![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||
![]() |
Pod kopułą
W soczewceJuż pierwsze zagraniczne recenzje najnowszej powieści Stephena Kinga Pod kopułą donosiły radośnie, że mistrz wraca do wielkiej formy i nareszcie mamy do czynienia z „Kingiem w starym stylu”. Prawie wszystko się zgadza – kondycja pisarska zdecydowanie zwyżkuje, a powieść czyta się świetnie. Jest jednak pewien szkopuł – Pod kopułą w zasadzie za bardzo nie straszy. Stąd też moja na pierwszy rzut oka dziwna decyzja umieszczająca ten tytuł w dziale SF/Fantasy, a nie horror… Wprawdzie znajdziemy tu oczywiście nieco Kingowskich klimatów wyrastających z poetyki gore i malownicze opisy śmierci, ale jednak brakuje gęstej atmosfery grozy, tego podskórnego przerażenia kojarzącego się z takimi tytułami, jak Lśnienie czy Miasteczko Salem. Jest za to coś innego – doskonała pod wieloma względami powieść katastroficzna, która opisuje różne zachowania ludzkiej zbiorowości postawionej w sytuacji krańcowej. Stary wyga, jakim jest bez wątpienia Stephen King, zaczyna książkę z wysokiego C. Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Tajemnicza bariera wpływa niekorzystnie na środowisko, zaś ludzi powoli ogarnia panika... Wkrótce okazuje się, jak łatwo spanikowany tłum poddaje się manipulacji. I w tych horyzontalnych opisach zbiorowych zachowań tkwi wielka siła książki Stephena Kinga. W pewnym momencie jeden z bohaterów, rozważając przyczyny powstania kopuły, spekuluje, że ten twór to dzieło kosmitów, którzy badają wydzieloną społeczność Chester's Mill tak samo, jak my obserwujemy np. mrowisko w szklanym terrarium. Podobnej wiwisekcji małomiasteczkowej zbiorowości dokonuje również autor. Wnioski, jakie można wyciągnąć z takiej analizy nie są zbyt budujące. I nie chodzi tylko o tzw. psychologię tłumu, ale nawet o jednostkowe postawy ludzi o określonych poglądach. Stephen King niczym recenzowany niedawno John Updike, pokazuje obłudę i zakłamanie „prawdziwych Amerykanów”. Trzeba przyznać, że czyni to w sposób zgrabny i niezbyt nachalny. Książka nie jest wszelako pozbawiona wad. Najbardziej ewidentna jest objętość sięgająca prawie 1000 stron. Chociaż ze Stefana Króla rzemieślnik nie lada, to mimo jego starań, by co chwilę serwować dynamiczne momenty, akcja chwilami siada i niemiłosiernie się dłuży. Być może należało się pozbyć kilku pobocznych wątków i skrócić powieść o 200-300 stron. Z drugiej strony, ze słów autora skierowanych do czytelnika wiemy, że pierwotnie Pod kopułą była jeszcze dłuższa. Mam także dość mieszane uczucia w stosunku do zakończenia. Teoretycznie wszystko jest skonstruowane właściwie, kawałki układanki pasują idealnie, ale mimo wszystko coś w tle zgrzyta. Podsumowując – dla miłośników Kinga to bez wątpliwości lektura obowiązkowa. Styl pisarski jest łatwo rozpoznawalny (chociaż chwilami odniosłem wrażenie, że opisy mistrza są nieco bardziej dosadne, niż w wielu poprzednich tytułach). Może trochę mniej jest tu straszenia, a nieco więcej refleksji? Na pewno nie sposób zarzucić autorowi, że pisze ciągle tę samą książkę. Zobacz komentarze do tej książki [2]
| |||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||