Index książek > Przeczytaj o książce

Hakawati. Mistrz opowieści


    info
Autor:
   Rabih Alameddine
Wydawnictwo:
   Znak
ISBN:
   978-83-240-1241-1
Rok wydania:
   2009
Liczba stron:
   532
Cena:
   35 zł
Kategoria:
   Obyczajowe

Ocena recenzenta:

10 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 0)

Brak



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Podróż na Bliski Wschód


Na początku było słowo. Słowo służyło do komunikacji. Gdy słowo stało się piękne, pojawiła się opowieść. Gdy pojawił się hakawati, opowieść stała się piękna i poruszająca. „Hakawati to ten, który opowiada historie, mity i baśnie (hekayât). Gawędziarz, artysta. Ktoś w rodzaju trubadura, człowiek, który zarabia na życie, mamiąc ludzi snuciem opowieści. Podobnie jak słowo hekayeh (historia, baśń, wiadomość), hakawati pochodzi od libańskiego słowa haki oznaczającego „rozmowę” lub „konwersację”. (…) Wspaniały hakawati staje się bogaty, a kiepski zasypia z pustym żołądkiem albo i bez głowy.” Jest on z natury plagiatorem: „Wszystko, co spotyka na swojej drodze – każdy incydent, książka, powieść, wydarzenie z życia, opowiadanie, osoba, reportaż w wiadomościach – jest jak ziarnko kawy, które zostanie rozkruszone, zmielone, zmieszane z odrobiną kardamonu, czasami ze szczyptą soli, trzykrotnie ugotowane z cukrem i podane jako wrząca opowieść.”

Bo dobry hakawati to mistrz interpretacji. Potrafi godzinami, dniami a nawet miesiącami snuć legendy, baśnie i historie zaczerpnięte z bogactwa literatury arabskiej. Tyle z definicji, której na próżno szukać w Wikipedii. Najnowsza powieść Rabiha Alameddinego posiada najbardziej wyczerpującą i jest hołdem, złożonym niestety już wymierającej tradycji, głęboko związanej z kulturą Bliskiego Wschodu, zwłaszcza Libanu. W czasach, kiedy książki nie były powszechnie dostępne, zaś radia uszy nie słyszały, telewizji oczy nie widziały, a Internet nie latał od routera do komputera, hakawati był źródłem informacji o świecie. Pełnił rolę jakiej dziś nie dorówna mu lektor nagrywający audiobooki. Nawet Wojciech Cejrowski nie dorasta do pięt swoimi historiami arabskim, tureckim czy ormiańskim gawędziarzom.

Rabih Alameddine chcąc jeszcze zachować od zapomnienia ojczyste tradycje stworzył dzieło, które nie jest tylko zbiorem spisanych i ubarwionych legend oraz baśni. Pisarz dorzucił do nich historię współczesną i jak najbardziej prawdziwą. Zrobił to w iście prosty i pozwalający uniknąć monotonii sposób. Trzy historie stanowiące trzon powieści, mają strukturę matrioszki (opowieść w opowieści), których składowe elementy są wymieszane ze sobą i tworzą barwną całość.

Pierwszą z nich jest lekka, pełna humoru i odrobiny erotyki (sic!) baśń o Emirze, jego żonie oraz ich niewolnicy Fatimie, która wyrusza do dalekiego Egiptu aby odnaleźć dla nich lekarstwo na brak męskiego potomka. To świat pełen dżinów o biblijnych imionach, mitologicznych postaci, latających dywanów, magii, bogatych krain, gdzie zło i dobro się zacierają.

Drugą opowieścią, która ma swój początek w wymienionej powyżej, jest legenda o Bajbarsie, sułtanie Egiptu. Jego awanturnicze przygody przypominają mieszaninę historii o Sindbadzie oraz Alibaby i czterdziestu rozbójników z „Laurencem z Arabii”. Tutaj dobro i honor zawsze zwyciężają, mężowie oraz kobiety są odważni i szlachetni.

Trzecią składową jest historia rodziny al-Charatów. Narratorem jej jest Osama, emigrant, absolwent Wydziału Inżynierii na U.C.L.A., który wraca z Ameryki do rodzinnego Bejrutu, by pożegnać się z umierającym ojcem. W tym momencie zaczyna się jego opowieść.

Egzotyka książki bijąca już z samej okładki, (na obwolucie zdjęcie kobiety w hidżabie) wypełnia pociągającą urodą języka fabułę, opierającą się na opowiadaniu na przemian fikcji i rzeczywistości, które jednocześnie przenikają się i odpychają. Z jednej strony realia, w których żyje rodzina al-Charatów na pierwszy rzut oka odbiegają od baśni i legend. Tu nie ma magicznych napojów, które uzdrowią i uchronią od śmierci, nie ma gadających zwierząt, które pomogą. Za odważny uczynek nie czekają ni zaszczyty, ni sława, ni ręka córki emira.

Lecz na pozór światy tak różne, posiadają wiele wspólnych mianowników. Nagle zdajemy sobie sprawę, że samotność, tułaczka, miłość, przyjaźń, nienawiść, wojna, nietolerancja, namiętność, czy zazdrość mają w nich podobne oblicze. Zarówno tam, w głowie gawędziarza, jak tutaj, gdzie stąpamy mocno po ziemi, życie pełne jest niespodzianek, a los w jednej chwili może się odwrócić.

A jaką prawdę o Libanie kryją w sobie opowieści Osamy, jego dziadka Izmaela i wuja Dżihada – początkującego i dwóch wielkich hakawatich?

Ich retrospektywne opowieści kształtują stuletnią historię całej rodziny, która przetrzymała czasy Imperium Osmańskiego, kolonizacji francuskiej oraz te najbardziej dotkliwe - wojny domowej.

Alameddine chce ukazać taki Bejrut i cały Liban, których przeciętny Europejczyk czy Amerykanin nie zna. Ojczyzna jego rodziców to nie tylko widziana z negatywnego punktu widzenia, kolebka Hezbollahu i wojny z Izraelem, ale kraj koegzystencji Arabów i Ormian różnych odłamów religii muzułmańskiej i chrześcijańskiej. Alameddine spycha na margines konflikt zbrojny senso stricte, targający tym krajem przez 15 lat, a na pierwszy plan wyciąga jego skutki. „Hakawati…” nie jest więc powieścią polityczno-wojenną.

Autor chce ukazać przede wszystkim zwykłych, cierpiących ludzi. Widać to na przykładzie rodzinnego interesu al – Charatów. Jest to opowieść o nich i silnych więzach rodzinnych, choć nie pozbawionych wewnętrznych konfliktów i nieporozumień, o tradycjach i kulturze Libanu. Historie o hakawatich, hodowcach gołębi i muzyce, która towarzyszy małemu Osamie w dzieciństwie, ukazują nam świat sztuki i piękna. Pisarz odkrywa tym samym jaśniejsze oblicze swojego kraju, gdzie kobiety (druzyjki i maronitki) nie musza zakrywać twarzy, są silne, emanują urodą i stanowią równorzędny z męskim filar w rodzinie.

„Hakawati. Mistrz opowieści” to pięknie wydana, w twardej oprawie, perełka literatury arabskiej, której inspiracją były między innymi takie dzieła jak „Księga tysiąca i jednej nocy”, „Metamorfozy” Owidiusza, Stary Testament, Koran, „Flowers from a Persian Garden” W.A. Cloustona, „Basnie włoskie” Italo Calvino, „The Delight of Hearts” Ahmada AT-Tifashiego oraz „Stories and Scenes from Mount Lebanon” Mahmouda Khalila Saby. Prawdziwa okazja aby posłuchać libańskiego gawędziarza może się nigdy nie zdarzyć, a za o wiele niższą cenę niż wycieczka na Bliski Wschód, możemy wybrać się w podróż za sprawą piszącego hakawatiego. W podróż poza kres swojej wyobraźni.



Autor: Piotr Piwko   Data: 24.06.2010



Zobacz komentarze do tej książki [1]

    autor
Rabih Alameddine

Hakawati z Libanu


Rabih Alameddine urodził się w 1959 r. w Ammanie, w Jordanii. Wychowywał się w Kuwejcie i Libanie. Jego rodzice byli libańskimi druzami, sam Alameddine zaś został ateistą. Uczył się w Anglii i USA. Uzyskał tytuł inżyniera na UCLA (University of California Los Angeles) oraz magistra studiów menedżerskich na uniwersytecie w San Francisco. Zanim zaczął pisać i malować zaczynał swoją karierę zawodową jako inżynier. Współpracował z takimi magazynami jak „Zoetrope", „The Los Angeles Times”, „The Evening Standard” „Corriere Della Sera” oraz „Al-Hayat". Jego prace malarskie były prezentowane na wystawach w Stanach Zjednoczonych, Europie i w krajach Bliskiego Wschodu.
Jako pisarz  ma w swoim dorobku pięć tytułów: “Koolaids: The Art of War”, “The Perv: Stories”, “I, the Divine”, “The preface of Homophobia: Views and Positions” oraz “Hakawati, mistrz opowieści”. Za tę ostatnią pozycję został wyróżniony przez Amerykańską Akademię w Rzymie prestiżową nagrodą Rome Prize. Jest to jedyna jak dotąd powieść pisarza, która została przetłumaczona na język polski. Wykłada na licznych Uniwersytetach.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos