Index książek > Przeczytaj o książce

Kobiety


    info
Autor:
   Zofia Nałkowska
Wydawnictwo:
   Prószyński i S-ka
ISBN:
   978-83-7648-337-5
Rok wydania:
   2010
Liczba stron:
   224
Cena:
   26 zł
Kategoria:
   Obyczajowe

Ocena recenzenta:

6 / 10

Ocena użytkowników (Głosów: 2)

7 / 10



Twoja ocena to
 /10 

    ksiazka

Jak dojrzewają dziewczęta


Młodzieńcze utwory poważnych klasyków sprawiają zapewne problemy niejednemu krytykowi. Bo jak bez zażenowania przyznać, że autorka późniejszych Medalionów i Granicy w swojej pierwszej powieści zajmuje się intymnym życiem nieco zbyt pewnej siebie panny na wydaniu. Świat głównej bohaterki ogranicza się do problemów towarzyskich niewielkiego grona warszawskich inteligentów-liberałów, którzy rzeczony liberalizm kultywują głównie w sferze seksualności. Grażyna Borkowska w przedmowie dowartościowuje wznowioną po latach powieść: „Nie wiem, jak dorastają chłopcy. Ale dziewczęta, przynajmniej te myślące, samoświadome - właśnie tak, jak pisała Nałkowska”. Wydawca najwyraźniej uznał ten fragment za wyjątkowo zachęcający do dalszej lektury, bo przedrukował go na okładce. Na szczęście elitarystyczny ton, pobrzmiewający w wypowiedzi Borkowskiej, nie w pełni oddaje charakter książki. Kobiety to dowód na to, że nie każdy utwór klasyków musi być traktatem filozoficznym czy epopeją. Na szczęście celem autorki nie jest „przedstawienia losów zbiorowości na tle historycznym”, co sugerowałby może tytuł. Prawdą jest natomiast, że tekst ten, pisany przez kobietę, o kobietach i raczej dla kobiet (choć niewątpliwie może być też odkrywczą lekturą dla mężczyzn), momentami niezwykle trafnie przedstawia ich ponadczasowe, jak się okazuje, dylematy (przy okazji przypominając, że powieść XIX-wieczny rozwój zawdzięcza głównie emancypującym się czytelniczkom).

Książka Kobiety składa się z trzech części o wiele mówiących tytułach: Lodowe pola, W czerwonym ogrodzie  i  Pieśń miłości. Łączy je postać głównej bohaterki i niektóre elementy fabularne. Dowiadujemy się, jak minęło kilka lat z życia Janki: poznajemy ją w czasie wakacyjnego wyjazdu, który pozwala jej odpocząć od pracy w biurze (najważniejsze lata edukacji są już za nią), narracja kończy się zaś, gdy po nieudanych próbach stworzenia trwałego, dojrzałego związku z mężczyzną wraca do kariery naukowej. Ta decyzja nie jest jednak desperacką ucieczką od świata, który przerastałby bohaterkę. Janka zbyt wysoko siebie ceni, żeby przystać na kompromisy godzące w jej poczucie własnej godności. Dokonuje więc świadomego wyboru, który wynika z rozczarowania codziennym życiem mieszczańskiej i artystycznej Warszawy; miłość do nauki nie odgrywa tu raczej aż tak istotnej roli („ostatecznie wolałam wrócić do was niż do Kościoła” – mówi w dialogu zamykającym książkę).

Zanim jednak uzna to całe „życie towarzyskie” za nic nie warte, uczestniczy jako świadek lub bohaterka w kolejnych romansach, łaskawie pozwala adorować się, choć pragnie tego, który ją odrzuca, słucha wyznań przyjaciółek i obserwuje rozpad ich związków. Wydaje się, że można by, narażając się na oskarżenie o profanację, ustawić książkę Nałkowskiej obok romansideł w stylu Grocholi. Przed tym gestem powstrzymuje jednak brak sielankowego zakończenia i poczucie, że walka o kochanka wciąga kobiety w poniżającą grę.

Dominuje perspektywa indywidualna, ale w kobiecym spojrzeniu nie może zabraknąć zainteresowania problemami społecznymi. Dzięki temu Kobiety dają wgląd w życie ludzi z przełomu XIX i XX wieku. Najważniejsze tematy dotyczą emancypacji kobiet. I to być może najbardziej odróżnia tę powieść od wspomnianych czytadeł oraz decyduje o głębszym i bardziej zdecydowanym obrazie głównej bohaterki. Janka jest tzw. kobietą pracującą, w jej środowisku swobodne podejście do instytucji małżeństwa nikogo nie dziwi, to ona jest stroną aktywną w wielu sytuacjach.

Takie zagadnienia stanowią kontynuację pozytywistycznych tradycji literackich, ale odpowiadają też rzeczywistości, w jakiej dorastała Nałkowska (jej ojciec bywa uważany za prekursora polskiej lewicowej myśli liberalnej). Dzięki temu powieść nad wyraz dobrze wpisuje się w dyskusje feministyczne. Paradoksalnie tekst napisany właściwie w trakcie zabiegania o podstawowe prawa dla kobiet, najlepiej współbrzmi ze współczesną, trzecią falą feminizmu, świadomą, że równość nie oznacza ujednolicenia, że z pełnieniem funkcji dawniej przypisanych mężczyznom nie musi wiązać się ani maskulinizacja kobiet, ani radykalna krytyka „pierwszej płci”. Bohaterka Nałkowskiej, choć na pewno nie realizuje stereotypu zalęknionego podlotka czy uległej żony, nie odnajduje się także wśród wyzwolonych kobiet, zachłannie korzystających z  liberalizacji obyczajów. Gdyby żyła dziś zapewne nosiłaby zarówno kobiece sukienki, jak spodnie skrojone dla mężczyzny, dbałaby o delikatny makijaż a wieczorami biegała po parku, realizowałaby się w pracy, ale głębokie relacje z innymi ludźmi byłyby dla niej jedną z najważniejszych wartości. Chyba, że świat nie zmienił się tak bardzo w ciągu ostatniego wieku i skończyłaby jako rozczarowana rzeczywistością profesor uniwersytetu (nic nie ujmując fantastycznym wykładowczyniom, które spotykamy na co dzień).



Autor: Aleksandra Wiśniewska   Data: 18.08.2010



Zobacz komentarze do tej książki [0]

    autor
Zofia Nałkowska

Modernistyczna aktywistka


Zofia Nałkowska urodziła się w 1884 roku. Debiutowała jako poetka, gdy miała 14 lat. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęła też pisać dziennik, który prowadziła do końca życia (zmarła w 1954 roku). Jest on jednym z niewielu przykładów takiego dokumentu w literaturze polskiej, porównywalnym być może tylko z Dziennikami Marii Dąbrowskiej (i rzeczywiście porównywany: zob. Cudzoziemki Grażyny Borkowskiej). Biografia zaciążyła na twórczości Nałkowskiej, która zresztą świadomie i w zgodzie z ówczesnymi, modernistycznymi tendencjami nie oddzielała sfer życia i sztuki. W jej pierwsza powieści, Kobiety (w całości ukazała się w 1906 roku), łatwo odnaleźć portrety przyjaciół pisarki,  pierwszego męża i jej samej.




nick
 
haslo   
nowe konto     

Wyszukiwarka Top 20 Ksišżki
 
© 2005-2011 Papierowe Myśli Design&engine Mateusz Płatos