![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||||||||||
![]() |
Jak to robią twardzielki...
Coś na gorsze czasyŻycia trzech przyjaciółek solidarnie wywracają się do góry nogami. Nie dość, że jedna z nich postanawia wyjść za mąż za pasjonata wielkich, włochatych, egzotycznych pająków, to jeszcze dwie pozostałe wikłają się w skomplikowane związki oparte na kłamstwach, nieporozumieniach i niedomówieniach. I to nie koniec, oczywiście. Po drodze pojawia się też widmo byłej żony, socjopatyczna matka, szczwany aligator, ogromny karaluch, truciciel koni, zwariowana reporterka, wytatuowani harley'owcy, fałszywi żołnierze, panowie do wynajęcia... Mariola Zaczyńska dała się poznać czytelniczkom książek lekkich, miłych i przyjemnych za sprawą udanego debiutu w 2008 roku. Powieść "Gonić króliczka" pozytywnie wyróżniła się na trzeszczącym w szwach rynku literatury kobiecej dobrym humorem i typowo filmowym scenariuszem (co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, jakim wykształceniem autorka może się pochwalić). Dwa lata później czytelniczki, którym powieść Zaczyńskiej dała chwilę niczym nie skrępowanej radości sięgnąć mogą po kolejne wydawnictwo siedleckiej dziennikarki. Pomimo przerażającej zapowiedzi na przodzie okładki, że "Jak to robią twardzielki..." poleca Monika Szwaja, na której pisaninę jestem po prostu uczulona, druga powieść Marioli Zaczyńskiej była w stanie bez większego trudu wybronić się od złego wrażenia. Podobnie jak w przypadku "Gonić króliczka", także i tutaj książka pozytywnie zapunktowała dynamiczną narracją, wszędobylskim i sympatycznym humorem oraz najmocniejszą stroną pisarstwa Zaczyńskiej – kontrowersyjnymi i bardzo barwnymi bohaterami, także tymi drugoplanowymi. W stosunku do debiutu autorki "Twardzielki" zyskały jednak dwie kolejne zalety: lekkie odskoczenie od sztampowego scenariusza komedii romantycznej połączone z bardzo silnie zarysowanymi wątkami kryminalnymi, co w rezultacie dało nam nie tyle romansidło, co raczej czarną komedię z niebanalnymi wątkami miłosnymi w tle. Chociaż nie jestem wielką fanką lekkiej literatury kobiecej, czasem każda z przedstawicielek płci bardziej wrażliwej potrzebuje sięgnąć po książkę, która nie zdołuje, ani też nie będzie wymagać głębokiej analizy intelektualno-filozoficznej. Wiadomo jednak, że nie może to być byle jaki harlequin, jeśli nie chcemy się sfrustrować niską jakością tekstu i całkowitym marnotrawstwem naszego cennego czasu. Podobnie jak w przypadku "Gonić króliczka", także i przy "Jak to robią twardzielki..." czułam, że wybrałam pozycję idealnie spełniającą warunki lekkiej powieści na gorsze czasy. Nie ma tu infantylności, nachalnego romantyzmu czy ckliwych przestojów akcji, za to jest mnóstwo dynamicznej fabuły, a na dodatek kilka zwrotów akcji, których, mimo uwielbienia dla twórczości Agathy Christie, wcale nie przewidziałam. Z czystym sumieniem polecam nową powieść Marioli Zaczyńskiej na czas wylegiwania się na plaży czy urlopowania w ogródku. Albo do wygodnego rozłożenia się na własnej kanapie w salonie. Odpręża, nie dołuje! Zobacz komentarze do tej książki [0]
| ||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||