![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego
Cienkie miniaturki Julka Strachoty straszą pod blokiemJuliusz Strachota popełnił drugą książkę. Jego debiut, zbiór opowiadań wydany przez Świat Książki, przeszedł do historii bez echa, bezszelestnie zajmując swoje miejsce – w katalogach bibliotecznych i na półkach zapalonych czytelników młodej polskiej prozy. Mam pewne obawy, że druga książka Strachoty również nie wywoła gorącej debaty … Smętna to proza, a właściwie smętne prozatorskie miniatury, których głównym tematem i przedmiotem jest dość chaotyczne relacjonowanie świata, widzianego oczami młodego bohatera. Bohater ów przechodzi różnorakie metamorfozy, ale ogólnie rzecz ujmując zaszufladkować można go jako faceta w depresji, niespełnionego artystę, outsidera, neurotycznego nastolatka, zblazowanego mieszkańca blokowiska – wszystkie te maski, czy wcielenia są sobie bardzo bliskie, a czytając ma się wrażenie, że tak naprawdę ma się do czynienia z jednym narratorem, mimo fabularnej fragmentaryczności. Gdybym chciała, mogłabym ukuć jakiś chwytliwy termin, zgrabnie klasyfikujący książkę Strachoty. Dajmy na to – banalizm. „Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego” pełen jest opisów banalnych, tak zwanej – prozy życia, czynności mechanicznie wykonywanych, powtarzanych, wyświechtanych zwrotów, potocznej mowy itd. Często sam narrator przyznaje, że właściwie „nie wie” i że sensu nie widzi w tym co robi, a więc i w tym, o czym pisze. Niestety – czytelnik również sensu nie zauważa, a jeśli nawet, to dzięki tak zwanym kontekstom. Na ratunek książce Strachoty idzie więc przywołany w tytule Białoszewski. I tutaj znów gdybym chciała, „Nigdy nie miałem do powiedzenia nic, co wymagałoby więcej słów niż rozmowa z kasjerką w sklepie” – otóż to!mogłabym pisać o tym, jak to autor nawiązuje do twórczości Pana Mirona, jak to bohaterowie jego książek zakorzenieni są i związani z miejską egzystencją, jak to opisywane są relacje damsko – męskie i jak są one nieudane, jak trudne i skomplikowane. Mogłabym, lecz ta analogia jest niewystarczająca, jest zbyt krucha by obronić słabiutką prozę Strachoty, a jednocześnie zbyt łatwa, dlatego powstrzymam się. „Nigdy nie miałem do powiedzenia nic, co wymagałoby więcej słów niż rozmowa z kasjerką w sklepie” – otóż to! Takie też wrażenie ma się po przeczytaniu tej książki. Lektura pozostawia po sobie niedosyt i wrażenie, że właściwie … nic się nie przeczytało, albo zdecydowanie się czegoś nie zrozumiało. Po chwili zastanowienia wraca jednak pierwsze wrażenie – książka Strachoty nie wnosi kompletnie nic do czytelniczego doświadczenia, a do tego językowo bynajmniej nie zachwyca. Jeśli ktoś poszukuje we współczesnej polskiej prozie figury neurotycznego outsidera, zdecydowanie lepiej sięgnąć po książki Shutego, który gdzieś u Strachoty pobrzmiewa. Podsumowując – mimo, że bardzo cenię „białą serię” ha!artu, „Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego” ocenić muszę nisko. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||