Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Jiro Taniguchi, Odległa dzielnica: Japońska Bildungsroman


Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Index książek > Przeczytaj o książce

Odległa dzielnica


    info

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Autor:
   Jiro Taniguchi
Wydawnictwo:
   Hanami
ISBN:
   978-83-60740-35-4
Rok wydania:
   2010
Liczba stron:
   406
Cena:
   54 zł
Kategoria:
   Komiksy

Ocena recenzenta:

10 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 7)

8 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Japońska Bildungsroman


Mam takie felerne szczęście, że co wezmę do ręki książkę, to okazuje się ona być naprawdę wiele warta. Nie ma w tym nic śmiesznego; na czym tu bowiem ćwiczyć polemiczny pazur? Gdzie wpijać kły krytyki? Gdzie sobie wreszcie troszeczkę posarkać? Czy ludzie wybaczą mi tę cięgiem afirmatywność? Wszystkie te pytania odkładam ad acta, bo znowu muszę się zachwycić, ale tym razem to jest naprawdę fest zachwyt, z takich, co szybko nie mijają.

Odległa dzielnica. Odległa dzielnica to niesamowite, transkontynentalne spotkanie Niemiec i Japonii (brakuje nieco Włoch, ale może to i lepiej…). Nie szukajcie szyldu tej współpracy na okładce; nie ma tam żadnych niemieckich nazwisk. Japońsko-niemiecka współpraca odbywa się w duchu Artysty, Jiro Taniguchiego, który splata w Odległej dzielnicy dwie – jak się okazuje – bardzo komplementarne wrażliwości: japońską i niemiecką. I nic na to nie poradzę, ale postawiłabym Odległą dzielnicę na półce obok Fausta. Ich podobieństwo leży nie tylko w objętości (manga ma trochę ponad 400 stron).

Fabuła jest dosyć prosta – oto japoński biznesmen w drodze powrotnej z wyjazdu służbowego przypadkowo myli pociągi i koniec końców wysiada na dworcu miasteczka, w którym mieszkał jako dziecko. Chcąc zająć czymś czas oczekiwania na dobry pociąg, wiedziony pytaniem o szczęście swojej matki po tajemniczym zniknięciu ojca, Nakahara Hiroshi postanawia odwiedzić cmentarz. Po krótkiej wyrwie w świadomości budzi się w czasach swojego nastolęctwa, w mundurku gimnazjalisty. Nad jego świeżo odzyskaną młodością unosi się dramatyczne pytanie: Czemu ojciec nas porzucił i czy potrafię temu zapobiec teraz, gdy jestem mądrzejszy o lata doświadczeń?

Odległa dzielnica jest bardzo klasyczna, w tym sensie, że jest konstrukcyjnie i fabularnie podporządkowana różnym kanonicznym wzorcom. To Bildungsroman, wykorzystująca układ fabularnej szkatułki i podwójną grę z fikcją. Jej Autor chętnie zestawia obrazy natury z emocjami bohatera; jest to zarazem sugestywne i dopowiadające, charakterystycznie japońskie i niemiecko-romantyczne. Całość ma w sobie też jakiś sznyt modernizmu. Postać głównego bohatera jest rozdarta pomiędzy uciechami odzyskanej młodości, a tragiczną świadomością zbliżającego się odejścia ojca. Nie wie jednocześnie jaki jest status ontologiczny czasu, w który trafiła, czy żyje naprawdę, czy zmienia swoją przyszłość i przeszłość, czy kiedyś powróci do punktu wyjścia. Przez wątek ojca, ale i syna, całość odsyła do niemieckiej w duchu obsesji niespełnienia, nie(roz)poznania. To opowieść o wsłuchiwaniu się w echo powracającego życia. To historia próby zrozumienia wyłaniających się z naszej historii głosów.

Tyle stylu wysokiego, który zawsze przydarza mi się, gdy próbuje zracjonalizować swoje zadowolenie. Mam do siebie nieustające pretensje, że powiedzenie „To świetne i bezpretensjonalne – idźcie i przeczytajcie, a jak wam się nie spodoba, to przyjdźcie do mnie z kijem – stać mnie na takie ryzyko” mi nie wystarcza. Gdy jednak po kilkunastu minutach intelektualnej i stylistycznej lewitacji zaczynam dosięgać stopami ziemi, nachodzi mnie potrzeba słów i myśli prostych.

W takiej prostej optyce Odległa dzielnica to manga opowiadająca o losie mężczyzny-chłopca, który w wyniku irracjonalnego zdarzenia staje się nagle chłopcem-klatką dla mężczyzny. W tle gimnazjalne dekoracje – egzaminy, młodsze rodzeństwo, pierwsze zauroczenia, poznawanie smaku porażek i zwycięstw; wszystko to powtórzone, przeżyte raz jeszcze, a jednak ze smakiem i niepokojem.

Utwór Taniguchiego momentami przypomina sagę – ukazuje obraz życia trzech pokoleń pewnej rodziny. Stąd tylko krok do panoramy XX-wiecznej Japonii, z koszmarem wojny, przełamywaniem ograniczeń tradycyjnego społeczeństwa, z atomowym przyśpieszeniem cywilizacyjnym. To też pełna subtelności i zrozumienia historia miłości i poświęceń. To ciągle ponawiane pytania na styku przeznaczenia i wolnej woli: Czy idę własną drogą czy podążam cudzym śladem? Na ile świadomie? Co jest nieuchronne? Jaki przyjąć wobec tego stosunek? Czy łatwiej zmienić świat czy siebie?

Jest w tym komiksie miejsce na wciągające i złożone perypetie głównych bohaterów oraz na bogaty drugi plan; jednocześnie historia ma silny, wyraźnie zarysowany kręgosłup. Dyscyplina twórcza Autora Odległej dzielnicy naprawdę robi wrażenie.

Podoba mi się, że Odległa dzielnica angażuje tyle poważnych tematów, ale wielką jej zaletą jest również to, że można ją czytać po prostu jako bardzo wciągającą historię, z ciągłym „Czemu on odszedł? Czy uda się go zatrzymać? Miłość do kogo zwycięży?” z tyłu głowy.

Jeśli ktoś nie rozpoczął jeszcze swojej przygody z japońskim komiksem gorąco polecam mu zacząć od Odległej dzielnicy. Będzie miał potem zawyżone wymagania, ale prawie na pewno podczas lektury się nie rozczaruje.

Ujmująca, a zarazem perfekcyjna (rzadkie połączenie) jest kreska Taniguchiego; nie mam żadnych wątpliwości, że jest arystokratą tuszu. Nawet przy namnożeniu detalów rysunek pozostaje klarowny, czysty, nieprzeładowany. Są kadry, na które naprawdę trudno przestać patrzeć; pieczołowicie „odrysowana” natura, szczegółowo przedstawiony pejzaż miejski, mimika postaci, oddanie ich ruchu i charakteru – to wszystko zaczyna się od pojedynczej linii. Bardzo ciepłe słowa należą się wydawnictwu, które nie oszczędzało ani na papierze, ani na farbie – biała kreda i bezkompromisowa czerń podkreślają szlachetność prac Taniguchiego. Wprawdzie dzięki temu trzeba wydrzeć portfelowi 54 złote, a kwota to niebagatelna, ale zaprawdę powiadam – trudno lepiej wydać równowartość litra przyzwoitej wódki.

PS. Tradycyjny pees stylistyczno-polonistyczny:

Gdybym miała znaleźć jakąś drobną słabostkę tomu, to byłoby to zapewne powtarzane wciąż przez zauroczoną w Nakaharze dziewczynę "yhy". Zwrócono na to uwagę na kilku forach i faktycznie - "yhy" brzmi głupawo. Brzmi i razi, zwł. w dużym nagromadzeniu. Inna sprawa, że ta monosylaba kojarzy mi się z Bunny Tsukino - czyli trochę głupawo, ale jednak bardzo japońsko.

 



Autor: Maria Nowakowska   Data: 18.06.2010



Zobacz komentarze do tej książki [
Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
0]

    autor

Deprecated: mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in /domains/papierowemysli.pl/public_html/engine/class_connect.php5 on line 12
Jiro Taniguchi

Berlin-Tokio


Jirego Taniguchi japońska prefektura Tottori przywitała 14 sierpnia 1947 r.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
ˆ 2005-2015 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos