![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Index książek > Przeczytaj o książce Dzidzia
Malutka ApokalipsaPopełniłem zaiste grzech śmiertelny recenzenta, czytając przed przygotowaniem tego oto tekstu inne recenzje. Takie działanie wbrew wszelkim kanonom sztuki było jednak o tyle uzasadnione, że Dzidzia Sylwii Chutnik to książka głośna i szeroko dyskutowana, a więc trzeba by zamknąć się w jakiejś „pustelni parmeńskiej”, gdyby się chciało zachować swieżość spojrzenia. Wiele osób z dużą niecierpliwością oczekiwało na nowy utwór autorki Kieszonkowego atlasu kobiet – także po to, żeby po lekturze z większą lub mniejszą elokwencją się wypowiedzieć. Inni z kolei na podobne wypowiedzi czekali, jak na zmiłowanie. Taki lajf. Problem z niektórymi recenzjami polega na tym, że po ich przeczytaniu ma się na temat książki wrażenie kompletnie mylne. Oto bowiem mamy mieć do czynienia z powieścią makabryczną i chwilami obrzydliwą, która, co gorsza, rości sobie prawa do wystawiania cenzurek Narodowi Polskiemu i jego Historii. Z powieścią wulgarną i nihilistyczną, a wreszcie, co już jest szczytem bezczelności – z powieścią feministyczną. Biada Polsce, zaprawdę, że rodzą się takie pisarki, które bezczeszczą pamięć wielkiego Powstania i wyszydzają narodowy mit Matki Polki! Nie, niestety nie da się czerpać z tych recenzji jak z krynicy mądrości… Prawdziwy żart Sylwii Chutnik polega na tym, że napisała powieść z dużym przymrużeniem oka, ale niektórzy nie są w stanie dostrzec subtelności kobiecych mrugnięć. Dzidzia jest bowiem utkana z materii snów, a jej fabuła bazuje na bardzo dużym poziomie umowności. Tytułowa Dzidzia mogłaby z powodzeniem wystepowac w wiktoriańskich gabinetach osobliwości. Nie dość, że urodziła się z wodogłowiem i bez kończyn, to jeszcze cechująca czarnym humorem Natura postanowiła obdarować ją dziwacznym kalejdoskopem wrośniętym w oczodół oraz umiejętnością świecenia w ciemnościach. Dzidzia jest bez dwóch zdań dziwolągiem, a przyczyn jej kondycji fizycznej autorka każe upatrywać w historii. Oto bowiem jej babka zadenuncjowała na Gestapo dwie młode uczestniczki Powstania Warszawskiego, które uciekaly z obozu przejściowego. Ten grzech rodzina musi odpokutować, więc karą za niego są narodziny Dzidzi. Autorka w jawny sposób wykpiwa nie samą historię, ale nasze narodowe o niej myślenie – przy czym „myślenie” to zdecydowanie zbyt łaskawe określenie stereotyopizacji pełnej martyrologii, walecznych Polaków zawsze sans peur et sans reproche i ołtarzy wystawianych klęskom. W kolejnych odsłonach Dzidzia opisywana jest z perspektywy teorii spiskowych czy hipokryzji polskiego katolicyzmu. A wszystko to, powtórzę tutaj, na bardzo dużym poziomie umowności i ironii. Być może maksymalne natężenie tej ironii znajdziemy w żartobliwym apelu autorki: (…) Dodajcie Polskę do swojego newslettera. Dajcie jej szansę, a czeka was możliwość wzięcia udziału w losowaniu wspaniałych nagród, jakimi są, uwaga: wyjazd stąd w pizdu, do jasnej cholery i na zawsze (...) Dzidzia jest więc symbolem Polski, jakże dalekiej od normalności. Jakże może być normalnie w kraju, gdzie dziecko traktowane jest równocześnie jako dopust Boży i najwspanialsza nagroda? Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||