i fragmentarycznym tekście (sama Colette mówi o nim, że „jest powieścią, […] która powieścią nie jest”), a jednak jego krój to bez wątpienia majstersztyk, dzieło niebywale celowe i precyzyjne. Sama Autorka była zresztą bardzo zadowolona z efektu, stawiając Czyste, nieczyste na pierwszym miejscu wśród swoich książek.

Na treść tej książki składają się „deliberacje o relacjach”, a konkretnie wspomnienia i rozważania Autorki (w tym wypadku sama Colette pozwala na utożsamienie jej z podmiotem mówiącym, pisząc, że Czyste i nieczyste to najbardziej autobiograficzna z jej powieści), wspomnienia i rozważania o naturze flirtów, romansów, związków i miłości we wszelkich możliwych konfiguracjach, w jakie może ułożyć się płeć i orientacja. Dla łowców „momentów” nic tu nie ma; mimo licznych okazji, powieść jest w zasadzie platoniczna; uniesienia, stosunki, białe noce – wszystko jest daleko, daleko za parawanem pamięci, półsłówek, ćwierćznaczeń. Nie to, żebym polowała na pornografię sięgając po Colette, oszczędzono mi takiej naiwności; jednak wypranie Czystych, nieczystych z erotyzmu na rzecz czystej/niepokalanej zmysłowości jest dziwne; pisarka deklaruje: „mam nadzieję wnieść swój osobisty wkład do skarbca wiedzy o zmysłowości” i zapewne czyni to, ale z odczuwalnym pominięciem.

Pominąć, najchętniej milczeniem, chciałabym wstęp prof. Janion, który był dla mnie nieplanowanym rozczarowaniem. Poważyć się na krytykę takiego autorytetu – rzecz wysoce niebezpieczna, cóż jednak począć, skoro inaczej nie mogę. Nie znoszę mówienia mi co pisarz miał – tak naprawdę – na myśli; przykładem jest, autorytarne, jak cały esej, stwierdzenie, przebrane w kostium pytania „Czy książka nie jest wyrazem tęsknoty Colette za czasem spędzonym wśród kobiet, którego wyrzekła się na rzecz heteroseksualnego bezpieczeństwa?”. Pomijam fakt, że to nie „wstęp” tylko interpretacja. Ani Francja przełomu XIX i XX wieku, ani Francja lat 30. wieku XX nie była krajem tak konserwatywnym, by ulicznie ukamienować Colette za związki z kobietami, a w każdym razie nie szybciej niż za jej trzech mężów. Co innego ukamienowanie publicystyczne; Colette jednak świadomie wybrała swoją ścieżkę i mieszanie w ten wybór uczucia strachu jest dla mnie nagięciem pod interpretację. Nie mogę się zgodzić też ze stwierdzeniem, że dopiero po pierwszej wojnie światowej „pojawiły się kobiety, które >>ścięły włosy, rujnowały się, kupując męskie koszule<<. Pojawił się też pewien typ >>mężczyzny, zniewieściałego i twardego zarazem, o mocnym makijażu<<.” czy, że Colette była pierwszą pisarką, która „odważyła się poruszyć drażliwy temat miłości homoseksualnej kobiet”.

Atutem Czystych, nieczystych jest kilka so-czystych anegdot, spora liczba niebywale błyskotliwych stwierdzeń, czy dotykających sedna spraw opisów. Powieść Colette jest niewątpliwie bezpretensjonalna, chociaż biorąc pod uwagę sztafaż i tematykę niebezpieczeństwo było duże; uniknięcie go świadczy o wysokim kunszcie pisarskim Autorki. Gdyby poproszono mnie o wskazanie fragmentu, który najbardziej przypadł mi do gustu, bez wahania wybrałabym ten o Chervalière. Do słabszych części zaliczam te, w których Colette mówi sama o sobie oraz te, w których próbuje za pomocą uogólnień zbudować obraz idealnego związku homoseksualnego, czy określić istotę zazdrości. „Suma krytyczna” daje mimo wszystko wynik w środku skali; ani nie czuje się oczarowana całością tekstu (choć niewątpliwie zdarzają się doskonałe fragmenty), ani też nie mogę powiedzieć, żeby to była „zła literatura”. Niebezpiecznie stąd blisko do słów „na wzruszenie ramion”, ale sumienie z intuicją podpowiadają mi, że ta książka zasługuje na znacznie więcej z czytelniczej strony.   



Autor: Maria Nowakowska   Data: 03.05.2010



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    fragment

Bardzo obszerny fragment na stronie wydawnictwa: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=802

    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Sidonie-Gabrielle Colette

Lewy brzeg Sekwany



Sidonie-Gabrielle Colette jest szeroko znana pod pseudonimem Colette. Urodziła się 28 stycznia 1873 r. w Saint-Sauveur-en-Puisaye, zmarła w Paryżu, 3 sierpnia 1954 e. Była autorką powieści obyczajowo-psychologicznych, czerpiącą nieraz z wątków autobiograficznych. Obracała się w kręgu cyganerii, której życie chętnie portretowała na kartach swoich książek. Była członkinią m.in. belgijskiej Akademii Literatury oraz Akademii Goncourtów.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos