![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Hellboy - 1- Nasienie zniszczenia
Pieszczoch cmentarnyHellboy'a poznałam poprzez film. Po tym zdaniu każdy szanujący się miłośnik komiksów plunie na moje recenzje i odejdzie w niewiadomym kierunku, co jednak nie zmieni faktu, że Hellboy’a poznałam poprzez film i od pierwszego wejrzenia ogarnęło mnie wielkie, czerwone i bardzo uparte uczucie. Zupełnie nie wiem czemu tak długo zwlekałam z lekturą komiksu. Grunt, że w końcu po niego sięgnęłam i – o Jezu! – jak mi się podobało! Hellboy jest bardzo mocno osadzony w anglosaskim imaginarium grozy. Sygnalizuje to już dedykacja, w której wymienia się, pośród innych postaci, H. P. Lovecrafta. Nie da się nie zauważyć w tomie silnej inspiracji jego twórczością; nie trzeba być znawcą amerykańskiego horroru, by od pierwszego spojrzenia rozpoznać w złowieszczym a pradawnym posągu starego dobrego Cthulhu. Nie trzeba być gotycyzującym erudytą, by błyskawicznie zidentyfikować quasi-wiktoriańskie domostwo na bagnach jako lokalną siedzibę złego. Jak powszechnie wiadomo, śledzenie serpentyny symbolów i odwołań jest zajęciem bardzo przyjemnym, nawet jeśli czasem tropy prowadzą w miejsce oczywiste i spodziewane. Znajomość tradycji, zarówno literackiej, jak i komiksowej, jest świetną pożywką dla talentu twórców Hellboy'a. Swobodnie operują oni tworzywem, budując wciągające gry na przecięciu skojarzeń i stylów, mieszając w diabelskim kotle klasykę z nowatorstwem - stąd steampunkowy sznyt serii. Ten sam mechanizm działa w wypadku kompozycji kadrów i koloru – sprawdzone metody łączą się z innowacyjnością; do tego jeszcze powrócę. Nie wiem jakie dokładnie sztuczki panowie Byrne i Mignola na mnie zastosowali, ale udało im się zdemontować całą moją czytelniczą niewiarę już na pierwszej stronie tomu - dało mi to niesamowite poczucie frajdy. Wiktoriański dom, stojący samą siłą nagromadzonego przez lata zła, na zalanych wodami jeziora fundamentach, wzniesionych nad tajną świątynią pamiętającą cywilizację Azteków? Sprzedane! Zmutowani przez Raskolnikowa ludzie-żaby? Kupuję! Inna, nie mniej tajemna świątynia, zagrzebana w wiecznych lodach Arktyki? Oczywiście, że tak! Ekspedycja ezoteryczna nazistów? No, to akurat fakt, chociaż niekoniecznie do Anglii, raczej do Tybetu (bo gdzież indziej, jak nie na Dachu Świata, narodzić się mogła boska rasa Ariów). Biorę ten komiks z całym dobrodziejstwem fabularnego inwentarza, nie pytam, nie dowodzę, nie podważam, po prostu czerpię czystą przyjemność, podbarwioną dreszczykiem grozy idącym w dół po plecach. Zobacz komentarze do tej książki [0]
| |||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||